20.08.2015/15:48

Idealny monitoring

Nie warto inwestować dużych pieniędzy w system nadzoru wizyjnego, jeśli później będą trudności z jego prawidłowym wykorzystaniem. Przed podjęciem decyzji o zakupie należy sobie również uświadomić, że w rzeczywistości monitoring nie jest aż tak uniwersalnym i skutecznym rozwiązaniem, jak to często możemy zaobserwować w filmach.

Monitoring może być bardzo pomocnym narzędziem. Niestety często jest tak, że producenci obiecują złote góry, detaliści inwestują duże pieniądze w najnowocześniejszy sprzęt, a potem nie ma kto z niego korzystać lub robi się to niewłaściwie – mówi dr Robert Wierzbiński, menadżer ds. bezpieczeństwa w ITM Polska (sieci Intermarché oraz Bricomarché).

Monitoring musi mieć operatora

System nadzoru wizyjnego pomoże zwalczać kradzieże, jeśli wraz z jego instalacją pojawi się w sklepie dodatkowy pracownik. – Aby monitoring działał skutecznie, musi mieć operatora, czyli osobę, która będzie cały czas oglądała emitowany obraz, a nie robiła to okazjonalnie – wykonując w tym samym czasie inne czynności.  W mniejszych sklepach taki pracownik zdąży pojawić się w sali sprzedaży, gdy dzieje się coś złego. Niestety w dużych placówkach skuteczną interwencję zagwarantuje tylko ochrona, z którą operator musi być w ciągłym kontakcie – mówi nasz rozmówca. Jeśli system wizyjny nie ma operatora, służy głównie celom dowodowym i archiwalnym. Będzie można zobaczyć, w jakich okolicznościach doszło do kradzieży. – Jeśli po fakcie chcemy mieć nagranie, które zaniesiemy na policję jako dowód popełnienia przestępstwa, nie warto inwestować w najlepszy sprzęt – uważa Wierzbiński. Z drugiej jednak strony nie ma wątpliwości, że monitoring powinien działać na terenie sklepu – niezależnie od wielkości placówki, nawet wtedy gdy nie ma możliwości zatrudnienia dodatkowej osoby do obsługi kamer. Dlaczego?

Pajęczyna na obiektywie

– Wielu kradzieży w sklepie dopuszczają się pracownicy. Monitoring pełni funkcję prewencyjną, odstraszającą. Ale właściciel musi regularnie przeglądać nagrania. Znam przypadek sklepu, którego pracownicy bezczelnie kradli towar pod okiem kamer, bo wiedzieli, że szef nigdy nie ogląda taśm – wspomina menadżer ds. bezpieczeństwa w ITM Polska. Regularne przeglądanie nagrań pozwala także kontrolować, czy system jest skuteczny, i wyłapać ewentualne nieprawidłowości, np. brak miejsca do zapisu obrazu na dysku twardym, ewentualne uszkodzenie mechaniczne kamery czy zabrudzenie obiektywu. – Niewielu użytkowników martwi się o właściwe i bieżące czyszczenie kamer, w efekcie czego pozyskane po szkodzie materiały mogą okazać się bezwartościowe – przestrzega Jan Grusznic z Axis Comunnications, firmy zajmującej się sieciowymi systemami wideo.

Kamera właściciela

System wizyjny może też służyć do obserwowania pracowników, sprawdzenia, jak przykładają się do pracy, czy przestrzegają procedur np. przy przyjmowaniu towaru od dostawcy lub rozkładaniu produktów na półkach. Podłączenie monitoringu do internetu i oglądanie obrazu z domu, np. na tablecie, to żaden problem. – Wystarczy raz zwrócić uwagę pracownikowi, powołując się na sytuację zaobserwowaną przez monitoring, by taka osoba zapamiętała, że w każdej chwili jest obserwowana przez kamery – opowiada Wierzbiński. Aby system zniechęcał pracowników do kradzieży, trzeba zapewnić mu odpowiednie warunki działania. – Nikt oprócz właściciela nie może mieć możliwości sterowania monitoringiem, jego zatrzymywania, przeglądania nagrań oraz ewentualnego kasowania materiałów. Dobrze jeśli monitor pokazujący obraz z kamer znajduje się w osobnym pomieszczeniu, do którego pracownicy nie mają dostępu. W przeciwnym wypadku ktoś o złych intencjach szybko wypatrzy tzw. martwe, czyli nieobjęte nadzorem, strefy – mówi pracownik ITM Polska.
Decydując się na monitoring, warto również pamiętać, że w rzeczywistości temu systemowi wciąż daleko do tego, co potrafi w kinie lub telewizji.

Sklep to nie jest studio filmowe

Filmy i seriale najczęściej przekłamują możliwości cyfrowego powiększania obrazu. – Pierwszy krok zazwyczaj pokazywany jest dość realistycznie – piksele są znacznie powiększane i nie ma możliwości rozpoznania czegokolwiek. Ale kolejny etap – poprawianie, najczęściej wyostrzanie przez programy komputerowe obrazu do ukazania się wybranego detalu – np. odbicia w szybie – w wysokiej rozdzielczości to już fikcja – mówi Jan Grusznic. Teoretycznie istnieją tak potężne kamery, ale zdecydowana większość obecnie używanych w sklepach to urządzenia o niższej rozdzielczości.

Nie łatwo rozpoznać sprawcę

Zdjęcia robione w nocy, w słabo oświetlonych obszarach są zazwyczaj ziarniste, a nierzadko rozmyte, z uwagi na ruch obiektu. Dlatego rzadko nadają się do celów identyfikacyjnych. Monitoring z reguły nie pozwala też uzyskać zdjęcia portretowego podejrzanego. Aby chronić kamery przed aktami wandalizmu, są one zazwyczaj instalowane wysoko, co oznacza, że widzą teren pod dużym kątem. – Wyraźny obraz twarzy jest możliwy tylko wtedy, gdy filmowana osoba przechyla głowę do tyłu i patrzy bezpośrednio w obiektyw. By w rzeczywistości zrobić zdjęcia portretowe, jakie widuje się w filmach, kamery musiałyby wisieć na wysokości około 1,70 m i być zwrócone dokładnie w stronę podejrzanego – mówi przedstawiciel Axis Comunnications. Warto też wiedzieć, że jeśli się stosuje obiektywy szerokokątne, najwyższej jakości obraz występuje w środkowej części pola kadru. Powodem jest gorsza jakość parametrów optycznych soczewek takich obiektywów. Do bieżącego nadzoru wizyjnego szeroki kąt widzenia jest wystarczający, bo można uzyskać ogólny podgląd zdarzeń, ale nie zawsze pozwoli na identyfikację nagranych osób.

Atrapy? Tylko najdroższe i najlepsze

Nasi rozmówcy zgodnie podkreślają, że z atrap kamer nie warto korzystać. Instalowanie kamery w widocznym miejscu ma prewencyjny sens tylko, jeśli jest ona prawdziwa. Wystawianie na publiczny widok atrapy, w dodatku taniej, zamiast odstraszać potencjalnych złodziei, może zachęcać ich do działania, bo zawodowiec od razu rozpozna oszustwo. – O wiele praktyczniejszym rozwiązaniem jest przygotowanie na zapas większej liczby gniazd i zaczepów dla kamer. Dzięki temu można szybko i bez wiedzy pracowników zmienić umiejscowienie kamer, zyskując widok na miejsca, których wcześniej nie widzieliśmy – kończy Robert Wierzbiński.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.