17.02.2013/20:49

Jogurty łyżeczkowe mają potencjał

Producenci nabiału z utęsknieniem wyczekują końca zimy – wiosna i lato to sezon na jogurty. Nie tylko pitne, ale również te do jedzenia łyżeczką.

Nikogo nie powinien dziwić fakt, że im cieplej, tym lepiej rotują jogurty pitne. Taka jest specyfika wszystkich napojów. Jogurty łyżeczkowe, których sprzedaż wydaje się być nie związana z pogodą, też podlegają temu trendowi. Istotną grupą konsumentów są bowiem dla tych produktów dzieci, które wiosną zaczynają wychodzić z rodzicami na place zabaw. Jogurt, obok banana i jabłka, to wówczas najchętniej zabierana przekąska. Niektórzy producenci (np. właściciele marek Danone i Campina), odpowiadając na tę potrzebę, dodali do opakowania łyżeczki. Wprawdzie nie jest to innowacja na miarę dwukomorowego pudełka (z jogurtem i tzw. wsadem owocowym), która na zawsze zmieniła cały segment, ale łyżeczka została ciepło przyjęta przez konsumentów.
Jogurty łyżeczkowe, w przeciwieństwie do pitnych, chętnie kupowane są w opakowaniach zbiorczych. Trudno scharakteryzować preferencje polskich konsumentów, jeśli chodzi o wielopaki. Z jednej strony Polacy wybierają je, kiedy chcą zaoszczędzić, z drugiej – mało kto sięga po kilka opakowań tego samego smaku. Chyba że jest to zestaw składający się z dwóch kubków. Jeśli jest ich więcej, np. cztery albo sześć, konsumenci wolą, aby były to różne warianty.
Przez wiele lat rynek jogurtów notował permanentny wzrost, ale ostatnio sprzedaż wyhamowała. Zdaniem detalistów w najmniej korzystnym położeniu znalazły się drogie produkty, zastępowane tańszymi odpowiednikami, nie tylko markowymi, ale również spod znaku sieci dyskontowych. W efekcie właściciele małych placówek, gdzie półka nabiałowa jest krótka, decydują się na ekspozycję wyłącznie najlepiej rotujących pozycji. Średnie sklepy również starają się ograniczać asortyment klasy premium, za to w delikatesach jogurty z najwyższej półki mają swoje stałe miejsce i nie zanosi się na to, by coś mogło im zagrozić.
Mimo trudności, producenci nie rezygnują z rozszerzania portfolio. Nie ma się temu co dziwić, bo kiedy ceny są mocno wyśrubowane, lansowanie nowości jest najlepszą metodą na przyciągnięcie uwagi konsumentów. Najchętniej przyjmowanymi przez rynek nowinkami są te spod znaku tzw. wartości dodanej. Produkty tej kategorii zawierają np. więcej witamin czy bakterii probiotycznych (przykładem bakterie actiregularis w jogurtach Activia). Przedstawiciele branży twierdzą, że właśnie produkty z tej kategorii są przyszłością rynku. 



(HUW)

Wiadomości Handlowe, Nr 2 (122) Luty 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.