31.05.2017/17:02

Justyna Szymani, Biedronka: Marka własna zmieni zasady gry w handlu w Polsce

Jesteśmy u progu zupełnie nowej fazy rozwoju marek własnych sieci handlowych w Polsce. Przed nami czasy, w których artykuły private label rywalizować będą jak równy z równym z wyrobami pod markami producenckimi - przekonywała podczas 10. Kongresu Rynku FMCG dr inż. Justyna Szymani, dyrektor Działu Jakości i Kontroli Marki Własnej w Jeronimo Martins Polska.

Przedstawicielka właściciela Biedronki w czasie swojego wystąpienia zauważyła, że w Polsce udział produktów pod markami własnymi w sprzedaży wynosi aktualnie 24 proc. (wartościowo; ilościowo jest to ok. 30 proc.) To znacznie więcej, niż w krajach takich jak Indie, Chiny czy Brazylia, gdzie private label to niecałe 5 proc. sprzedaży, ale zarazem wyraźnie mniej, niż w Hiszpanii (40 proc.) czy w Szwajcarii (44 proc.).

Jak podkreślała Szymani, tempo wzrostu private label będzie zależało m.in. od tego, jak zmieniać się będzie postrzeganie tego typu produktów przez konsumentów. Zwróciła uwagę, że na poziomie deklaracji, Polacy nie chcą się afiszować produktami marek własnych. 55 proc. Polaków nie chciałoby dać produktu private label jako prezentu, a 39 proc. naszych rodaków uważa, iż producenci, którzy wytwarzają markę własną, mają niższe standardy produkcji od tych producentów, którzy wytwarzają wyroby pod swoimi markami. Jednocześnie blisko co piąty Polak (18 proc.) nie chciałby być nawet widziany z produktem marki własnej.

- To oznacza że istnieje ogromne pole do działania. Można bardzo dużo zyskać, stawiając na strategię budowania reputacji marki własnej - tłumaczyła Szymani.

Ekspertka Biedronki wspomniała o trzech etapach w rozwoju marki własnej. Na portalu wiadomoscihandlowe.pl poruszyliśmy tę kwestię pod koniec minionego roku - wówczas wypowiadał się na ten temat Joao Ramos, wówczas dyrektor ds. strategii asortymentowej w Jeronimo Martins Polska. Szymani przypomniała, że w pierwszym etapie marka własna była pierwszocenowym produktem, bardzo podstawowym, generycznym. W zasadzie nie przejmowano się wówczas jakością tych produktów. Drugi etap zaczął się, gdy marki własne zaczęły wzorować się na markach producentów.

- To etap, w którym detaliści zaczęli stawiać wyższe wymagania wobec produktów marki własnej. Sieci handlowe patrzyły na koncept, na jakość, na komunikację marek producentów. Jest to etap, który dość mocno się w Polsce rozwinął, dlatego że Polacy są dość racjonalnymi konsumentami. Propozycja produktu o porównywalnej jakości, a niższej cenie, z chęcią była i jest wybierana - tłumaczyła Szymani.

Przedstawicielka Jeronimo Martins uważa, że powyższy etap już się kończy i obecnie wkraczamy do trzeciej fazy rozwoju marek własnych. - Nowy etap już sięzaczął, ale jego rozkwit jest jeszcze zdecydowanie przed nami. Będzie to etap, w którym marka własna przestaje imitować kogokolwiek na rynku, natomiast zaczyna być tworzona jako produkt markowy sam w sobie, dzięki wykorzystaniu bliskiej współpracy detalisty z producentem w oparciu o własne doświadczenia, o własną analizę rynku i potencjalnych propozycji dla konsumentów - powiedziała Szymani.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • dario 01.06.2017

    @producent,
    w odniesieniu do "biedy" pełna zgoda. Oni nie mają pomysłu na siebie i tylko mizernie kopiują ruchy Lidla. Co innego Niemcy ze swoją siecią. U nich dana marka (np. kosmetyki) ma o wiele większy zasięg oddziaływania (efekt skali działalności prawie na całą Europę) w wyniku czego promocja marki, koszt itp. są o wiele niższe niż w przypadku "biedy".
    Poruszyłem kwestię kosmetyków, bo sam zaopatruję się w niej właśnie w Lidlu (marka własna). Większość z nich do produkcja zagraniczna, robiona na całą Europę. Bieda ze swoimi pewnymi markami i ich jakością może najdelikatniej rzecz ujmując się schować.

    @młody konsument,
    takie podejście powinien mieć każdy konsument. :) Jeżeli nikt nie będzie kupował g... to prędzej zniknie ono z półek.

  • producent 01.06.2017

    Pobożne życzenia. Marka to inwestycje, inwestycje to koszty, koszty to cena. Marki własne nie będą miały już przewag konkurencyjnych. Bardzo długo Bieda nie będzie aspiracyjna o ile w ogóle. Konsument więc tej ceny nie zapłaci. Dyskonty wyhamowały rozwój. Koncept Hebe - zahamowany. Sprzedają tyle ile osób wejdzie do Biedy lub Lidla a jak ceny będą rosły to będzie wchodzić coraz mniej.

  • młody konsument 01.06.2017

    Dlaczego w markach własnych można znależć składniki takie jak syrop glukozowo-fruktozowy, syrop glukozowy, olej palmowy? Jestem młodym konsumentem i na wstępie skreślam wszystkie towary zwierające te substancje.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.