13.09.2021/19:40

Krótka(?) historia placówek pocztowych. W jakich okolicznościach trafiły do ustawy o zakazie handlu w niedziele?

Solidarność umywa ręce i nie szczędzi słów krytyki pod adresem posłów Prawa i Sprawiedliwości za niefortunne dopisanie do ustawy o niedzielach wyjątku dla placówek pocztowych, ale sama nie pozostaje w tej kwestii całkowicie bez winy. Portal wiadomoscihandlowe.pl w przededniu rozpoczęcia prac nad uszczelnianiem przepisów przyjrzał się, w jakich okolicznościach słynny już wyjątek trafił do ustawy. Wskazujemy, kto lobbował za tym pomysłem oraz opisujemy rolę rządu, Poczty Polskiej i innych aktorów w tym spektaklu.

Pomimo formalnego obowiązywania zakazu handlu w niedziele, każdy przedsiębiorca może dziś prowadzić legalną sprzedaż w ten dzień tygodnia. Wystarczy, że zamieni swój sklep w placówkę pocztową. - Wskazywaliśmy na to zagrożenie jeszcze przed wejściem ustawy w życie i niestety nasze obawy się potwierdziły - pisał w czerwcu 2021 r. w liście do premiera Mateusza Morawieckiego Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności i czołowy orędownik "wolnych niedziel". Rzeczywiście w obywatelskim projekcie ustawy - pod którym Solidarność zebrała ponad pół miliona podpisów i który wpłynął do Sejmu we wrześniu 2016 r. - nie wspomniano ani słowem o placówkach pocztowych. Założono, że punkty te będą objęte niedzielnym zakazem, podobnie jak większość sklepów spożywczych. Później jednak plany uległy zmianie.

Zgoda na nowe wyjątki

7 lutego 2017 r., posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Solidarność po raz pierwszy modyfikuje swoje stanowisko i zgadza się na dopuszczenie funkcjonowania poczty w niedziele niehandlowe. Alfred Bujara prezentuje w Sejmie w nieznanym nikomu trybie (bo czemu nie na posiedzeniu komisji albo podkomisji pracującej nad ustawą?) "autokorektę" Solidarności do projektu ustawy, zakładającą dopuszczenie działalności w niedziele "urzędów pocztowych". Bez zdefiniowania, co taki urzędem jest, a co nie jest. Bez wskazania, czy urząd pocztowy to to samo, co placówka pocztowa. Można się jedynie domyślać, że intencją Solidarności było umożliwienie funkcjonowania bez ograniczeń dla Poczty Polskiej, a nie wszystkich operatorów pocztowych. Ale to tylko domysły, a przecież diabeł – jak się później przekonaliśmy – tkwi w szczegółach.

Mija pół roku i w październiku 2017 r. na posiedzeniu podkomisji ds. rynku pracy Bujara próbuje zgłosić już inną poprawkę, wyraźnie zawężającą temat operatorów pocztowych do samej Poczty Polskiej. Solidarność chciała, by w niedziele czynne mogły być "urzędy pocztowe, placówki pocztowe, centra logistyczne, magazynowe i dystrybucyjne operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy Prawo pocztowe", czyli właśnie Poczty Polskiej. I nikogo innego. Posłowie poszli jednak w innym kierunku, nie chcąc sprawiać wrażenia, że Poczta Polska jest preferencyjnie traktowana.

Cofnijmy się jeszcze bardziej, do grudnia 2016 r. To wtedy pomysł dopuszczenia działalności punktów pocztowych w niedziele pojawił się w projekcie stanowiska rządu. Co istotne, na tym etapie zezwolenie miało dotyczyć wyłącznie "placówek pocztowych operatora wyznaczonego" (PP). - Brak takiego wyłączenia uniemożliwi właściwe wykonywanie powierzonych Poczcie Polskiej zadań państwa w zakresie zaspokajania podstawowych potrzeb społeczeństwa, co w konsekwencji może spowodować naruszenie terminowości doręczenia przesyłek. Ponadto należy podkreślić, że Poczta Polska zapewnia prawidłowe i terminowe wykonywanie zadań przez takie służby, jak zwłaszcza Policja, Straż Graniczna, ABW, prokuratura i sądy. Wprowadzenie rozwiązania przyjętego w projektowanej ustawie generuje dla Poczty Polskiej ryzyko w postaci utraty przychodów rzędu 190 tys. zł miesięcznie, a także spadek satysfakcji klientów Poczty Polskiej z tytułu ograniczenia dostępności do usług pocztowych - mogliśmy przeczytać w projekcie stanowiska rządu, ujawnionym wówczas przez portal wiadomoscihandlowe.pl.

Trzy miesiące później, w ostatecznym i znacznie dłuższym stanowisku Rady Ministrów, powtórzono powyższy postulat, zwracając jednak uwagę na problem funkcjonowania w niedziele również innych graczy z rynku pocztowego niż Poczta Polska. Pojawiło się stwierdzenie, że "w celu zapobieżenia przewadze konkurencyjnej, jaką mogłaby uzyskać Poczta Polska, należy rozważyć wyłączenie spod zakazu handlu w niedziele także innych operatorów pocztowych". Przewaga konkurencyjna to jedno, ale – jak wiemy z innych źródeł – rząd obawiał się także tego, że wąski wyjątek mógłby doprowadzić do uznania przyszłej ustawy za pomoc publiczną dla Poczty Polskiej.

Prawdopodobnie rząd nie zabierałby głosu w sprawie funkcjonowania poczt w niedziele, gdyby nie lobbing państwowego giganta. Portal wiadomoscihandlowe.pl dotarł do kopii maila z października 2016 r. skierowanego przez pracownika Poczty Polskiej do członków sejmowej komisji rozpatrującej projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. W piśmie pojawiło się kilka argumentów mających przekonać posłów o konieczności dopisania do projektu nowego wyjątku.

Tysiąc godzin na poczcie

Jak zapewniła Poczta Polska w tymże mailu, "udzielenie pracownikom operatora wyznaczonego dni wolnych od pracy w niedziele uniemożliwi w istocie właściwe wykonywanie powierzonych nam zadań państwa w zakresie zaspokajania podstawowych potrzeb społeczeństwa, co w szczególności przejawiać się będzie w naruszeniu terminowości doręczania przesyłek. Jednocześnie zwiększy to ryzyko nakładania przez UKE (Urząd Komunikacji Elektronicznej - dop. red.) lub UOKiK wysokich administracyjnych kar pieniężnych na spółkę, ponadto spowoduje konieczność zwiększenia obsady kadrowej, zwłaszcza w WER (Węzeł Ekspedycyjno-Rozdzielczy - dop. red.). To z kolei pociągnie za sobą zwiększenie kosztów działalności przedsiębiorstwa".

To w tym mailu pojawiła się kwota 190 tys. zł, przepisana następnie bezpośrednio do stanowiska rządu. Tyle miała wynieść utrata przychodów Poczty Polskiej w skali miesiąca, gdyby operator został objęty zakazem niedzielnego handlu. W skali roku zmniejszyłoby to przychody firmy o ok. 2,3 mln zł.

- Jedną z możliwości mitygacji utraty przychodów jest wydłużenie czasu pracy placówek w dni robocze (dotyczy tylko placówek czynnych w niedziele), przy wykorzystaniu zasobów etatowych uwolnionych w przypadku wyłączenia pracy w niedziele. Można również założyć, że skierowanie ruchu klientów korzystających dotychczas z usług pocztowych w niedziele do obsługi w inny dzień roboczy zniweluje ewentualne ryzyko utraty przychodów w przypadku konieczności zamknięcia placówek pocztowych (funkcjonujących w centrach/galeriach handlowych) w niedziele. Jednakże rozwiązania te niekoniecznie mogą omawiane ryzyko zniwelować, ponieważ blisko 83 proc. (115 spośród 139) placówek pocztowych aktualnie czynnych w niedziele stanowią placówki zlokalizowane w galeriach, w których korzystanie z usług pocztowych odbywa się niejako "dodatkowo" podczas zakupów w galeriach, a po wprowadzeniu zakazu handlu w galeriach siłą rzeczy także popyt na usługi spadnie - argumentowała Poczta Polska.

Ciąg dalszy artykułu - na kolejnej stronie.

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • kknd 15.09.2021

    niewyobrażalne pieniądze zarobiła na tym dopisku Żabka której zamknięto wszystkich konkurentów i jej absurdalnie wysokie ceny nagle stały się w ten dzień jedynymi tj. najniższymi

  • Nick2 14.09.2021

    Szkoda czasu na te rozważania. Handel powinien być wolny i dostępny w niedziele. Pis jest uzależniony od kościoła i dlatego wprowadzono głupi i niepotrzebny zakaz.

  • Ada 14.09.2021

    Do @PP, wchodzisz sobie na stronę poczty polskie, potem zakładka Placówki, wybierasz po prawej dni pracy: niedziele i święta, podajesz miejscowość i tyle. Wyskakuje wiele placówek w Warszawie, we Wrocławiu UP Wrocław 32, sporo w Krakowie i wielu innych miastach

  • Pp 14.09.2021

    A która to poczta polska działa w niedzielę?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także