16.10.2020/11:08

Miasta przyszłości pod znakiem zero food-waste?

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Żywności i jak pokazują pierwsze wyniki badania PROM, nie mamy powodu do świętowania. Aż 53,75 proc. Polaków przyznaje, że zdarza im się wyrzucić żywność i ogromną rolę w odwróceniu tego trendu mogą odegrać nasze miasta. Too Good To Go proponuje – stwórzmy miasta zero food-waste.

Marnowanie jedzenia to bardzo złożony problem, którego rozwiązanie wydaje się karkołomnym przedsięwzięciem, wymagającym zmian w wielu sektorach. Sytuację pogarsza fakt braku przywództwa i jasnego celu, by ograniczyć marnowanie. Jednak jest dobra wiadomość. Dzięki swoim strukturom to właśnie miasta mogą przyczynić się do wielu pozytywnych zmian.

Choć miasta zajmują zaledwie 2 proc. powierzchni Ziemi, to odpowiadają za: zużycie 75 proc. globalnych zasobów naturalnych, pochłanianie 80 proc. dostaw energii; emisje 75 proc. gazów cieplarnianych i marnowanie 70 proc. żywności.

Ze względu na zagęszczenie gospodarstw domowych, to właśnie miasta są miejscem, gdzie marnuje się najwięcej żywności. Jednak co ważne, aglomeracje posiadają infrastrukturę, relacje z mieszkańcami oraz lokalną wiedzę, która pozwala podjąć efektywne działania. Zarówno gminy, jak i miasta są w stanie szczegółowo prześledzić, gdzie żywność jest marnowana. Dzięki temu mogą podjąć precyzyjne kroki, których efekty będą szybko zauważalne i pozwolą zaangażować lokalne społeczności. Każda gmina ma oko zarówno na szkolne stołówki, jak i na to, co mieszkańcy wyrzucają do pojemników na śmieci. Ta wiedza pomoże wprowadzić kompleksowe rozwiązania.

Choć osiągnięcie tego nie będzie łatwe, dobre przykłady walki z marnowaniem płyną z zagranicy. Paryż jest doskonałym przykładem. Po odkryciu, że obywatele wyrzucają dwa razy więcej pakowanej żywności niż reszta kraju, władze opracowały plan jak przeciwdziałać temu zjawisku. Obejmował on pakiety informacyjne dla lokalnych sklepów, umieszczanie specjalnych stoisk z niesprzedanymi towarami na osiedlowych bazarach i podnoszenie świadomości konsumentów dzięki organizowanym wspólnym posiłkom w duchu zero-waste. Miasto wierzy, że do 2025 r. może zmniejszyć marnowanie żywności o połowę. To o 5 lat wcześniej niż zakładają Cele Zrównoważonego Rozwoju 2030.

W Mediolanie natomiast, wysiłki na rzecz walki z wyrzucaniem dobrego do spożycia jedzenia, włączają w działania całe społeczeństwo. Najnowszą inicjatywą jest wydawanie uczniom „na wynos” nadmiarowych porcji obiadowych, tak aby nic się nie zmarnowało. Jak dotąd 85 szkół rozdało ponad 31 000 porcji. Co więcej, od 2014 r. wprowadzona została dodatkowa frakcja segregacji śmieci, która nadaje się do kompostowania lub przetworzenia na biogaz. W 2018 roku miasto wprowadziło obowiązek redystrybucji przez wszystkie firmy spożywcze w mieście za pośrednictwem organizacji charytatywnych i banków żywności.

Dlaczego o tym piszemy? Na całym świecie w każdej sekundzie 51 ton jedzenia ląduje w koszu, co nie jest bez znaczenia dla środowiska. Aż 8 proc.-10 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych ma swoje źródło w zmarnowanym jedzeniu. Gdyby wyrzucone jedzenie było krajem, byłoby trzecim co do wielkości emitentem CO2, zaraz po Chinach i USA. Polska plasuje się na 5. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej, marnując co roku 9 mln ton jedzenia, co daje średnio 247 kg na osobę (Banki Żywności, 2019).

Jesteśmy na początku drogi walki z marnowaniem, zaledwie w 2019 r. wprowadzono w kraju ustawę o niemarnowaniu, która obejmuje sklepy wielkopowierzchniowe. Podobnie jak w Mediolanie, również w Polsce każde gospodarstwo domowe zobligowane jest do segregowania śmieci na odpowiednie frakcje. Natomiast polskie miasta niejednokrotnie dowiodły swej innowacyjności pokazując, że są gotowe rozwiązywać problemy w nowatorski sposób i walczyć ze zmianami klimatu.

Przykładem takich działań są zorganizowane w Warszawie, Łodzi i Poznaniu klimatyczne panele obywatelskie, które pozwalają mieszkańcom zmienić sposób, w jaki dane miasto funkcjonuje. Kraków z kolei aktywnie wspiera powstawanie Ogrodów Społecznych, które nie tylko poprawiają estetykę okolicy, ale także uczą jak wyhodować własne warzywa i przede wszystkim łączą mieszkańców. Wiele miejscowości wprowadziło programy zachęcające do łapania deszczówki.

Termin osiągnięcia celów klimatycznych na 2030 r. zbliża się nieubłaganie. Pandemia rzuciła nowe światło na mankamenty systemu żywnościowego i skłania wielu z nas do ponownego odkrycia szacunku do żywności. Teraz nadszedł moment, aby również burmistrzowie i władze miejskie włączyły się do gry. Piłka jest po ich stronie. Czas pokazać polityczne przywództwo wyznaczając konkretne cele i pracując ramię w ramię z mieszkańcami i biznesem, aby „miasta bez marnowania żywności” stały się rzeczywistością.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także