21.10.2020/09:45

Michał Sadecki, prezes PGS: Konsultacje polityków z przedsiębiorcami zwykle są pozorowane

Głównym problemem relacji pomiędzy polityką i biznesem jest brak odpowiedniej komunikacji. To powoduje, że strony nie do końca rozumieją swoje cele. W ostatnich latach mieliśmy wiele przykładów na to, że uchwały i inne akty prawne podejmowane centralnie w Warszawie, były przyjmowane bez konsultacji z interesariuszami – powiedział Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów (PGS) na Retail & FMCG Congress 2020.

Michał Sadecki zaznaczył, że nie ma na myśli pozorowanych konsultacji, na które każdy z prezesów dużych firm handlowych dostawał wielokrotnie zaproszenie, odbywających się w ramach konsultacji aktów prawnych, które już de facto były gotowe. – Można wielokrotnie odnieść wrażenie, że było to szukanie podkładki, że konsultacje miały miejsce – zaznaczył prezes PGS w trakcie debaty „Polski handel detaliczny i hurtowy. Wyzwania i perspektywy AD 2025”.

– Dla mnie takim klasycznym przykładem tego, jak jest tworzone prawo w Polsce są przepisy regulujące tzw. godziny dla seniora. Myślę, że pierwotnie zamysł był szlachetny i zasadny, żeby tych najbardziej zagrożonych covidem ochronić, ale myślę, że ustawodawcy zabrakło szerszego spojrzenia, jakie to będzie rodziło konsekwencje. Te godziny zostały wprowadzone w marcu czy kwietniu i śmiem twierdzić, że do tej pory nikt z rządzących nie przeanalizował, jakie to rodziło skutki operacyjne dla wszystkich podmiotów działających na tym rynku. Nie wiem czy koledzy z branży się z tym zgodzą, był to przepis szlachetny, ale mocno destabilizujący biznes – ocenił.

– Oczekiwałbym od polityków takiej samej otwartości choćby w urzędach, które zostały sparaliżowane pandemią – zażartował.

Zwrócił uwagę, że wielokrotnie operatorzy skarżyli się, że mają problemy z uzyskaniem pozwoleń i odbiorem koncesji, bo „urzędnik okopał się za barykadą pt. Covid-19”. – Brakuje moim zdaniem takiego wzajemnego zrozumienia, powinniśmy tak naprawdę przy każdej możliwej okazji przypominać rządzącym, że to my wypłacamy ich pensje poselskie, ministerialne i senatorskie. To my jako biznes finansujemy ich wszystkie pomysły, i to jest też dobra okazja by im o tym przypomnieć – podkreślił Sadecki.

Zapytany o to, czy producenci powinni wspierać polski handel, oraz czy krajowe sieci mogą stać się ambasadorami polskich produktów, odpowiedział: – To jest pytanie do polskich producentów o to jakie chcą realizować cele. Czy chcą realizować wolumeny z jednym czy dwoma graczami rynkowymi czy jednak zdywersyfikować odbiorców i dostarczać do kilku partnerów handlowych może mniejsze wolumeny, ale mieć zapewniony ten odbiór.

– Patriotyzm gospodarczy to nie jest moda, choć faktycznie ostatnio trochę mniej się o nim mówi niż kilka lat temu. Chociaż w połowie maja tego roku jeden z posłów koalicji rządzącej zgłosił do Ministerstwa Rozwoju pomysł, który dotyczył możliwości wprowadzenia rozwiązań obligujących sieci do zakupu produktów lokalnych. Nie orientuję się czy coś się z tym dalej dzieje. W każdym razie założenie było takie, żeby szczególnie wspierać produkty rolno-spożywcze: pieczywo, mleko, jaja. Te produkty mielibyśmy kupować jako detaliści od tych lokalnych producentów – komentował Sadecki.

I dodał: – Czy polski handel powinien wspierać polskich producentów? Myślę, że odpowiedź jest oczywista. PGS i sieć Top Market bazuje na polskich producentach. 100 proc. naszej marki własnej, a jest to prawie 500 produktów, to są produkty wyprodukowane w Polsce – może, mówiąc żartem, z wyjątkiem ryżu i herbaty. Jednak nawet je kupujemy od firm polskich, które te produkty sprowadzają z zagranicy.

Zdaniem Sadeckiego, to co się wydarzyło w marcu i kwietniu, powinno uświadomić lokalnym producentom, że jeszcze nie wszystko stracone. – Półki międzynarodowych, w zwłaszcza portugalskich, niemieckich i francuskich sieci, świeciły pustkami. Doświadczyliśmy zerwania łańcucha dostaw. Granice zostały zablokowane, pojawiły się potężne zatory w dostawach z zagranicznych fabryk. Myślę, że tu jest szansa. Klient docenia bezpieczeństwo, czas dokonywania zakupów, lokalność i warto nad tym popracować. Ważne jest również, żeby klient miał wybór. Ten zaś konsumenci niekoniecznie znajdą w sieciach międzynarodowych, gdzie wiadomo, że jest centralna logistyka a koszty ściśnięte do maksimum. To powoduje, że oferta ogranicza się do tych dwóch czy trzech tysięcy kodów i nie ma za bardzo miejsca na produkty lokalne – podsumował prezes PGS.

Partnerzy Retail & FMCG Congress Poland & CEE (wiadomoscihandlowe.pl)

 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także