29.11.2013/17:19

Najlepszy sklep w powiecie

Supermarket Helena w Staszowie jest wyjątkowy pod wieloma względami: lokalizacji, układu sali sprzedaży, asortymentu, sposobów konkurowania na rynku, a nawet podejścia do handlu w niedziele. Szczególna jest też jego historia.

Powiatowy Staszów, położony wśród malowniczych lasów woj. świętokrzyskiego, liczy około 17 000 mieszkańców. Handlowy pejzaż miasta jest dość typowy: mnóstwo mniejszych i większych sklepów prywatnych, duży Polomarket, Tesco, dwie Biedronki (trzecia w budowie), kilka Delikatesów Centrum. Najstarszym i największym sklepem samoobsługowym w całym powiecie jest supermarket Helena, który na powierzchni około 1400 mkw. oferuje ponad 20 000 produktów i obsługuje tygodniowo prawie 7000 klientów.

Placówka zlokalizowana jest dość nietypowo, w oddaleniu od centrum miasta, przy ruchliwej drodze wylotowej, w otoczeniu obiektów przemysłowych, usługowych i handlowych. Zajmuje parter dużego, dwukondygnacyjnego budynku, z 1903 roku, służącego początkowo jako… stajnie carskie, a po wojnie należącego do Państwowych Zakładów Zbożowych. Trzeba było dużej wyobraźni i inwencji obecnego właściciela Jana Suska, zarządzającego przedsiębiorstwem Progres, by obiekt ten przekształcić najpierw w hurtownię spożywczo­‑monopolową, a następnie w supermarket.

Właściciel z wyobraźnią

Przedsiębiorstwo Handlowo­‑Usługowe Progres powstało w 1983 roku i przez blisko dekadę zajmowało się głównie działalnością gastronomiczną. W 1992 roku firma rozkręciła hurtownię napojów, piwa i wina, a trzy lata później, po zakupie nieruchomości przy ul. Krakowskiej, poszerzyła działalność o hurt spożywczy. Niejako przy okazji i na próbę powstał mały sklepik, zlokalizowany w pomieszczeniu, w którym dziś mieści się gabinet szefa. – Pomyślałem, że skoro mam lokal, ludzi i towar, to dlaczego nie spróbować? Spróbowałem więc i na 30 mkw. otworzyliśmy sklepik spożywczy. Okazał się przebojem. Kolejki ustawiały się od samego rana, a w godzinach szczytu wychodziły aż na zewnątrz. Handel już nigdy nie będzie taki, jak wtedy – wspomina Jan Suska.

Po trzech latach kupiec zmodernizował część ogromnego obiektu na potrzeby dużego sklepu samoobsługowego. Na powierzchni około 600 mkw. urządził salę sprzedaży, wyposażył sklep bardzo nowocześnie, jak na owe czasy – m.in., jako pierwszy w okolicy, zastosował czytniki kodów kreskowych. Pierwszą reakcją klientów było onieśmielenie. – Ludzie bali się wchodzić do środka, bo po prostu nie umieli tak kupować! Jak to – pytali – mamy sobie chodzić po sklepie i samemu brać towar z półek? A nikt nas nie posądzi o kradzież? Musiało minąć kilka tygodni, by przyzwyczaili się do korzystania z koszyków i swobodnego poruszania się po sali sprzedaży. Ale, jak już się oswoili, to taka forma zakupów bardzo im się spodobała. Znowu były tłumy klientów – opowiada kupiec.

Sukces pierwszego „supersamu” w powiecie był tak duży, że już w 2000 roku trzeba było go powiększyć kosztem części hurtowej. Po kolejnej rozbudowie sklep osiągnął dzisiejszą powierzchnię. W następnych latach gruntownie zmodernizowano zaplecze, instalując system komór chłodniczych do przechowywania mrożonek, nabiału, mięsa i drobiu, wędlin oraz owoców i warzyw; jest nawet specjalna komora na owoce tropikalne, w której panuje temperatura 12°C. Zreorganizowano ciągi zaopatrzeniowe, utwardzono drogi wewnętrzne, wybudowano duży parking dla klientów. W 2006 roku, wykorzystując fundusze unijne, właściciel uruchomił nowoczesną pralnię wodno­‑chemiczną, a w 2011 roku – własną bezdotykową myjnię samochodową. W ten sposób, po latach, trzydziestometrowy sklepik zamienił się w galerię handlowo­‑usługową Helena.

Dobre ceny z pomocą hurtowni

Z biegiem czasu hurtownia zaczęła spełniać rolę uzupełniającą dla marketu. Dziś nadal dobrze prosperuje, ale dla całości przedsiębiorstwa ważniejsza jest jej funkcja magazynowo­‑logistyczna. Dzięki hurtowni oraz chłodniom działająca w pojedynkę firma jest w stanie uzyskiwać bardzo dobre warunki zakupowe, może dokonywać dużych zakupów okazjonalnych, a supermarket jest w stanie oferować klientom szeroki asortyment towarów w bardzo dobrych cenach.

Oprócz artykułów ogólnospożywczych, wyrobów mięsno­‑wędliniarskich, ryb, nabiału, owoców i warzyw, mrożonek i artykułów chemicznych, w Helenie można dostać tekstylia oraz artykuły gospodarstwa domowego. Na wzór niemieckich dyskontów, na sali sprzedaży wydzielono specjalną strefę promocyjną, gdzie oferowane są takie towary, jak odzież, artykuły papiernicze, drobne AGD czy artykuły sezonowe – kwiaty, znicze, ozdoby choinkowe, akcesoria do grilla itd. Ciekawym pomysłem jest specjalny kącik z produktami kilku lokalnych hut szkła. – W ofercie mamy różne wazony, platery i szkło ozdobne oraz porcelanowe serwisy obiadowe, m.in. słynne zastawy stołowe z Ćmielowa. Od strony czysto ekonomicznej jest to raczej margines oferty Heleny, jednak wizerunkowo taki elitarny asortyment daje wiele, stanowi też istotny magnes dla grupy najzasobniejszych klientów – przyznaje nasz rozmówca.

Promocje jak magnes

Jednym z filarów sukcesu supermarketu Helena jest konsekwentna i kompleksowa działalność marketingowa. Stały monitoring cen oraz akcji promocyjnych prowadzonych przez konkurencję służy odpowiedniemu konstruowaniu własnych promocji. – Zawsze po uruchomieniu w okolicy kolejnego dużego sklepu, jak Tesco, Polomarket czy Biedronka, odczuwaliśmy okresowy spadek obrotów, ale za każdym razem ponownie odzyskiwaliśmy klientów. Nie staramy się konkurować cenami z dyskontami, bo to po prostu nie ma sensu. Nasza polityka polega na tym, by utrzymywać średnie marże na opłacalnym poziomie, a zdobywać klientelę dobrą jakością i świeżością towarów oraz szerokością oferty. Staramy się również, z dobrym skutkiem, oferować najlepsze promocje w okolicy – wyjaśnia Jan Suska i podaje bieżące przykłady: konkurencyjny market w ogólnopolskiej promocji oferuje dwukilogramowe opakowanie proszku do prania znanej marki za 14,99 zł, w Helenie ten sam artykuł można kupić za 14,49 zł; ćwiartka kurczaka kosztuje w okolicznych dyskontach co najmniej 5,49 zł za kg, a w Helenie tylko 4,79 zł.

Firma wydaje, w cyklu trzytygodniowym, własną gazetkę promocyjną dystrybuowaną wśród klientów. Co tydzień organizowane są akcje weekendowe, w ramach których w każdy piątek i sobotę można kupić 10 produktów w specjalnych cenach. Informacja o tych akcjach pojawia się na wyświetlaczu zamontowanym na elewacji marketu. Dodatkowo dwa najatrakcyjniejsze produkty z zestawu promowane są na telebimie. Stałą promocją pod hasłem „stop niska cena” objętych jest 50 wybranych SKU z grupy towarów podstawowych i najlepiej rotujących, jak mąka, cukier czy nabiał.

Mięso z własnej hodowli

Specjalnością supermarketu Helena są wyroby mięsno­‑wędliniarskie. Na dużym stoisku oferowane są głównie wyroby wysokiej jakości, z których 60 proc. pochodzi z małych lokalnych masarni, pozyskujących surowiec ze sprawdzonych miejsc i produkujących według tradycyjnych receptur. W ofercie nie mogło zabraknąć wędlin bez konserwantów, fosforanów i innych polepszaczy. Zakupiony towar można na miejscu zapakować próżniowo, a mięso zmielić lub obrobić w specjalnej kotleciarce.
Absolutnym przebojem jest mięso z własnej hodowli bydła rzeźnego. Pan Jan przyznaje, że prowadzenie tej hodowli to jego pasja. – Hodujemy opasy szlachetnej francuskiej rasy bydła Limousine, które daje wysokogatunkowe mięso o znakomitych walorach kulinarnych. To nie jest tani towar, np. polędwica wołowa musi kosztować 70 zł za kg, a inny asortyment co najmniej 20­‑30 zł, ale nie mamy problemów ze zbytem. Co miesiąc sprzedajemy po kilkaset kilogramów i popyt cały czas rośnie – cieszy się hodowca.

W niedziele nie handlują

Obecnie trwają przygotowania do kolejnej modernizacji supermarketu Helena. Wewnątrz przeprowadzony zostanie remodeling niektórych działów. Na zewnątrz zmiany polegać będą głównie na zagospodarowaniu sąsiadującej z ulicą elewacji budynku oraz zmianie wizualizacji obiektu.

Nie można pominąć jeszcze jednego, wyjątkowego aspektu funkcjonowania supermarketu Helena: od początku sklep jest nieczynny w niedziele. – Zdaję sobie sprawę, że tracę jakąś część przychodów, ale twardo stoję na stanowisku, że pracownikom należą się wolne niedziele, czas na porządny wypoczynek na łonie rodziny. Jestem przekonany, że dzięki temu w dni powszednie pracują lepiej – puentuje Jan Suska.











Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.