30.05.2020/09:23

Neuroanaliza decyduje o tym, jak wyglądają sklepy i produkty. Jak to działa? Sprawdziliśmy!

Na pierwszy rzut oka sklep może wydawać się idealnie zaprojektowany i wyposażony. Czasami nawet sam klient może nie zauważyć, że coś w nim nie gra. Ale w podświadomości już czuje, że więcej zakupów w danej placówce nie zrobi. Kluczem jest zobaczyć, co za tym stoi. Zobaczyliśmy więc to na własne oczy.

Każdy detalista chce mieć optymalnie zaaranżowaną salę sprzedaży, chce też, żeby produkty były dobrze ułożone na półce. Zazwyczaj umiejscowienie konkretnych regałów oraz znalezienie na nich miejsca dla kategorii produktów poparte jest analizą teoretyczną merchandisingu, doświadczeniem z lat wcześniejszych oraz wynikami sprzedaży konkretnych towarów.

Wraz z rozwojem technologii pojawiają się kolejne rozwiązania, które pomagają w zbudowaniu właściwego doświadczenia zakupowego w sklepie. Jednym z nich są narzędzia biometryczne. Metod pomiaru jest co najmniej kilka, a najważniejsze to: eye­‑tracking, czyli pomiar ruchu gałek ocznych i skupienia wzroku; EEG (elektroencefalograf), czyli pomiar przepływu fal mózgowych, emocji badanej osoby oraz poziomu jej zaangażowania, koncentracji, a także frustracji; GSR (galwaniczna reakcja skóry), czyli pomiar reakcji emocjonalnej, polegającej na badaniu potliwości dłoni. Poszczególne elementy można ze sobą łączyć, tak aby dopasować zestaw do konkretnego badania.

Neuroanaliza daje elastyczność

– Badając grupę około 20 osób, jesteśmy w stanie przeprowadzić testy i wyciągnąć pewne wnioski dotyczące np. opakowania danego produktu lub aranżacji przestrzeni sklepowej, a także powiedzieć, dlaczego jedno rozwiązanie jest lepiej postrzegane przez konsumentów, a inne gorzej – mówi Michał Wójcik z firmy Blue Fox, specjalizującej się w neuromarketingu, analizie komunikacji wizualnej i marketingowej. Neuroanalizę można wykorzystać w bardzo wielu sytuacjach, wymagających określenia nastawienia konsumenta do konkretnego przekazu. Można zbadać, jak postrzega on komunikację reklamową firmy, ale także ocenić, na jakie elementy klient zwraca uwagę, stojąc przed sklepową półką, zanim jeszcze sprzedaż zostanie uruchomiona. Pozwala to sprawdzić nie tylko to, co ludzie robią świadomie, ale przede wszystkim to, jak reagują, co ma największy wpływ na decyzje podejmowane w sklepie. Dzięki temu badania biometryczne są elastyczne.

Postanowiliśmy sprawdzić to rozwiązanie w praktyce i wybrać się do jednego z lubelskich supermarketów, żeby przetestować te narzędzia we współpracy z firmą Blue Fox. Po skrupulatnym podłączeniu do głowy czujników przenośnego elektroencefalografu (EEG) oraz włożeniu na nos okularów analizujących to, na co patrzymy i jak długo skupiamy wzrok na danym punkcie, można było ruszyć do sklepu. Cel? Zwykłe weekendowe zakupy. Całość trwała raptem 20 minut. Po drodze w koszyku lądowało pieczywo, mięso, owoce, sosy, napoje, nabiał i przekąski. Zakupy jak co dzień. Mogło się wydawać, że wszystko przebiegło bez zakłóceń. Czy na pewno?

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Albert 02.06.2020

    Nigdy nie sadzilem, ze to bedzie mozliwe. to wiedza nie do przecenienia

  • Damian 02.06.2020

    (komentarz niezgodny z regulaminem forum)

  • klient lidla 30.05.2020

    W Lidlu są sklepy gdzie mają tylko wielkie wózki. A w niektórych są też mniejsze wózki na kółkach. Oczywiście w moim osiedlowym Lidlu są tylko ogromne wózki, mniejszych chyba się nigdy nie doczekam.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.