08.01.2017/19:20

Osiedlowe „monopolki” trzymają się mocno! - galeria zdjęć

W trudnych dla handlu czasach małe sklepy osiedlowe, specjalizujące się w sprzedaży piwa i alkoholi mocnych, wydają się nie odczuwać kryzysu. Jest ich mnóstwo, wciąż powstają nowe, a nawet jeśli jakiś się zamknie, na jego miejscu zwykle szybko otwierany jest nowy.

Zarówno statystki jak i codzienne doświadczenie pokazują, że handel rozproszony kurczy się szybkim tempie, ustępując pola dyskontom i marketom sieciowym. Zjawisko to wydaje się jednak nie dotyczyć małych sklepów z alkoholami. Stanowią swego rodzaju niszę, odporną na kiepską koniunkturę i systemowe zmiany w handlu.

Najwyraźniej zwyczaje zakupowe Polaków w przypadku wyrobów alkoholowych są dostatecznie silnie ugruntowane, by utrzymywać ten typ placówek handlowych w wielkiej obfitości i zagęszczeniu. Świadczyłoby to o tym, że dla wystarczająco dużej liczby klientów alkohol należy do produktów częstego spożycia, kupowanych na bieżąco, czasem nawet codziennie. Dlatego preferują oni sklepy położone blisko domu, otwarte do późnych godzin wieczornych, wyspecjalizowane w sprzedaży alkoholu. Nie ma w nich kolejek, można spotkać znajomych, a za to mało prawdopodobne jest spotkanie np. dzieci czy sąsiadki nie pochwalającej spożywania alkoholu w żadnej postaci.

Byle jak, byle tanio

Wiele z tych sklepików mieści się w mniej czy bardziej prowizorycznych budkach i pawilonikach, czasem odmalowanych na wściekły kolor, często pomazanych graffiti o treściach futbolowych. Niektóre są obskurne i zaniedbane, inne starają się zadawać szyku mnóstwem neonów i kasetonów podświetlanych, rzęsiście oświetlonymi witrynami, w których wyeksponowane są reklamy alkoholi, wielkie butle o fantazyjnym kształcie, a czasem duży telewizor emitujący reklamy wyrobów alkoholowych.

Nawet te najbrzydsze i odrapane zazwyczaj dysponują przynajmniej migoczącym wyświetlaczem o bezkompromisowo konkretnej treści „alkohole”. Choć zdarzają się i takie, których właściciele w ogóle nie zawracają sobie głowy estetyką czy promocją, tak że czasami z zewnątrz trudno się zorientować, czy sklepik jest czynny. Ale nawet i te „monopolki” nie cierpią na brak klientów, działają od lat i najwyraźniej mają się dobrze.

Niektóre z tych „monopolek” mają w ofercie pewien wybór artykułów spożywczych, pieczywo, czasem jakieś owoce, nabiał i wędliny. Wtedy zazwyczaj na szyldzie widnieje napis w rodzaju „sklep spożywczo-monopolowy”. Wystarczy jednak przyjrzeć się powierzchniom zajmowanym przez różne towary oraz szerokości asortymentu w poszczególnych grupach towarowych, aby zorientować się, że zdecydowaną większość sprzedaży tych sklepików stanowią wyroby alkoholowe.

Handel z funkcją gastronomii

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • majka 08.01.2017

    Z Młynarskiego "W Polskę idziemy": "gdyby nam tego kiedyś zabrakło............ nie, nie zabraknie!!!"

  • pivosz 07.01.2017

    przyczyna sukcesu tych sklepików (nie wszystkich ale ich znacznej ilości) jest banalnie prosta - słuchają klienta :) To w osiedlowym monopolu mam kilka półek uginających się od regionalnych, rzemieślniczych piwek z polski jak i zagranicy, których nie znajdę w hipermarkecie.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.