22.10.2014/20:01

Programy wspierające sprzedaż

Kto nie używa programu wspierającego sprzedaż, ten nie rozumie, że towar jest pieniądzem, tylko w innej postaci. Dziś komputer to konieczność, i nieważne, czy prowadzimy malutki punkt na wsi, czy supermarket w dużym mieście. Przy kilku tysiącach indeksów na półce nie da się uniknąć strat, gdy zamawiamy towar „na oko”.

Justyna Kaminik z Szydłowca z dobrodziejstw programów wspierających sprzedaż korzysta od 12 lat, z czego od siedmiu z PC­‑Marketu. – Nasz Groszek był pierwszym samoobsługowym sklepem w mieście. Nie wyobrażałam sobie kierowania placówką o powierzchni 150 mkw. bez programu komputerowego – mówi detalistka. Jan Jurek, właściciel Groszka w Nowej Wsi, nie ukrywa, że gdyby teraz miał prowadzić sklep jak kiedyś, bez pomocy programu Expedient, zrezygnowałby z działalności.

Bez ryzyka pomyłki

Strata czasu jest najgorsza – mówi znany aforyzm – ponieważ jest nieodwracalna. Zainwestowanie w program wspierający sprzedaż pozwala zaoszczędzić nawet kilka godzin pracy dziennie. – Od blisko dekady korzystam z Expedienta, bo obsługuje platformę eHurtownia, pozwalającą szybko i wygodnie zamawiać towar w Eurocashu – tłumaczy Adam Jurkowski ze Stadła, właściciel Groszka. Jak szacuje Jan Jurek, zamawianie i przyjmowanie towaru, które kiedyś pochłaniało pół dnia, z pomocą Expedienta zajmuje tylko półtorej godziny. Co równie istotne, sprzedaż przy wykorzystaniu kodów kreskowych znacząco przyspiesza obsługę klientów i przyczynia się do redukcji kolejek. Choć centrala Groszka nie wymaga od franczyzobiorców posiadania programu komputerowego, nasi rozmówcy nie kryją, że bardzo ułatwia on spełnianie wymogów sieci. – Każda gazetka promocyjna oznacza zmianę cen na dwa tygodnie. Ręcznie miałabym z tym mnóstwo roboty, a tak wystarczy pobrać odpowiedni plik i nowe ceny będą nabijać się w kasie automatycznie przez określony czas, po czym wrócą do poziomu wyjściowego. Mnie pozostaje tylko wydrukować i zanieść na salę sprzedaży cenówki – opisuje pani Justyna. Z kolei Jan Jurek zauważa, że gdyby miał sam wszystko koordynować, pewnie co i rusz popełniałby jakieś błędy: – Oprócz gazetek promocyjnych bywają organizowane Megaloterie, uczestniczymy też w programie Paszport Korzyści. Akcje te często się zazębiają, dotyczą różnych produktów, ciężko byłoby mi tego upilnować, a program odwala całą robotę za mnie i nie ma ryzyka pomyłki.

Nie ulegaj namowom przedstawicieli

Adam Jurkowski, trudniący się handlem od 27 lat, podkreśla, że program sprzedażowy znacząco ułatwia organizację remanentów (przestały już zajmować po dwa dni), a także pomaga w kontaktach z przedstawicielami handlowymi. – Przedstawiciele chcą sprzedać jak najwięcej. Dzięki programowi nie ulegam tak łatwo ich namowom, bo w każdej chwili mogę sprawdzić, czy w moim sklepie rzeczywiście mam szansę sprzedać pół palety danego produktu w miesiąc, czy to tylko mrzonki – dodaje Justyna Kaminik. Raporty sprzedażowe dla konkretnych produktów czy grup asortymentowych, które można wygenerować w kilka chwil, potrafią przynieść zaskakujące wyniki. – Znajomi narzekają, że handel idzie coraz gorzej, ale często to takie narzekanie na wyrost. Sam myślałem, że mam słabe obroty, ale gdy ostatnio porównałem pierwszy kwartał br. i ub.r., okazało się, że w tym roku miałem lepszą sprzedaż – śmieje się Jan Jurek. Program pozwala wszystko kontrolować i robić optymalne zamówienia, by towaru nie było ani za dużo, ani za mało, minimalizując ryzyko strat. – Kiedyś przed świętami ekspedientki oszacowały, że trzeba zamówić 10 zgrzewek mleka. Sprawdziłam sprzedaż w poprzednim roku i odkryłam, że wtedy poszło 15 zgrzewek, czyli 10 na pewno by nie wystarczyło. Dzięki systemowi sprzedażowemu mój Groszek w Szydłowcu ma opinię sklepu, w którym szuka się rzeczy, jakich zbrakło w innych placówkach – mówi pani Justyna.

Wyłapywanie „półkowników”

Adam Jurkowski bardzo chwali sobie również możliwość korzystania z dokumentów elektronicznych: – Sterty papierów nie zawalają mi pokoju, a ja pobieram fakturę od razu po zrealizowaniu zamówienia i mam ją jeszcze przed dotarciem towaru do sklepu. Łatwiej też zrobić korektę, gdy coś się nie zgadza. Poza tym program sam pilnuje takich kwestii, jak np. zmiana stawek VAT. Gdy ostatnio wzrosła akcyza na alkohol, byłem do tego przygotowany po godzinie. A pomyśleć, że kiedyś trzeba było czekać kilka dni na wizytę serwisanta kas fiskalnych.

Nie można też nie wspomnieć o dużej pomocy w wyłapywaniu tzw. półkowników. – Program pozwala pilnować produktów z kończącymi się terminami ważności, zareagować w odpowiednim momencie i zrobić przecenę. Także wyłapywanie ewentualnych braków asortymentowych i dochodzenie ich przyczyn, bo np. przedstawiciel nie załatwił czegoś, co obiecał, jest znacznie prostsze – mówi pani Justyna.

Pokonać strach przed zmianami

Choć programy wspierające sprzedaż mają tyle niekwestionowanych zalet, nie są wcale zbyt powszechne. Pierwszy powód to oczywiście koszty – licencja na sam program kosztuje rocznie kilka tysięcy złotych, do tego dochodzi zakup komputera, a w przypadku wielu sklepów również nowych kas fiskalnych, przez co cała inwestycja sięga 10 000­‑15 000 zł. – Mogę polecić w ciemno, to spory wydatek, ale zwraca się z nawiązką – przekonuje Adam Jurkowski. Druga przeszkoda, bywa nawet trudniejsza do pokonania niż pierwsza, bo część detalistów, głównie osób starszych, boi się, że nie poradzi sobie z tą technologiczną rewolucją. – Wykorzystuję mój program sprzedażowy może w 70 proc., nie korzystam np. z eksportowania dokumentów do programów finansowo­‑księgowych – przyznaje uczciwie Jan Jurek. Z kolei Adam Jurkowski wspomina, że do inwestycji w system komputerowy namówił go znajomy detalista. – A później to ja musiałem sam go doszkalać z obsługi rekomendowanego programu – śmieje się. Ale, jak podkreśla, lepiej mieć program i wykorzystać tylko część jego potencjału, niż nie mieć go wcale. Zwłaszcza że jego obsługa na podstawowym poziomie nie jest wcale taka trudna i skomplikowana, jak się niektórym wydaje. Pani Justyna zna okoliczne sklepy, mające po ponad 100 mkw., których właściciele nie posiadają systemu komputerowego. – Są tak przyzwyczajeni do funkcjonowania na starych zasadach, że ciężko ich przekonać do jakichkolwiek zmian. Ale ten upór wynika także z niewiedzy. Pewnie, gdyby takie osoby mogły spędzić dzień z detalistą korzystającym z programu sprzedażowego, część z nich zmieniłaby zdanie – uważa detalistka z Szydłowca.

Sebastian Szczepaniak
Wiadomości Handlowe, Nr 10 (139), Październik 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.