07.04.2020/12:55

Promocje w czasach zarazy, czyli jak ściągnąć klientów do sklepów gdy nie wypada tego robić?

To problem, przed którym stanęły niemal wszystkie sieci handlowe: zarówno spożywcze, jak i przemysłowe. Komunikacja reklamowa – tak żywa wiosną i przed świętami – musiała się w tym roku diametralnie zmienić. Jak radzą sobie z tym wyzwaniem detaliści? Teoretycznie są przygotowani, a jak to wygląda w praktyce?

Przed nami święta wielkanocne – jeden z najlepszych okresów dla branży spożywczej, a także początek wiosny. Zwykle o tej porze zalewają nas reklamy nowych kolekcji butów, ubrań, rowerów sprzętu turystycznego i sportowego. To także doskonała pora na wprowadzanie wszelkich spożywczych nowinek, bo zmęczeni zimą konsumenci chcą już przejść na bardziej wiosenną, lżejszą dietę. Jednak w tym roku rynek reklamy wygląda nieco inaczej. Sieci stanęły przed dużym wyzwaniem: jak zachęcić klientów do zakupów, mimo że powinni zostać w domu, a w sklepach kupować jedynie niezbędne do przetrwania produkty, takie jak środki czystości i żywność, oraz spędzać w nich jak najmniej czasu?

Jak tłumaczy Tomasz Stec, partner zarządzający biura Simon - Kucher & Partners w Warszawie, po irracjonalnie dużych zakupach, które dokonywane były niejako na zapas, wraz ze wzrostem ograniczeń w handlu i przemieszczania się klientów, należy się spodziewać ogólnego spadku sprzedaży i na to sklepy powinny się przygotować, zwłaszcza w tych kategoriach, w których klienci zrobili już zapasy. Zanim zużyją dziesiątki rolek papieru toaletowego lub zjedzą zapasy ryżu przygotowanego na czarną godzinę, może upłynąć naprawdę sporo czasu.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

- Może dojść do wojen cenowych na promocje, jeśli sieci uznają że pobudzenie popytu jest możliwe dzięki promocjom cenowym. Ale czy jest to słuszna droga? Należy sobie zadać pytanie, czy w tak szczególnym czasie niższa cena pozostaje nadal jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzje zakupową klienta i wybór sklepu? Czy może zależy im bardziej na bezpieczeństwie zakupów, jakości obsługi, gwarancji dostępności towaru – zauważa Tomasz Stec i jako przykład podaje zagraniczne sieci handlowe, które dla bezpieczeństwa zakupów umożliwia opcję drive-through.

Z tego, jak ważne są bezpieczne zakupy, na pewno zdają sobie sprawę sieci handlowe. Jeszcze zanim wprowadzono obowiązkowe obostrzenia w handlu, wiele sklepów wprowadziło je na własna rękę, aby zadbać o zdrowie zarówno pracowników, jak i klientów. Przynajmniej teoretycznie. Wielu pracowników – mimo komunikacji, jaką próbowały podejmować sieci handlowe – podczas największego boomu zakupowego i pierwszych tygodni epidemii nie miało dostępu do żadnych środków zabezpieczających. Co więcej, w sklepach musieli spędzać coraz więcej czasu, bo braki w dostępności towaru trzeba było uzupełniać na bieżąco. Wśród pracowników sklepów nie brakowało głosów, że nie zamierzają poświęcać swojego zdrowia i życia dla pracy. Problemem stały się także zamknięte szkoły, bo o ile większość pracowników na opiekę nad dziećmi mogło wziąć wolne lub pracować zdalnie, o tyle pracownicy handlu byli w dużo gorszej sytuacji. Po fali niezadowolenia sieci handlowe zdecydowały się ratować sytuację dodatkami motywacyjnymi do pensji i zaczęły realnie wprowadzać zabezpieczenia dla pracowników i klientów.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Praktyk 10.04.2020

    latwo powiedziec nie robic, promocji jak spadaja obroty i marza (product mix jest niskomarzynalny),dostawcy chca platnosci z gory albo w 3 dni...

  • Klient 08.04.2020

    Jak to się ma do zalecenia Rządu siedzieć wdomu?

  • D. 07.04.2020

    Nie powinno sie teraz robic promocji!

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.