07.12.2017/14:05

Protest przed Sejmem przeciwko zakazowi uboju rytualnego. "Proszę nie zabierać Ukraińców" [AKTUALIZACJA]

O jakie stereotypy chodzi? - Branża hodowców zwierząt futerkowych wielokrotnie była atakowana za fakt zatrudniania obywateli Ukrainy, podczas gdy sama o sobie mówi jako o rdzennie polskim, rodzinnym biznesie - tłumaczą przedstawiciele tejże branży. Jak wskazują, w Polsce funkcjonuje obecnie 1140 ferm, na których hodowane są zwierzęta futerkowe, a 95 proc. z nich to przedsiębiorstwa rodzinne z kapitałem polskim. Podkreślają też, że na większych fermach, wymagających większych nakładów pracy, zatrudniani są "dodatkowi pracownicy spoza rodzin rolników prowadzących hodowlę" i "w marginalnych przypadkach zdarza się, że są to obywatele Ukrainy".

Osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami z ramienia branży hodowców zwierząt futerkowych odniosła się także do kwestii pilnowania trzeźwości uczestników piątkowego protestu. - Prośba o zachowanie trzeźwości jest oczywiście uwarunkowana względami bezpieczeństwa - napisał Pilewski w stanowisku przesłanym do redakcji portalu wiadomoscihandlowe.pl.

Jaki jest cel piątkowego protestu? Organizatorzy i inne podmioty zaangażowane w protest chcą wyrazić swój sprzeciw wobec projektu ustawy złożonego w Sejmie przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości. Projekt zakłada m.in. wprowadzenie zakazu uboju rytualnego (z wyjątkami) oraz zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Jak tłumaczy w komunikacie zaangażowana w protest Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, zakaz uboju religijnego (halal i koszer) grozi "nie tylko zablokowaniem dalszego rozwoju polskiego sektora mięsnego i rolniczego, ale oznacza przekreślenie wielomilionowych inwestycji, ogromne kary za niedopełnienie kontraktów, konieczność zmniejszenia produkcji i likwidację miejsc pracy". Oprócz tego zakaz wykluczyłby firmy z Polski z potencjalnych, dużych zysków ze sprzedaży mięsa halal i koszer.

- Polskie przedsiębiorstwa prowadzące swoją działalność w zakresie uboju i przetwórstwa mięsa wołowego i drobiu doskonale wiedzą, że bez dostępu do rynków muzułmańskich ich inwestycje będą skazane na porażkę - czytamy w komunikacie prasowym UPEMI.

Przeciwko jednemu posłowi

Z rozesłanej przez UPEMI informacji wynika, że protest jest popierany przez dziewięć organizacji. W akcję zaangażowały się: Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych, Związek Polskie Mięso, Krajowa Rada Drobiarstwa - Izba Gospodarcza, Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego, Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, Federacja Związków Pracodawców - Dzierżawców i Właścicieli Rolnych, Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy Rzeczypospolitej Polskiej oraz Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Oko Proroka 10.12.2017

    Jedynym działem w rolnictwie, który – teoretycznie – podlega opodatkowaniu, jest produkcja specjalna. To np. hodowla zwierząt futerkowych. Przedsięwzięcie od lat bardzo dochodowe, z biednym rolnictwem niemające nic wspólnego. Większość naszego eksportu skór futerkowych osiąga tak imponujące wielkości dzięki temu, że kryją się pod tym właśnie futerka. I bardzo dobrze, niech przedsiębiorczy ludzie zarabiają. Powinni jednak, tak jak inni przedsiębiorcy, płacić stosowne podatki. Tymczasem Ministerstwo Finansów od lat sobie z tym nie radzi. Duże farmy norek, które i tak – tyle że na własne cele – prowadzą dość skrupulatną księgowość – z państwem rozliczają się symbolicznym ryczałtem. Strat poniesionych z tego tytułu przez budżet państwa nie sposób więc nawet policzyć. Nie sposób odpowiedzieć też na pytanie, dlaczego tak się dzieje.

  • kuba 09.12.2017

    Ukraińcy pracujący w Polsce niczym nie różnią się od naszych obywateli pracujących w Norwegii, Niemczech czy Anglii. Tak na pewno nie przyjechali wszyscy bo muszą pracować aby ich zwierzęta mogły jeść i żyć w odpowiednich warunkach - takich samych jak w Norwegii, Finlandii, Danii, Islandii, Szwecji, Litwie, Łotwie, Estonii, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii, Niemczech, Włoszech, Grecji, Bułgarii, Rumunii czy na Słowacji. pozdrawiam nawiedzonych ekooszołomów

  • CZYTELNIK 08.12.2017

    Futerkowi specjaliści i eksperci... Jacek Placek, "dyrektor Instytutu" tłumaczy, że na piątkowy protest zaproszeni są "wszyscy, którym zależy na polskim rolnictwie", niezależnie od kraju pochodzenia. MOŻE CHCE PRZYJĄĆ RÓWNIEŻ UCHODŹCÓW Z BANGLADESZU? CZY MOGĄ BYĆ JESZCZE ESKIMOSI? I jeszcze jakiś Janek Pijarowiec, obsługujący Związek Holenderskich Norek w Polsce (osoba kontaktowa), że obywatele Ukrainy pracujący na fermach, na których hodowane są zwierzęta futerkowe, zgłosili chęć udziału w proteście. A KTO BĘDZIE PILNOWAŁ DOBROSTANU NA FERMACH? KTO NAKARMI, WYDOI I OSKÓRUJE NORECZKI? MOŻE ESKIMOSI?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.