10.04.2013/19:08

Pszczółki – miejskie sklepy w wiejskich gminach

Sieć Pszczółka z Wielunia udowadnia, że można z powodzeniem prowadzić porządne, nowoczesne placówki handlowe w małych, gminnych miasteczkach, a nawet na wsi. Dla tych, którzy rozumieją specyfikę lokalnego rynku, jest to stabilny i dochodowy biznes.

Pod szyldem Pszczółka funkcjonuje 36 sklepów, z czego 20 powiązanych jest kapitałowo z właścicielami marki, a kolejne 16 to placówki zrzeszone na zasadach miękkiej franczyzy. Pięć Pszczółek zlokalizowanych jest w Wieluniu (woj. łódzkie), pozostałe rozsiane są w promieniu około 40 kilometrów, w miejscowościach liczących kilka, najwyżej kilkanaście tysięcy mieszkańców, takich jak Lututów, Burzenin, Osjaków, Wieruszów, Działoszyn czy Kluczbork. W ramach sieci funkcjonują trzy formaty placówek: Pszczółka – Market o powierzchni sprzedaży od 250 do 1300 mkw., mniejsze sklepy ogólnospożywcze Pszczółka – Gospodyni oraz punkty typu convenience Pszczółka – Mini.

Pszczółka wśród szerszeni

Wieluń jest siedzibą powiatu i liczy niespełna 25 000 mieszkańców. Na jednej z miejskich sypialni, Osiedlu Wyszyńskiego, zlokalizowany jest flagowy supermarket Pszczółka. W bezpośrednim sąsiedztwie funkcjonują jeszcze Kaufland, Carrefour Express i Biedronka a także market mocnej lokalnej sieci Sedal, nie licząc sporej liczby mniejszych sklepów. W tak drapieżnym środowisku wieluńska Pszczółka radzi sobie doskonale.

W 1300­‑metrowym pawilonie znalazło się miejsce dla niewielkiej galerii handlowej z butikiem odzieżowym, sklepem z obuwiem, drogerią i firmowym stoiskiem mięsno­‑wędliniarskim. Supermarket oferuje blisko 8000 produktów, tak dobranych pod względem jakościowym i cenowym, aby były dla klientów atrakcyjne w porównaniu z ofertą silnej konkurencji. Na stoisku z pieczywem można znaleźć wyroby aż czterech lokalnych piekarni. Obszerny kącik ze słodyczami i ciastkami na wagę przyciąga zapachem świeżo mielonej kawy. Uznaniem klientów cieszy się także świetnie zaopatrzony dział owocowo­‑warzywny oraz duże stoisko mięsne. – Atutem Pszczółki na Osiedlu Wyszyńskiego jest szeroka i zróżnicowana oferta, w tym także artykułów premium – wyjaśnia Michał Koclejda, prezes sieci. – Z dyskontami nie zamierzamy konkurować niską ceną wyrobów wątpliwej jakości, natomiast w przypadku produktów markowych jesteśmy konkurencyjni, zarówno pod względem szerokości asortymentu, jak i cenowo. Jest to możliwe, bo warunki zakupowe negocjujemy centralnie dla całej sieci, mamy też własny magazyn i transport, którym dostarczamy do sklepów większość artykułów spożywczych, nabiał oraz piwo i alkohole mocne. Klientów przyciągamy też dużym wyborem towarów świeżych. Posiadamy konkurencyjną ofertę warzyw i owoców, pieczywa oraz mięsa i wędlin – dodaje.

Pszczółka na skrzyżowaniu dróg

Skomlin to duża, licząca około 1600 mieszkańców wieś. Szczyci się 800­‑letnią historią, ale nie ma nawet własnego rynku. Jej centralnym punktem jest plac przy zabytkowym kościele i przy skrzyżowaniu lokalnych dróg. W tym otoczeniu duże wrażenie robi nowoczesny, duży pawilon handlowy, mieszczący kolejny market sieci Pszczółka. Przestronne, wysokie i jasno oświetlone wnętrze zachęca klientów estetycznym wystrojem i bogatą ofertą. Na 380 mkw. udało się zmieścić aż 8500 indeksów. Zaraz za strefą wejścia wzrok przyciąga świetnie zaopatrzony dział owocowo­‑warzywny. Obok zlokalizowano stoisko cukiernicze, a za nim długi ciąg lad chłodniczych z mięsem i wędlinami. Przemieszczając się po obwodzie sali sprzedaży klient natrafi na obfity wybór nabiału i pieczywa, dalej zlokalizowany jest dział chemiczny, wody i napoje, a obwód zamyka stoisko kasowe z alkoholami i towarami impulsowymi. Na środku sali sprzedaży rozmieszczone są alejki z wszelkiego rodzaju artykułami spożywczymi. Ofertę uzupełniają małe AGD, artykuły szkolne i zabawki oraz akcesoria i odżywki dla niemowląt. – Pszczółkę w Skomlinie odwiedzają regularnie mieszkańcy tej miejscowości a także wszystkich okolicznych wsi – zapewnia Zdzisław Bator, wiceprezes sieci. – W sumie lokalny rynek ma wystarczający potencjał, aby tak duży sklep uzyskiwał bardzo przyzwoite obroty i zyski. Staramy się dopasowywać do klienta – np. w niedzielę po mszy regularnie mamy w tym sklepie bardzo wyraźny szczyt zakupowy, dlatego zawsze w godzinach południowych uzupełniamy półki. Towaru nie może zabraknąć, bardzo tego pilnujemy.

Dwa mniejsze formaty

Mniejsze sklepy pod szyldem Pszczółka – Gospodyni oferują od 2000 do 4000 SKU, z szerokim wyborem towarów świeżych. Charakterystyczny jest brak wyrobów alkoholowych, co było decyzją nieco ryzykowną, jednak zaakceptowaną przez gospodynie domowe, które dzięki temu czują, że to jest „ich sklep”. Stałe dla wszystkich Gospodyń godziny otwarcia (6­‑20) również odpowiadają potrzebom klientek. W tym formacie działają dotychczas tylko trzy placówki. Wszystkie zostały dobrze przyjęte przez klientów, dlatego planowane są otwarcia następnych.

Najmniejsze są Pszczółki – Mini, typowe sklepy convenience, czynne od 6 do 23, z dużym wyborem alkoholi i piwa, soków i napojów, przekąsek, żywności paczkowanej oraz towarów impulsowych. Typowa powierzchnia najmniejszej z Pszczółek to 40­‑60 mkw. W tego typu sklepach klienci cenią sobie lokalizację blisko domu i długie godziny otwarcia, natomiast mniej liczą się ceny. Dlatego wszystkie sześć sklepów Mini może pochwalić się dużą rentownością.

Poszukiwani partnerzy do współpracy

Wieluńska sieć prowadzi liczne akcje promocyjne, wśród których zwraca uwagę program lojalnościowy, wykorzystujący karty stałego klienta, w pełni zintegrowany z kasami fiskalnymi. Dzięki tym atutom wszystkie placówki sieciowe są rentowne i uzyskują duże obroty – jeden ze sklepów działających na wsi może pochwalić się miesięczną sprzedażą z metra kwadratowego na poziomie niemal 3000 zł.

Właściciele marki Pszczółka stawiają na rozwój organiczny oraz na miękką franczyzę. Są jednak świadomi faktu, że gwarancję bezpiecznej przyszłości daje szersza integracja. Zdzisław Bator nie ma wątpliwości: – Jeśli ktoś uważa, że jest mocny, bo ma pięć, dziesięć, czy nawet dwadzieścia sklepów, to może się szybko rozczarować. Dlatego nie wykluczamy współpracy z innymi sieciami czy organizacjami kupieckimi. Jednak nie chodzi nam o zmianę szyldu czy integrację na papierze, tylko o rzeczywiste zwiększenie potencjału zakupowego, kooperację, wzajemne dzielenie się wiedzą, wymianę doświadczeń, wspólne wykorzystywanie atutów. Spotykamy się i rozmawiamy z różnymi potencjalnymi partnerami, chętnie podejmiemy dialog z każdym, kto myśli podobnie jak my.







04_02







Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 4 (124) Kwiecień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.