31.01.2017/08:44

Rolniczy handel detaliczny - chaos zamiast porządku?

Od 1 stycznia 2017 r. rolnicy mogą sprzedawać produkty żywnościowe ze swojego gospodarstwa w ramach rolniczego handlu detalicznego. Jest to nowa forma sprzedaży, obok sprzedaży bezpośredniej, od której różni się głównie tym, że pozwala na sprzedaż produktów przetworzonych.

Wygląda na to, że zainteresowanym nowe przepisy nie bardzo się podobają.

Dr Magdalena Szymańska analizuje w Tygodniku Rolniczym nowe regulacje prawne i ma sporo wątpliwości.

Na wsi kwitnie sprzedaż jaj, kur, dżemów i twarogów z gospodarstwa. Wielu mieszkańców ma kogoś bliskiego w mieście, więc nietrudno rozprowadzić wiejskie skarby wśród miastowych. Nabywcy są także wśród „swoich”, ponieważ wiele gospodarstw zrezygnowało z utrzymywania drobiu na rosół lub jajka czy krowy na mleko. Inną sprawą jest, że z reguły odbywa się to nielegalnie. Pomimo wielu zapowiedzi zmian i uproszczenia przepisów nie wprowadzono regulacji, które by zachęcały do zalegalizowania takiej działalności. Czy poradzi sobie z tym rolniczy handel detaliczny? - zastanawia się autorka.

Co z tą higieną?

Przy prowadzeniu produkcji i zbywaniu żywności w ramach rolniczego handlu detalicznego należy spełnić przede wszystkim wymagania unijne. Chodzi o Rozporządzenie (WE) nr 852/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 29 kwietnia 2004 r. w sprawie higieny środków spożywczych oraz przepisów wydanych w trybie tego rozporządzenia. Przepisy tego rozporządzenia obowiązują wprost i nie wymagają wdrożenia do polskiego porządku prawnego. Niemniej jednak, powinny być stosowane w sposób elastyczny, biorąc pod uwagę zakres prowadzonej działalności, wielkość zakładu i jego specyfikę.

Resort rolnictwa zwraca uwagę, że są to wymagania podstawowe, określające wymogi ogólne, pozostawiające dużą swobodę w ich spełnianiu. W praktyce jednak wszystko zapewne będzie zależało od podejścia inspekcji, które będą to kontrolować. Z doświadczenia wiadomo, że przy dużej ogólności przepisów inspekcja może znaleźć uchybienia wszędzie - zwraca uwagę dr Szymańska.

Co z limitami?

Ilość żywności sprzedawanej w ramach handlu detalicznego musi być przez rolnika dokumentowana. Rejestrować trzeba datę sprzedaży oraz ilość i rodzaj sprzedanej żywności, jak również przychód z niej osiągany. Dokumentacja jest istotna, ponieważ nałożone są tutaj kryteria ilościowe. Ten, kto zmieści się w określonych limitach wagowych, i tak może mieć problem z zachowaniem progu dochodowego (20 tys. zł rocznie), który zwalnia go z płacenia podatku od takiej sprzedaży. Tacy rolnicy mogliby skorzystać z 2-proc. ryczałtu

Kto jednak  i w jaki sposób będzie sprawdzał, kiedy dojdzie do przekroczenia? – nie wiadomo. Pojawia się tutaj jeszcze jedno ale – gdy rolnik będzie chciał ubić te zwierzęta u siebie musi zarejestrować sprzedaż bezpośrednią. Czy zatem ma sens, aby dzielił kurczaka i sprzedawał mięso w ramach rolniczego handlu detalicznego, skoro w ramach sprzedaży bezpośredniej może sprzedać całego? - zastanawia się Magdalen Szymańska.

Przy analizie przepisów regulujących rolniczy handel detaliczny pojawia się wiele wątpliwości.  W inspekcjach go nadzorujących  trwają szkolenia personelu. Zanosi się jednak na to, że nowe przepisy zamiast porządkować handel żywnością jeszcze bardziej go skomplikują - podsumowuje autorka

Cały tekst na portalu tygodnik-rolniczy.pl

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.