28.09.2016/12:59

Rozporządzenie ws. e-paragonów niezgodne z konstytucją?

Zdaniem Jędrzeja Niklasa z Fundacji Panoptykon, projekt rozporządzenia ministra finansów "w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące" - czyli rozporządzenia dotyczącego tzw. e-paragonów - jest niezgodny z konstytucją.

Ekspert wskazuje, że już sam tytuł projektu jest zwodniczy. - Na pierwszy rzut oka taki akt prawny powinien dotyczyć zupełnie technicznych kwestii. Tym razem jest jednak inaczej. Przede wszystkim resort rozwoju wyraźnie dąży do unowocześnienia kas fiskalnych oraz popularyzacji obrotu bezgotówkowego. Z obrotu mają zostać wyeliminowane papierowe paragony, a kasy mają rejestrować sprzedaż tylko elektronicznie - wskazuje Jędrzej Niklas.

Zdaniem przedstawiciela Fundacji Panoptykon, największym problemem związanym z przepisami proponowanymi przez Ministerstwo Finansów jest kontrola nad informacjami dotyczącymi życia codziennego Polaków.

- Nowe kasy mają być połączone z terminalami płatniczymi. Dzięki temu za zgodą klienta paragony będą wędrować za pomocą Internetu do systemów informatycznych banku. Jeżeli klienci nie będą posługiwali się kartami płatniczymi, to otrzymają paragon po podaniu adresu e-mail czy numeru telefonu. Ministerstwo chce również stworzyć centralne repozytorium, do którego będą wędrować wszystkie paragony. W rezultacie dojdzie więc do stworzenia zupełnie nowej publicznej bazy danych osobowych, która będzie zawierać wiele szczegółowych informacji na temat zainteresowań, upodobań, zwyczajów czy zdrowia każdego z nas - ocenia Niklas.

Ekspert krytykuje wypowiedzi wiceministra rozwoju Tadeusz Kościńskiego, w których ten stwierdził, iż zbierane w ten sposób dane służyć będą firmom do analizy wydatków. Kościński stwierdził m.in., że "handlowcom łatwiej będzie oferować klientom programy lojalnościowe", a banki "będą mogły skroić dodatkowe usługi pod konkretnego klienta, widząc na podstawie tych danych, jakie są jego potrzeby".

- Tam, gdzie przedstawiciele resortu rozwoju widzą korzyści, my zauważmy poważne zagrożenia dla prywatności obywateli. Nie będzie chyba odkryciem, że informacje o zakupach mogą zdradzić wiele informacji o naszym życiu, w tym chorobach czy preferencjach seksualnych - alarmuje Niklas, podkreślając, że zbierane dane faktycznie będą "łakomym kąskiem" dla sieci handlowych czy banków.

Zdaniem przedstawiciela Fundacji Panoptykon, należy zadać sobie pytanie, czy potencjalne korzyści z wprowadzenia centralnego rejestru paragonów są proporcjonalne do ryzyka związanego z utratą prywatności przez Polaków.

Niklas zauważa także, że gromadzenie danych przez administrację publiczną i udostępnianie ich innym podmiotom (takim jak sieci handlowe czy banki), zgodnie z polską konstytucją może odbywać się tylko na podstawie ustawy. Tymczasem przepisy proponowane przez resort finansów zawarte zostały w projekcie jedynie rozporządzenia wykonawczego.

Ekspert alarmuje też, że autorzy projektu wychodzą poza upoważnienie do wydania rozporządzenia, wynikające z ustawy o VAT. Oprócz tego w projekcie rozporządzenia nie ma jakichkolwiek informacji na temat tego, kto miałby prowadzić centralne repozytorium paragonów i jaki miałby być jego cel.

Źródło: Fundacja Panoptykon

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Medal 29.09.2016

    Widać, że wcześniejsze protesty przeciwko zagrożeniu były sterowane przez środowisko PIS. Teraz PIS wprowadza takie prawo, które grozi totalną utratą prywatności i nikt głośno nie protestuje. W jakimś stopniu wynika to z tego, że PIS posługuje się bolszewickimi metodami - czyli wiele rzeczy robi w ukryciu i kłamie jeśli chodzi o prawdziwy cel różnych działań.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.