09.09.2021/15:41

Ruszyła turystyka i gastronomia, ale na kredyt u dostawców żywności – warto go zabezpieczyć właśnie teraz

Odbicie w turystyce i gastronomii jest faktem – może nie wszystkich dotyczy stwierdzenie o najlepszym sezonie letnim od lat, ale zamówienia ruszyły. Rzeka gotówki od klientów nie zawsze jednak trafia do dostawców. Problemy producentów żywności, przetwórców art. spożywczych i hurtowników mają wiele przyczyn – ale akurat tej związanej z niewywiązywaniem się odbiorców z regulowania faktur można zapobiec.

Niektórych przedsiębiorców z sektora usług HoReCa czy handlu doganiają problemy – długi z ostatnich kwartałów, gdy trzeba było utrzymać obiekty ponosząc koszty stałe bez wpływów, dostając potem minimalne, symboliczne wręcz wsparcie. Część niepłacących świadomie chce wykorzystać nadpodaż na rynku rolnym i powszechne parcie na sprzedaż, aby szybko zatowarować się kosztem dostawców i obracając tym kapitałem niekoniecznie spłacić zobowiązania, ale skorzystać na odbiciu i z „czystym” kontem rozpocząć nowy biznes.

Rok temu był problem ze sprzedażą, teraz jest problem po sprzedaży – restauratorzy i właściciele pensjonatów czy hoteli uchylają się od płacenia gotówką czy chociaż od zaliczek, przekonują do udzielania im kredytu groźba łatwego znalezienia innych dostawców. I rzeczywiście to robią, zaopatrują się gdzie indziej gdy tylko zalegają już na większe kwoty i coraz wyraźniej domagamy się swoich należności. Rynek jest zepsuty – rzeczywiście duża część gastronomii i turystyki była zamknięta, pomoc dla nich była symboliczna lub żadna, ale obecnie, od wiosny odbili się już na tyle, że mogliby płacić na bieżąco. Ale nie chcą – wolą odrabiać straty, gromadzić środki czy na przetrzymanie kolejnych obostrzeń, czy żeby zając miejsce tych, którzy nie dotrwali. Tylko dlaczego naszym kosztem? Żałują, że nie zabezpieczyliśmy naszych faktur wcześniej, zbyt optymistycznie potraktowaliśmy zapowiedzi o końcu kryzysu wraz z nadejściem szczepień i lata. Na szczęście sporą część sprzedaży z wakacji, nawet jeszcze sprzed zastosowania polisy da się ubezpieczyć i uratować  –  mówi pragnący zachować anonimowość właściciel jednego z rodzinnych zakładów mięsnych z Podlasia.

Czy skala problemów jest powszechna – i w związku z tym nie do uniknięcia?

Sektor spożywczy zmaga się nie tylko z problemem stosunkowo częstych opóźnień lub braku spłaty za dostawy i wystawione faktury. Przyczyn , które nieszczęśliwie współistnieją jest wiele a władze publiczne czy instytucje unijne uruchamiają różnorodne programy pomocowe, skup, rekompensaty. Nie są one w stanie pokryć wszystkich strat – i ich nie pokrywają. Świadczy o tym drastyczny skok niewypłacalności producentów podstawowych art. rolnych i ich przetwórców, zwłaszcza w sektorach od lat słynących z mocnego i wydajnego sektora agro-spożywczego, jak chociażby Wielkopolska. Do ich kłopotów przyczynia się duża skala problemów z płynnością finansową sektora usług (m.in. za sprawą HoReCa) na Pomorzu czy Mazowszu (szczegóły w bezpłatnym raporcie nt. rozkładu sektorowego ryzyka niewypłacalności w podziale na województwa).

Dla czytelników Wiadomości Handlowych firma Euler Hermes przygotowała specjalną ofertę, po wpisaniu kodu promocyjnego EH-WH na formularzu kontaktowym na stronie ubezpieczyciela www.eulerhermes.pl otrzymujecie rabat -20% na Ubezpieczenie Należności dla Państwa firmy.

Wyniki spływu należności sektora spożywczego pomimo otwarcia gospodarki od wiosny były w środku wakacji gorsze niż przed rokiem! Średni obieg należności zbliża się do dwóch miesięcy (stosunkowo długi kredyt kupiecki, ale i opóźnienia w jego spłacie przeciętnie od dwóch do trzech tygodni). Po względnej stabilizacji w drugim kwartale wzrosły trudne długi – na największa skalę (ale nie wyłącznie) w realizujących dużą część swojej sprzedaży w hotelach i restauracjach sektorach mięsnym, napoi, alkoholi, kaw i herbat, słodyczy.

Trudne długi (de facto - straty) w br. spożywczej obecnie i za ostatnie 12 miesięcy - % wartość wszystkich należności (Program Analiz Branżowych Euler Hermes)

Kwestia opóźnionych lub całkowicie niespłaconych należności za żywność ma negatywny wpływ nie tylko na producentów i hurtowników żywności – ich problemy to także problemy dostawców maszyn dla przemysłu spożywczego, maszyn rolniczych czy agrochemii jak i dodatków spożywczych. Brakowi zapłaty można jednak zapobiegać – sprawdzając kontrahentów na bieżąco, monitorując płatności, zbierając zabezpieczenia od odbiorców, stosując płatność gotówkową gdzie się da…. Lub zapobiec trwale, stosując najbardziej kompleksowe i jednocześnie najprostsze rozwiązanie, jakim jest polisa ubezpieczenia swoich transakcji. Ubezpieczenie należności to nic innego jak zabezpieczenie faktur wystawionych naszym odbiorcom i klientom, rekompensujące brak zapłaty nie tylko w wyniku zdarzeń prawnych (jak restrukturyzacja czy upadłość), ale także bez nich – po prostu w sytuacji przewlekłej zwłoki.

Sukces i brak problemów w sprzedaży – świetnie, warto zapobiec im na przyszłość

Sprzedaż żywności jakby nie było ruszyła, nie tylko w kraju ale i na eksport (niezłe wyniki notują np. eksporterzy do Wlk. Brytanii). Nie wszyscy przy tym płacą za nią źle – gdyby tak było skala odbicia byłaby mniejsza. Istniejące opóźnienia mogą jednak wpłynąć na rentowność sprzedaży, podnosząc koszt jej finansowania przy i tak już związanym z nią dużym zaangażowaniem środków własnych. Przy czym prawdziwy test kondycji rynków zagranicznych jest dopiero przed nami – o ile w Polsce fala przetasowań, niewypłacalności ruszyła kilka kwartałów temu dzięki zmianom w prawie restrukturyzacyjnym, to na Zachodzie pomoc publiczna utrzymała sztucznie wiele firm na rynku a prawdziwe „sprawdzam” nastąpi dopiero po jej rychłym zakończeniu. 

Nie na wszystkie zdarzenia losowe możemy się przygotować, ale możemy zabezpieczyć się na wypadek problemów naszego odbiorcy, których efektem byłoby niezapłacenie nam naszych faktur. Zabezpieczyć nie tylko na przyszłość – jak na razie gastronomia jak i handel działają bez przeszkód wciąż generując niezłe obroty, nie są na straconej pozycji i Ci chcący zapobiegliwie zabezpieczyć swoja sprzedaż z sukcesami w sezonie letnim. Można to jeszcze zrobić, ubezpieczyć nie tylko należności generowane w czasie nieprzewidywalnego sezonu jesiennego, ale także te powstałe do trzech miesięcy wstecz. To dobre rozwiązanie zamiast czekania, kto z klientów po sezonie oraz w sytuacji potencjalnych jesiennych utrudnień w gospodarce wyjdzie na swoje i spłaci zobowiązania, a kto nie. Także dla tych, które nie mogą pozwolić sobie na notoryczne oczekiwanie na własne pieniądze, same będąc przez to zagrożone niewypłacalnością, a i być może w konsekwencji braku regulowania faktur – upadłością.

Jak w praktyce wygląda zabezpieczenie faktur i czy mnie na to stać?

Ubezpieczenie jest nieskomplikowane, a na pewno prostsze i mniej angażujące (nie wspominając o efektywności – całkowitym przeniesieniu ryzyka) niż wspomniane np. samodzielne monitorowanie kondycji odbiorców. Dopiero bowiem od naprawdę dużych kwot ubezpieczyciel będzie oczekuje podawania szczegółowych danych odbiorców, do których sprzedaż zabezpiecza. W większości transakcji ubezpieczający sami podejmują decyzje (mogąc posiłkować się dostępną online bazą ocen firm od ubezpieczyciela jak Euler Hermes), o których ubezpieczyciel dowiaduje się ewentualnie dopiero w przypadku wystąpienia ewentualnych problemów z odzyskaniem płatności. Nawet wtedy nie jest to wtedy jednak problem czy czas wyciągania jakichś konsekwencji, ale pora na uruchomienie szybkiej procedury wypłaty odszkodowania – to na tym polu dokonał się w ostatnich latach duży postęp, np.  w przypadku wspomnianego Euler Hermes większość wniosków zatwierdzana jest w uproszczonej formule, a nawet w ciągu dwóch dni (zakładając spełnienie domyślnych formalności) –  aktualne zasady ubezpieczania transakcji dostępne są pod tym linkiem.

Składka za ubezpieczenie sprzedaży zależy przede wszystkim od sposobu, w jaki sprzedajemy i wynikającego z tego ryzyka – mierzonego pw. poprzez ilość odbiorców i długość udzielanego im kredytu kupieckiego. W ofercie Euler Hermes dla przeciętnej firmy MSP o obrotach do kilku milionów złotych jest to dzienny koszt odpowiadający cenie obiadu, a miesięcznie cenie wywozu nieczystości czy mediów w pomieszczeniach biurowych, mniej np. niż koszt leasingu samochodu. Cennikowo bowiem najtańsza opcja to koszt 830 zł miesięcznie dla rocznej polisy, warto jednak wystąpić do towarzystwa ubezpieczeniowego o ofertę konkretnie dla swojej firmy. 

Ubezpieczenie faktur to również, a może przede wszystkim wsparcie sprzedaży

Ubezpieczenie transakcji handlowych to nie tylko ochrona, ale i wsparcie, „doładowanie” dla sprzedaży: dostawy do nowych odbiorców od razu w kredycie kupieckim, na wyższe kwoty niż dotychczas, czy na dłuższe terminy płatności a bez zwiększonego ryzyka. W efekcie długofalowo zwiększać sprzedaż w bezpieczny sposób – bez ryzyka pokryzysowych zawirowań. Firmy podobnie jak np. sportowcy tracą siły na samym końcu, często tuż przed metą. Nawet te najbardziej doświadczone – średni okres działalności firm, które ogłoszono niewypłacalnymi w czerwcu to około 20 lat! Zarządzający nimi nie byli więc w zdecydowanej większości ani debiutantami, ani sezonowymi oszustami, a wręcz odwrotnie - działając tyle lat musieli cieszyć się renomą i zaufaniem dostawców. Może niektórzy z nich byli Waszymi kontrahentami? Miejmy nadzieję, że finalnie nie grozi im likwidacja działalności – uda się ich firmy zrestrukturyzować, a Państwo ubezpieczając swoje faktury nadal będziecie mogli z nim handlować w bezpieczny sposób.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także