08.09.2016/10:02

Sieci handlowe wykorzystują wlepki i aplikacje w rekrutacji pracowników

Rynek pracownika wymusza nowe metody rekrutacji. W walce o specjalistów pracodawcy i pracownicy rezygnują z ogłoszeń na rzecz rekomendacji. W prostszych zawodach firmy coraz częściej korzystają z rekrutacji mobilnej. Ogłoszenia na kartkach zastępują wlepki podobne do tych informujących o możliwości płatności kartą płatniczą.

Dziś pracownicy nadają ton rynkowi. Ich coraz większy deficyt wzmaga nie tylko presję na wyższe pensje i dodatkowe profity, ale wymaga od rekruterów i pracodawców stosowania nowych metod poszukiwania kandydatów. Coraz lepiej rozumieją to agencje pracy, zawodowi head hunterzy i pracodawcy szukający pracownika na własną rękę. Zgodnie podkreślają, że serwisy i tradycyjne ogłoszenia są coraz mniej skuteczne. Dlatego coraz częściej sięgają do systemów rekomendacji i po technologie mobilne. W Warszawie, Poznaniu czy Katowicach przybywa lokali, które informują, że tu rekrutują za pomocą specjalnej aplikacji.

Kolejne dane GUS o spadku bezrobocia, fala ogłoszeń dla pracowników sezonowych, bój o specjalistów. Nad Wisłą od kilku miesięcy mówi się o trendzie w kierunku rynku pracownika. Inżynierowie, programiści, specjaliści z rzadkimi umiejętnościami od dawna w awangardzie pracowników nie muszą martwić się o zatrudnienie. To o nich zabiegają firmy. Kuszą kolejnymi profitami dodanymi do pensji. Do tej grupy dołączają kolejne profesje. Rośnie popyt we wszystkich kategoriach zawodowych. Szala wychyla się także na stronę pracowników o niższych kwalifikacjach. Ostatnie badania grupy Work Service S.A. zrealizowane przez Millward Brown jasno pokazały, że co trzecia polska firma ma problem ze znalezieniem pracowników. Według statystyk brakuje specjalistów, ale zwłaszcza pracowników niższego szczebla. Trend najlepiej widać w gastronomi, handlu, i produkcji. Liczby mówią same za siebie, a potwierdzają je wiszące tygodniami w sklepowych witrynach pożółkłe ogłoszenia.

Na rynku spada liczba rąk do pracy, a pracodawcom i rekruterom trudniej znaleźć właściwych pracowników, bo ci ostatni zaczynają się przyzwyczajać, że to praca ich szuka, a nie odwrotnie. Serwisy ogłoszeniowe, czy kartki „dam pracę” to dziś zdecydowanie za mało, żeby złowić właściwego kandydata. – Całkowite minimum dla head huntera to dziś szeroko rozwinięta sieć kontaktów w serwisach społecznościowych takich, jak Golden Line, LinkedIn czy Facebook – wyjaśnia Karol Bator specjalista ds. rekruatcji – poleganie tylko na ogłoszeniach już nie działa – dodaje.

W walce, zwłaszcza o specjalistów z technicznymi czy unikalnymi kompetencjami, kluczowe stają się rekomendacje tak po stronie pracodawców jak i pracowników. To one coraz częściej decydują o dotarciu do pracownika czy wyborze pracodawcy. Do tej metody przekonuje chociażby serwis lepszapraca.pl, w którym firmy szukające pracowników oferują sute, sięgające nawet 10 tys. złotych nagrody za polecenie i skojarzenie z pracownikiem. To metoda na łowienie tych o najbardziej unikalnych umiejętnościach np. Data Administratorów, czy programistów znających rzadkie języki. 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.