29.11.2013/13:54

Słodycze okolicznościowe tańsze niż rok temu

Słodycze w opakowaniach okolicznościowych zawsze były o około 10 proc. droższe od standardowych. W tym roku mogą być nawet trochę tańsze. Producenci postawili na obrót.

W połowie listopada producenci przypominają hurtownikom, żeby składali zamówienia na słodycze w opakowaniach okolicznościowych, których oferta jest zawsze ograniczona. Ci, którzy zarezerwują (choćby telefonicznie) towar, mają pewność, że w grudniu, gdy ruszy świąteczna gorączka zakupów, dostaną wszystko, co zaplanują.
Od mniej więcej dwóch lat na rynku słodyczy okolicznościowych widać słabnące zainteresowanie produktami nowatorskimi, odbiegającymi od świątecznego kanonu, jak modne jeszcze niedawno zawieszki z kruchego ciasta do samodzielnego malowania lukrem cukierniczym. – To już dołuje. Teraz mamy powrót do tradycyjnych gwiazd i aniołów z piernika – ocenia Tomasz Niemira, właściciel hurtowni słodyczy Niemirka.

Przyczyny nie należy upatrywać w kryzysie, bo ceny słodyczy z okolicznościowej i standardowej oferty są zbliżone, więc zadecydowały pozaekonomiczne czynniki. Chyba głównie to, że każda moda przemija.

Powoli zmienia się również polityka cenowa producentów. – Wyroby świąteczne zawsze były droższe. Dostępny w sprzedaży przez cały rok piernik, tuż przed Bożym Narodzeniem, po zapakowaniu w okolicznościowe pudełko, drożał o 10 proc. Ale w zeszłym roku zaczęło się to zmieniać, fabryki obniżyły ceny. W tym powinno być jeszcze taniej. Świąteczny piernik będzie miał niższą cenę od wyjściowej. Producenci stawiają na obrót – tłumaczy Tomasz Niemira.

Jeśli sklep zastrzega sobie możliwość zwrotu niesprzedanych okazjonalnych wyrobów, musi za nie zapłacić hurtowni więcej – o około 5 proc. Wynika to z umów z producentami. Kiedy w grę wchodzi mała ilość towaru, a klient jest dobry, zazwyczaj hurtownik bierze zwrot na siebie. Choć czasem robi to także przy dużych partiach. – Gdy chodzi o kilka sztuk, rozdaję pracownikom albo biorę do domu. Ale kiedyś klient zamówił pięćset kartonów, z których dwieście się nie spodobało. Zapytał, czy może zwrócić. Producent nie chciał tego towaru, ale żeby zrekompensować mi stratę, obiecał że przy następnych dostawach dostanę rabat. Zgodziłem się. Część towaru dałem dla domu dziecka, część dla domu samotnej matki – wspomina Tomasz Niemira.

To prawda, że drobny detal jest przez producentów traktowany inaczej niż handel nowoczesny. Ale nie ma się co dziwić – dyskonty i hipermarkety odbierają dużo więcej towaru, niż mały sklep, a nawet średniej wielkości hurtownia. Ta ostatnia zamawia tygodniowo, dajmy na to, dwie palety, a hipermarket – dwa tiry. To wszyscy rozumieją.

Zastrzeżenia tradycyjnych handlowców budzą jednak praktyki, polegające na stosowaniu przez producentów różnych opakowań, w zależności od tego, kto jest odbiorcą. W efekcie, na pozór identyczna paczka ciastek, w tradycyjnym sklepie jest o wiele droższa niż w hipermarkecie. Dopiero uważna analiza informacji na opakowaniu pokazuje, że w takim samym kartonie jest mniej towaru.

Z reguły handel nowoczesny wcześniej rozpoczyna sezon świąteczny, by przyciągnąć klientów. Podobno ta praktyka przestaje działać. – Supermarkety robią świąteczne wystawki już we wrześniu. To zniechęca konsumentów, którzy czują, że ktoś ich tu nabiera, robiąc ze świąt reklamę. Dlatego małe sklepy, które się u mnie zaopatrują, nie wprowadzają zbyt wcześnie świątecznej oferty i dekoracji, czekając na odpowiedni moment. To się zaczyna opłacać – przekonuje Tomasz Niemira. 

(HUW)

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.