23.05.2018/10:01

W Polsce na jednego mieszkańca przypada niecały 1 mkw. sklepu

„Mój jest ten kawałek podłogi” – śpiewał kiedyś Mr Zoob. Instytut badawczy GfK Polonia postanowił sprawdzić ile tej „handlowej podłogi” przypada dziś na głowę w poszczególnych krajach Europy. W przypadku Polski jest to niespełna 1 mkw.

Najbardziej nasycone sklepami, w stosunku do liczby ludności, są Austria, Belgia i Holandia. W tych krajach na osobę przypada ponad 1,6 mkw. powierzchni sprzedaży sklepu. Za nimi są m.in. Szwajcaria, Niemcy i Dania. Państwa z naszego regionu – Węgry, Słowacja i Czechy – plasują się w tym zestawieniu nieznacznie wyżej niż my, choć handel jest tam mocno skondensowany, a sklepów działa zdecydowanie mniej niż w Polsce. Wynika to z większej liczby ludności oraz z wyższej gęstości zaludnienia, które charakteryzują nasz kraj.

Statystyczny Polak ma „na wyłączność” 0,95 mkw. sklepu. Wyprzedzamy m.in. Bułgarię, Grecję, Rumunię i Turcję. Czerwoną latarnią rankingu jest Ukraina – nasycenie sklepami jest tam ponaddwukrotnie niższe niż w Polsce.

Dla detalistów szukających możliwości rozwoju na nowych rynkach istotnym wskaźnikiem znamionującym kondycję tych rynków jest średnia wartość obrotów w przeliczeniu na metr kwadratowy powierzchni sprzedaży sklepów. W ciągu minionego roku wzrósł on dla całej Unii Europejskiej (z wyłączeniem Wielkiej Brytanii) o 0,9%. Na poziom „obrotów z metra” wpływają różne czynniki, m.in. udziały poszczególnych formatów handlowych, siła marki, jakość lokalizacji, obecność konkurencji czy siła nabywcza ludności.

W przypadku tego ostatniego faktora Polska przesuwa się coraz bliżej europejskiej średniej. Udział sektora handlu detalicznego w prywatnej konsumpcji mieszkańców wynosi u nas 35,5%. Najwyższy jest w Szwajcarii (nieco ponad 25%), zaś najwyższy na Ukrainie, gdzie przekracza 63%.