29.11.2013/17:39

Właściciel Milki nauczy Nigeryjczyków jeść czekoladę?

Wyścig od lat toczy się w zaciszu wyposażonych w najnowszy sprzęt laboratoriów. Ten, kto jako pierwszy wprowadzi na rynek czekoladę odporną na wysoką temperaturę, utoruje sobie drogę na rynki Azji i Afryki. Mondelez, właściciel takich marek, jak Alpen Gold i Milka, jest o krok od zaprezentowania światu takiego produktu.

Przyklejone do Birmingham miasteczko Bournville w niczym nie przypomina przedmieść przemysłowej aglomeracji. To sielska osada, zabudowana schludnymi wiktoriańskimi domkami, za którymi kryją się wypielęgnowane ogrody. Pokryta gęstą trawą przestrzeń zachęca do rekreacji, a przecinająca Bournville rzeka Rea przyciąga spacerowiczów. Historia tego modelowego brytyjskiego miasteczka sięga końca XIX wieku, kiedy to w Anglii panowała modna na francuskie nazewnictwo, a zajmująca się produkcją i sprzedażą słodyczy rodzina Cadbury z Birmingham postanowiła wybudować nowy zakład. Padło na doskonale skomunikowane z miastem tereny na rzeką Rea. Dziś bije tam serce potentata, koncernu Mondelez International, który kontroluje 15 proc. światowego rynku wyrobów czekoladowych i ma w portfolio tak potężne marki, jak m.in. ciasteczka Oreo, Nabisco i BelVita, tabliczki Dairy Milk, Lacta, Toblerone, Cadbury czy (doskonale znane w Polsce) Milka i Alpen Gold. Obok „słodkich” brandów koncern jest silnym graczem na rynku kawy, rozwijając marki Konco, Jacobs, Millicano czy Tassimo.

W fabryce czekolady w Bournville powstają m.in. popularne w krajach anglosaskich czekoladowe jajka Crème Eggs – pracujący na cztery zmiany zakład produkuje ich milion. Dziennie.

Potencjał rynków wschodzących

Mondelez International to firma, która jeszcze niespełna rok temu funkcjonowała jako Kraft Foods. Zmiana nazwy miała związek z podziałem biznesu w Stanach Zjednoczonych, do którego doszło w październiku 2012 roku. O ile Amerykanie bardziej skupiają się na rodzimym rynku, o tyle Mondelez celuje w podbój całego świata. Pomóc w tym mają, poza nieustannym śledzeniem trendów konsumenckich, przełomowe innowacje. Pracują nad nimi naukowcy, chemicy, technologowie żywności, uzbrojeni w najnowszej generacji mikroskopy czy superczułe obrabiarki laserowe, a pracodawca – nie szczędząc idących w miliony dolary nakładów – systematycznie doposaża ich stanowiska pracy w kolejne zdobycze techniki. Zatrudnieni w centrach badawczych w brytyjskich Bournville czy Banbury specjaliści mogą miesiącami obserwować np. jak szybko opada pianka, czyli „crema” w kawie (i co zrobić, by utrzymywała się jak najdłużej), lub badać siły, jakim poddawana jest kostka czekolady. Po co tyle zachodu w przypadku firmy z branży FMCG, gdzie liczą się szybkość i reakcja? Bo czekoladowy produkt, który jest bardziej odporny na zgniecenie, otwiera całkiem nowe możliwości w zakresie logistyki, składowania, układania na paletach. Takie „wynalazki” mają potencjał, by całkowicie zrewolucjonizować daną kategorię, ułożyć ją od nowa, a przede wszystkim – otworzyć ogromne pole do rozwoju.

Mondelez International prowadzi centra badawcze na całym świecie, w różnych strefach czasowych. Nie ma zatem przesady, gdy jego przedstawiciele chwalą się, że naukowcy koncernu przez 24 godziny na dobę prowadzą badania. Być może dlatego Mondelez jest dziś o krok – jak można wnioskować po wizycie w jego centrum badawczym w Bournville – od wprowadzenia do sprzedaży czekolady odpornej na wysoką temperaturę. Takiej, która nawet w 40°C zachowa pożądaną twardość i będzie powoli rozpuszczać się w ustach. Tego typu produkt ma wielkie szanse w krajach rozwijających się. Chociażby w Indiach, gdzie Cadbury Dairy Milk jest właściwie synonimem słowa „czekolada”. Jak opowiada Bharat Puri, odpowiedzialny za rozwój kategorii czekoladowej oraz szef Mondelez na Wielką Brytanię i Irlandię, jeszcze dwadzieścia lat temu Hindusi czekolady nie jedli. Dziś kategoria rośnie jak szalona, wraz z bogaceniem się klasy średniej. O ile w 2009 roku wydatki na czekoladę wyniosły ćwierć miliarda dolarów, o tyle w ub.r. było to już pół milarda – mimo zaciskania pasa przez tamtejszych konsumentów.

Patent jest, trwają degustacje

Zamieszkałe przez ponad 1,2 mld ludzi Indie to pępek świata, ale pozostają jeszcze inne „dziewicze” rynki: listę otwierają Chiny, Brazylia, Rosja oraz szereg krajów afrykańskich. Choćby Nigeria, gdzie blisko 190 mln mieszkańców zjada rocznie mniej niż 5000 ton czekolady. Przykład Hindusów pokazuje, że ludzie, gdy tylko skosztują łakoci, nie mogą im się oprzeć. Trzeba zatem zaoferować Nigeryjczykom czekoladę w przystępnej cenie, która w ciągu pięciu minut nie zamieni się w coś przypominającego konsystencją Nutellę. I patrzeć, jak rośnie, wart dziś około 103 mld dol., światowy rynek wyrobów czekoladowych.

W Mondelez oględnie opowiadają o swoim „wynalazku”. Wiadomo, że jest patent, że trwają degustacje na terenie zakładu w Bournville, że inne firmy też od lat pracują nad takim wyrobem. Nie wiadomo, kiedy dojdzie do prezentacji – możemy sobie tylko wyobrazić, jakie zainteresowanie wzbudziłaby taka nowinka na targach ISM w Kolonii...

To nie koniec wyzwań

Niezależnie od prac w laboratoriach, firma skupia się też na „codziennych” innowacjach, które w znacznym stopniu odpowiadają za wzrosty sprzedaży – jak mówi Rob Hargrove, wiceprezydent ds. badań, rozwoju i jakości w Mondelez International, w 2012 roku nowości odpowiadały za 13 proc. globalnych przychodów producenta, a w Europie – za 12 proc. To produkty, które znamy ze sklepowych półek również w Polsce – np. otwierająca nowy segment w obrębie kategorii kawa Millicano (połączenie kawy rozpuszczalnej z bardzo drobno zmielonymi ziarnami kawy), czy nowe kombinacje, będące połączeniem potencjałów dwóch marek (np. czekolady Milka o smaku ciastek Oreo). Innowacją w rozumieniu Mondelez jest też wprowadzanie dobrze przyjętych produktów na nowe rynki. Przykładem wywodzące się ze Stanów Zjednoczonych ciastka Oreo, które pokochali nawet Chińczycy. Innowacją, w klasycznym rozumieniu tego słowa, są gumy Trident, które zachowują walory smakowe dłużej niż standardowy produkt. Określenie „przełomowa innowacja” jest w koncernie zarezerwowane dla takich produktów, jak praliny Crispello, tabliczki Bubbly czy ciastka BelVita. Te ostatnie to odżywcze herbatniki, mogące zastąpić śniadanie bez szkody dla organizmu.

Słodycze czekoladowe to serce koncernu, ale równie istotną dywizją pozostają też kawy, a to, jak wynika z badań, najczęściej spożywana przekąska w Europie. Mondelez jest właścicielem takich marek, jak Kenco, Jacobs, Millicano oraz Tassimo. Jednym z największych sukcesów firmy było wprowadzenie w ub.r. wspomnianej mieszanki kawy rozpuszczalnej i palonej, czyli Millicano. Obecnie dostęp do tego produktu ma około pół miliarda potencjalnych konsumentów. Dumą firmy są też maszyny i kapsułki Tassimo, dzięki którym można przyrządzić w domu kawę równie smaczną jak ta podana w kawiarni. Do tej pory producent sprzedał ponad 10 mln takich urządzeń.

93_WH130









Anna Terlecka


Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Marcin 30.12.2014

    To dopiero dobre, jak dla mnie to lepiej by posłuchali krzyku pracowników, bo na gowork.pl/opinie_czytaj,23839 jest wiele negatywnych wypowiedzi.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.