05.10.2020/08:45

Wszyscy w branży handlowej chcą być Polakami [FELIETON]

Polscy konsumenci deklarują przywiązanie do rodzimych marek i chcą, żeby dominowały na sklepowych półkach. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzą sieci handlowe – również z zagranicznym kapitałem – licytując się, która z nich jest bardziej propolska, patriotyczna, regionalna i troszcząca się o rolników oraz o lokalnych dostawców.

Zainteresowanie krajowymi i lokalnymi produktami rośnie z roku na rok. Sprzyja temu m.in. moda na zdrowe odżywianie, która zakłada skrócenie łańcucha żywnościowego „od pola do stołu”. Prawie połowa Polaków uważa, że nasze mięso, wędliny i przetwory mięsne są lepszej jakości niż ich zagraniczne odpowiedniki. Oceniamy wysoko produkty, które są wytwarzane lokalnie, pochodzą z małych gospodarstw lub z niewielkich rodzinnych przedsiębiorstw. Z badania firmy Grant Thornton wynika, że rodzinny charakter producenta jest ważnym argumentem przy rekomendacjach dla ponad połowy z nas. Produkty niszowe oraz wytwarzane na niewielką, nieprzemysłową skalę uważamy za smaczniejsze i zdrowsze. Kupując je, mamy jednocześnie świadomość, że wspieramy polskich rolników i producentów.

Modne ostatnio hasło „patriotyzmu zakupowego” czy „patriotyzmu gospodarczego” wzięły na sztandary nie tylko krajowe sieci handlowe, ale również te należące do wielkich międzynarodowych koncernów, odmieniając słowo „polski” przez wszystkie przypadki (patrz tytuł). Nie ma w tym, w mojej ocenie, niczego zdrożnego. Nie ma, jeśli bazujemy na faktach, a nie staramy się kreować alternatywną rzeczywistość.

Fakty poza dyskusją

Zacznijmy od lidera, czyli od Biedronki. Portugalski detalista bezdyskusyjnie popiera naszych producentów, skoro produkty od krajowych dostawców stanowią 93 proc. jego oferty. Przykładowo, na stoisku owocowo-warzywnym w sklepach dyskontera pojawiły się niedawno nowe odmiany produktów: Śliwka Węgierka, brzoskwinie Inka i Harnaś czy jabłka Lubelskie i Łąckie (w 2019 roku sprzedano blisko 740 ton tych odmian). Ostatnio marka własna Biedronki goBIO, pod którą sprzedawane są naturalnie produkowane warzywa i owoce, rozszerzyła swoją ofertę o cenione przez smakoszy jabłka z okolic Grójca. W 2019 roku Biedronka współpracowała z ponad tysiącem polskich dostawców. Przeszło 400 z nich dostarcza produkty do tej sieci od co najmniej dekady.

Również w ofercie sklepów Lidl znajduje się kilkaset artykułów spożywczych z oznaczeniem „Produkt polski”. Wyroby pochodzące od krajowych producentów odpowiadają za ponad 70 proc. obrotu spółki Lidl Polska. Dzięki tej współpracy, w 2019 roku wartość produktów marek własnych Lidla, wyeksportowanych za pośrednictwem sieci przez 241 polskich dostawców do 25 europejskich krajów, wyniosła 3,1 mld zł. Czyni to niemieckiego detalistę największym eksporterem polskich produktów rolno-spożywczych (patrz Lista 500. „Rzeczpospolitej”). Via Lidl do takich krajów, jak Litwa, Słowacja, Czechy, Rumunia czy Węgry trafiają m.in. nasze wędliny, świeże mięso, sery i pieczywo.

Również Carrefour przyłączył się do ogólnopolskiej kampanii „Produkt polski”, zorganizowanej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Współpraca z polskimi dostawcami to gwarancja wysokiej jakości lokalnych produktów dla klientów sieci oraz ważny element strategii transformacji żywieniowej. Jej założeniem jest pomoc konsumentom w zmianie nawyków żywieniowych, edukacja oraz zapewnienie szerokiego dostępu do informacji o sprzedawanych produktach. Firma chce zagwarantować klientom stały dostęp do świeżych warzyw i owoców pochodzących od zaufanych i lokalnych dostawców, a także certyfikowanych produktów bio w przystępnych cenach. Carrefour podkreśla, że chce „demokratyzować” zdrową i dobrej jakości żywność dla wszystkich.

Jeszcze dalej w realizacji misji promowania regionalnych, polskich produktów i wspierania polskich producentów zdaje się iść Auchan. W szczytowym okresie pandemii dyrektor generalny Auchan Retail Polska mówił tak: „Nie zapominamy o producentach żywności, których epidemia dotknęła w szczególny sposób. Chcemy wyjść poza tradycyjną rolę detalisty. Jesteśmy przekonani, że w tym wyjątkowym i trudnym dla wszystkich momencie, pomoc polskim producentom to obowiązek. Jesteśmy świadomi wagi społecznej odpowiedzialności biznesu i niezmiennie cenimy dobre relacje z lokalnymi społecznościami. Realizacji tego zadania służy m.in. promowanie marki własnej Pewni Dobrego. Są to produkty wytwarzane w Polsce, z poszanowaniem środowiska i dobrostanu zwierząt. Konsumenci mogą być pewni ich pochodzenia i sposobów produkcji”.

Pod brandem Pewni Dobrego dostępnych jest 120 produktów, m.in. łosoś i pstrąg jurajski, kurczak z grzędy, wieprzowina rasy puławskiej, doskonały nabiał, jaja bio a także owoce i warzywa bez pozostałości pestycydów.

Alternatywna rzeczywistość

Tyle miodu, czas na łyżkę dziegciu. Gdy w 2016 roku we Francji odbywały się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, sponsorem naszej reprezentacji była Biedronka. Pamiętam te wszechobecne hasła reklamowe „wspieramy naszych”, „kibicujemy naszym”, „dumni z naszych”. Wszystko wyglądało świetnie do momentu, kiedy w ćwierćfinale Polska trafiła na Portugalię. Biedronka wciąż wspierała naszych i robiła to tak skutecznie, że nasi Polacy zmuszeni byli uznać wyższość naszych Portugalczyków dopiero po dogrywce i rzutach karnych…

Na koniec prawdziwe kuriozum. – Będę niezmiernie wdzięczna za usunięcie /zmianę określenia „niemiecki” w kontekście [tu nazwa firmy – red.] w artykule na Państwa portalu – poprosiła nas przedstawicielka pewnej dużej sieci handlowej. – [Ponownie nazwa firmy – red] jest polską spółką narodową i odprowadza podatki w Polsce, dlatego określanie jej mianem „niemiecka” poniekąd godzi w jej wizerunek. Dodatkowo, wie Pan Panie Redaktorze, jak Polacy reagują na słowo „niemiecki”... Bardzo nam na tym zależy.

W „Wiadomościach Handlowych” i w portalu wiadomoscihandlowe.pl regularnie piszemy o portugalskiej Biedronce, duńskim Netto, rosyjskim Mere, francuskim Auchan itp. i nigdy nie spotkaliśmy się z prośbą o „wygumkowanie” narodowości właściciela, jakby była czymś pejoratywnym czy wstydliwym?! Nie do obrony jest również stwierdzenie, że oznaczenie kraju pochodzenia danej firmy czy produktu „godzi w ich wizerunek”. Chyba, że napiszemy nieprawdę…

Tak dobry, że aż z Polski

Wspaniale, że zagraniczne sieci kupują tak dużo produktów od krajowych dostawców – i ogólnopolskich, i regionalnych czy lokalnych. Wspaniale, że doceniają wyjątkową jakość naszej żywności i jej niepowtarzalne walory smakowe. Chwalebne, że to komunikują i włączają się w różnorakie akcje promujące krajowych producentów. Nie może być jednak zgody na to, żeby niemieckie ziemniaki udawały polskie ziemniaki w portugalskiej Biedronce, albo żeby portugalskie pomidory miały naklejkę „Jestem z Polski” w niemieckim Lidlu.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

  • kk&d 07.10.2020

    dumni z tego co nasze? tzn. niemieckie? portugalskie? angielskie? powinno być "dumni z tego co wasze" bo tym tropem to w polskich przecież salonach samochodowych \ merdedesy będą miały naklejki Teraz Polska, Volkswagen "Dziedzictwo Kulturalne Polski", a Audi "Doceń Polskie"

  • Wiem, portal branżowy.. 05.10.2020

    Żeby procesu nie było ;) Ale widzę redaktor hardy... Ale jak taki sklep w Lublinie stoi naprzeciwko obozu koncentracyjnego Majdanek to skojarzenia narzucają się same...Ciekawe czy jak centrala wizytuje to zagląda naprzeciwko...

  • Kuba 05.10.2020

    "wyjątkową jakość naszej żywności " no tak olej palmowy, cukier i masa innego syfu... Osobiście unikam produktów z Polski.

  • El 05.10.2020

    Świetny tekst w punkt.

  • zatroskany 05.10.2020

    Pan Redaktor chyba trochę odpłynął do krainy marzeń sennych z tym tekstem.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także