17.05.2014/21:57

Wystartowała franczyza Stokrotki

Właściciele sklepów o powierzchni ponad 400 mkw., które posiadają parking i działają w miastach powyżej 5000 mieszkańców, mogą od kwietnia br. przystąpić do franczyzy Stokrotki. To jeden z nowych projektów, dzięki którym lubelska sieć chce potroić liczbę placówek w trzy lata.

W rytmie „Happy” Pharrella Williamsa, największego muzycznego przeboju ostatnich miesięcy, zaprezentowano na początku kwietnia program „Franczyza Supermarket Stokrotka”. – Dawno nie było dla Stokrotki i Emperii tak ważnej konferencji. Nasza franczyza przestaje być projektem, a staje się rzeczywistością – mówił, nie kryjąc zadowolenia, Dariusz Kalinowski, prezes Emperii. Według planów spółki w tym roku ma wystartować 10 franczyzowych placówek, a w kolejnych dwóch latach po 30 rocznie. – Demograficznie Polaków, czyli klientów, jest coraz mniej. Walka o nich w najbliższych latach jeszcze bardziej się zaostrzy. Podjęcie współpracy ze sprawdzonym i stabilnym partnerem to w obecnej sytuacji ekonomicznej jedyny skuteczny sposób na prowadzenie własnego biznesu w branży spożywczej. Przyłączając się do Stokrotki, detaliści otrzymują wsparcie marketingowe, logistyczne, technologiczne oraz szkoleniowe – podkreślał prezes Emperii. Założeniem centrali jest, by klient nie był w stanie odróżnić, czy kupuje w sklepie własnym sieci, czy we franczyzowym.

Własna marka i logistyka

Stokrotka liczy, że detalistów przyciągnie odświeżony w zeszłym roku wizerunek sieci (nowy logotyp, wizualizacja i wystrój sklepów), a także, licząca ponad 400 SKU, marka własna, która pozwala uzyskiwać marże na poziomie 30 proc. i rywalizować z dyskontami. Przyszli franczyzobiorcy mogą liczyć na kompleksową pomoc, zapewnianą przez cały czas trwania umowy przez indywidualnego doradcę, oraz na wsparcie marketingowe – m.in. kolportaż gazetek, a także reklamy w mediach, których częstotliwość będzie rosła wraz z rozwojem sieci. Jak wyliczał Krzysztof Książek, dyrektor ds. franczyzy spółki Stokrotka, sieć zaproponuje franczyzobiorcom atrakcyjne ceny zakupu towarów, wydłużone terminy płatności, jasny system wynagrodzeń oraz dostęp do kredytu kupieckiego, wiedzy i narzędzi optymalizujących pracę placówki. – Niezależny detalista poświęca na składanie zamówień i dowóz towaru kilka godzin dziennie, a potem przez większość dnia odbiera dostawy, co angażuje pracowników. Dzięki naszym narzędziom składanie zamówienia potrwa maksimum godzinę, a stały grafik dostaw z centrów dystrybucyjnych, nawet po sześć tygodniowo dla asortymentu suchego i sześć dla nabiału, znacząco usprawni cały proces – przekonywał Książek.

Detaliści detalistom

– Nasza franczyza jest kompleksową ofertą stworzoną przez detalistów dla detalistów, a nie przez dystrybutora, by mieć gdzie upychać towar. Nie chcemy zabijać kreatywności właścicieli sklepów, ale skutecznie pomóc im się rozwijać – podkreślał Dariusz Kalinowski, dodając, że centrala będzie elastyczna m.in. w zakresie rozwijania asortymentu produktów regionalnych w każdej placówce. – Sieci franczyzowe dają dobrą cenę zakupu, ale często detalista nie wykorzystuje tych możliwości optymalnie, bo źle ustala cenę końcową. Dlatego przygotowaliśmy dla franczyzobiorców narzędzia do skutecznego marżowania, przy równoczesnym zachowaniu odpowiedniej polityki cenowej – dopowiadał Książek.

Nim franczyza Stokrotki z projektu stała się rzeczywistością, rodziła się w bólach, a prace trwały kilka miesięcy, z czego cztery trwały testy. Pierwsza taka placówka ruszyła pod koniec ub.r. w Puławach. – Działając pod naszym szyldem, sklep delikatnie zwiększył sprzedaż, znacząco marże, a także zredukował koszty działania – poinformował Krzysztof Książek. Chcący przystąpić do sieci nie muszą posiadać własnego lokalu – może być dzierżawiony. Oferta Stokrotki przewiduje indywidualnie ustalane wsparcie finansowe remodelingu i ewentualnego remontu. Dostosowanie placówki do standardów sieci ma kosztować od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, a w kosztach będą partycypować obie strony na preferencyjnych dla detalisty warunkach.

400 sklepów w trzy lata

Stokrotka przez prawie 20 lat istnienia była siecią supermarketów, a w 2013 roku średnia powierzchnia sprzedaży jednego sklepu wynosiła 650 mkw. Wkrótce to się zmieni, bo w br. sieć uruchomiła nowy format placówek, o powierzchni od 200 do 400 mkw. Do końca br. Dariusz Kalinowski chciałby mieć ponad 40 takich sklepów własnych. Na razie Stokrotka wystartowała wyłącznie z franczyzą dla supermarketów, czyli placówek czterystumetrowych i większych, ale w IV kwartale br. ma się pojawić również oferta dla mniejszych powierzchni. Prezes Emperii szacuje, że do końca roku uda się pozyskać w mniejszym formacie około 10 franczyzobiorców. Jeśli dodać do tego wszystkie planowane otwarcia, okaże się, że lubelska sieć tylko w 2014 roku chce się powiększyć o ponad jedną trzecią, by jej stan posiadania przekroczył 300 placówek (na koniec 2013 roku było ich 214). Plany na dalsze lata zakładają przyspieszenie tempa rozwoju – na koniec 2015 roku Stokrotek powinno być 467, a na koniec 2016 – 627. Prezes Kalinowski zapewnia, że Emperia ma fundusze na sfinansowanie intensywnego rozwoju sieci. Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, za dwa i pół roku Stokrotka będzie się składać z czterech formatów: 303 supermarketów własnych i 71 supermarketów franczyzowych oraz 143 mniejszych marketów własnych i 110 działających na zasadzie franczyzy.




O Stokrotce:


- 288 000 klientów dziennie obsługuje sieć
- 151 428 bułek sprzedaje się każdego dnia w Stokrotkach
- 1350 palet jest codziennie wysyłanych do sklepów z centrum dystrybucji i dziesięciu magazynów regionalnych
- 27,92 mln kg mięsa i wędlin sprzedaje sieć w ciągu roku

Źródło: Stokrotka


Sebastian Szczepaniak


Wiadomości Handlowe, Nr 5 (135) Maj 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.