01.08.2016/08:49

Za promowanie erotyki i przeklinanie grozi nawet 1500 zł kary grzywny

W jednym ze stołecznych saloników prasowych „prasa dla panów” jest wyeksponowana w nachalny sposób, co naraża klientów na widok nieobyczajnych treści i zdjęć – zaalarmował czytelnik. Co na to prawo?

Nieodpowiednie formy prezentowania i eksponowania magazynów o treści erotycznej i pornograficznej w sklepach czy kioskach są przedmiotem regulacji art. 202 § 1 Kodeksu karnego, który stanowi: „Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Zgodnie z § 2 wskazanego wyżej artykułu przestępstwem jest również rozpowszechnianie treści pornograficznych w sposób umożliwiający małoletniemu poniżej 15 roku życia zapoznanie się z nimi.

Treści pornograficzne w rozumieniu art. 202 Kodeksu karnego to zawarte w utrwalonej formie (filmy, zdjęcia, czasopisma czy książki) prezentacje czynności seksualnych człowieka. Z kolei o publicznym prezentowaniu treści pornograficznych mowa w sytuacji, w której ze względu na miejsce lub sposób działania te treści mogą być dostrzeżone przez niedającą się z góry określić liczbę osób bądź też przez oznaczoną, ale większą liczbę osób.

O niewłaściwym eksponowaniu pism dla dorosłych w punktach sprzedaży stanowi również art. 141 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym osoba, która w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, karze grzywny do 1500 zł albo karze nagany. Sprzedawca może zostać również ukarany przez straż miejską mandatem karnym w wysokości do 500 zł.

Za niezgodne z prawem uznać więc należy nachalne prezentowanie pism pornograficznych czy erotycznych w przestrzeni sklepowej. Nierzadko w kioskach wulgarne pisma erotyczne są umieszczane nieopodal czasopism dla dzieci czy młodzieży. Równie często wydawnictwa pornograficzne zajmują sporą część witryn punktów sprzedaży, a tym samym widoczne są dla przypadkowych przechodniów, w tym dzieci.

Właściciele punktów sprzedaży czasopism o treści pornograficznej (także erotycznej) powinni zatem dbać o to, by te czasopisma nie znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie innych artykułów kupowanych przez dzieci czy młodzież (zabawki, słodycze, napoje). Czasopisma takie powinny być eksponowane możliwie wysoko, najlepiej na wysokości wzroku osoby dorosłej. Z kolei okładki zawierające treści pornograficzne winny być zasłonięte tak, by te treści nie były narzucane odbiorcom, którzy sobie tego nie życzą.

Paulina Ochal, aplikant adwokacki w kancelarii Gide Loyrette Nouel

Dodaj komentarz

14 komentarzy

  • Michal 05.08.2016

    No to się zgadzamy, że nie wolno etapować. A za karami to oczywiście nie jestem, tylko za zdrowym rozsądkiem.

  • Grażka 05.08.2016

    Zgadzam się panie Michale, że też nie wolno epatować tą golizną. Dlatego trzeba jakiś złoty środek znaleźć, a nie karać od razu! Dbajmy o interesy wszystkich.
    A na marginesie dodam, że te "baby szczujące cycem" to na każdym rogu na bilbordach i tak widać...

  • Michal 05.08.2016

    A gdzie wolność 14 latka od baby szczującej cycem, albo od pisemek w rodzaju "Adam", "Gejzer". Sami wiecie co to jest. Ja to chowam na górze ekspozycji, i jak klient zainteresowany to sam się pyta i podaje. Nie żartujmy też, ze z tego taki utarg dobry.

  • Grażka 05.08.2016

    ~Bogdan, bo najłatwiej biednemu, uczciwie pracującemu człowiekowi mandat dać. A gdzie swoboda gospodarcza? Gdzie wolność?

  • Robert 05.08.2016

    Niezadowolony15 a zauważyleś, że PO to już nie rządzi? Tylko PISiory?

  • Niezadowolony15 05.08.2016

    POrażka.

  • Milena 05.08.2016

    Widzę, że wypowiadają się sami przedsiębiorcy. A ja od strony matki chcę coś dodać. Jak mi jeden z drugim raz dostanie mandat, to się opamięta.

  • Bogdan 05.08.2016

    ~Grażka - dokładnie tak jak Pani mówi. Mam nadzieję, że coś z tym wreszcie zrobią, bo człowiek lokal musi opłacić, te wszystkie formalności załatwić, modlić się, żeby skarbówka czy sanitarni nie zaczęli węszyć, a do tego klientowi opowiadać jakie świerszczyki w asortymencie bo zakryte ze strachu przed mandatem. Pa-ra-no-ja!

  • Grażka 05.08.2016

    Wszystko ładnie, pięknie, ale jak mam sprzedawać w kiosku prasę, jak klient nie wie co ja mam? Przecież sam z siebie tytułów znać nie musi, a może jakby zobaczył to coś by sobie wybrał. Pilnować się na każdym kroku trzeba... Wiatr w oczy biednym przedsiębiorcom.

  • Pablo 05.08.2016

    Zgadzam się. Z jednej strony skarbówka i inspekcja sanitarna, a z drugiej dyskonty. Przecież dynamiczna ekspansja dużych sieci to dla wielu sklepikarzy biznesowy wyrok śmierci!!

  • Michal 05.08.2016

    Do Pana Bogdana.

    Ja to się w polityke nie bawie, ale mandatow nie mam zamiar dostawać. I tak wiadomo ze straz miejsca to pół biedy, bo oni to tych szczękowców i babcie z grzybami i jagodami ganiają. A dla małych spożywczaków to najgorzej ze skarbówką i fitosanitariatami.

  • Bogdan 05.08.2016

    Ciekawy artykuł, oby więcej takich! Zastanawia mnie tylko, czy istotnie rzeczywiście można dostać grzywnę 1500 zł od sądu, a potem przyjdzie straż miejska i dowali jeszcze 500 zł. A co z naszymi prawami konstytucyjnymi?

  • Pablo 05.08.2016

    Dokładnie tak, jak napisał Michał - ja również prowadzę sklep (taka "osiedlówka", mydło i powidło - w tym świerszczyki) i już parę razy dostałem skargi od matek kupujących w moim sklepie, że gazety wyłożone są w złym miejscu. Teraz wszystko leży za kasą.

  • Michał 05.08.2016

    Bardzo ciekawy komentarz. Prowadzę sklep spożywczy i czasem się zastanawiam, gdzie rozlożyć te właśnie "świerszczyki". Wiec polożylem wysoko, tak żeby mlodzież nie widziała.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.