20.07.2020/05:30

Zakaz handlu w niedziele. Kontrole sklepów rzadsze, PIP chce zmian w ustawie

Inspektorzy pracy coraz rzadziej weryfikują, czy właściciele sklepów przestrzegają przepisów o ograniczeniu handlu w niedziele. Liczba przeprowadzonych kontroli znacznie zmalała w 2019 r., a trend spadkowy kontynuowany jest w roku 2020 m.in. w związku z pandemią, w czasie której działania inspektorów zostały ograniczone do minimum.

Ze złożonego niedawno w Sejmie sprawozdania z działalności Państwowej Inspekcji Pracy za miniony rok wynika, liczba sklepów objętych działaniami kontrolnymi lub rozpoznawczymi spadła z 18,2 tys. w 2018 r. (dane za niepełny rok, gdyż ustawa weszła w życie w marcu) do ok. 7,5 tys. w roku 2019. Blisko o połowę zmniejszyła się liczba skontrolowanych placówek (z 11,4 tys. do 6,6 tys.). Jeszcze większy spadek dotyczy liczby sklepów, które inspektorzy pracy odwiedzili, a dokonując rozpoznania stwierdzili, że dana placówka była - zgodnie z przepisami - zamknięta w niedzielę. W ubiegłym roku było 880 takich przypadków, a rok wcześniej 6,8 tys.

Mniej nieprawidłowości

Tydzień temu zapytaliśmy Państwową Inspekcję Pracy o przyczyny zmniejszenia intensywności kontroli. Do chwili publikacji niniejszego artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Możemy zatem jedynie się domyślać, że priorytety inspektorów w 2019 r. były inne, a poziom przestrzegania przepisów przez właścicieli sklepów - na tyle wysoki, iż nie istniała potrzeba wzmożonych kontroli. Prawdopodobnie był to także rezultat zmniejszonej liczby skarg na łamanie zakazu handlu w niedziele. W 2018 r. telefonicznych zgłoszeń nieprawidłowości było aż 3422, z czego niemal 1 tys. w samym pierwszym miesiącu obowiązywania ustawy. Natomiast w całym ubiegłym roku już tylko 682.

Warto też przypomnieć, że inspektorzy pracy już dwa lata temu protestowali przeciwko narzuceniu im obowiązku sprawdzania w niedziele, czy sklepy są otwarte. Skutkiem było przesunięcie znacznej części działań kontrolnych na dni powszednie. Jak wynika z najnowszego sprawozdania PIP, w całym 2019 r. inspektorzy pracy skontrolowali w dniu przyjęcia zgłoszenia jedynie 276 placówek handlowych (rok wcześniej 1613). Spośród tego zaledwie w 47 przypadkach stwierdzili, iż doszło do naruszenia przepisów ustawy.

W dokumencie złożonym w Sejmie czytamy, że naruszenie przepisów o zakazie handlu w 2019 r. stwierdzono podczas 8,6 proc. wszystkich kontroli, podczas gdy rok wcześniej odsetek ten wynosił 9,4 proc. Inspektorzy ujawnili nielegalne powierzanie pracy w handlu (lub wykonywania tzw. czynności związanych z handlem, np. inwentaryzacji lub sprzątania) 3519 pracownikom oraz 1241 zatrudnionym, jak również 230 osobom świadczącym pracę nielegalnie. Czynności kontrolne w pierwszej kolejności prowadzone były w tych placówkach, w których złamano już zakaz w 2018 r.

PIP wskazuje, że w całym 2019 r. nieprzestrzeganie zakazu handlu w niedziele ujawniono w 6,2 proc. skontrolowanych małych sklepów oraz 14,5 proc. skontrolowanych placówkach wielkopowierzchniowych. - Były to sklepy należące do polskich przedsiębiorców, niejednokrotnie działające na podstawie franczyzy. Podobnie jak w roku 2018, skala naruszania zakazu handu w niedziele w małych placówkach handlowych była niewielka. Tak jak w poprzednim roku sprawozdawczym, w sklepach tych do naruszeń dochodziło najczęściej w dni świąteczne oraz poprzedzające Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne. Z kolei w sklepach wielkopowierzchniowych ponownie zanotowano odwrócenie tej zasady - czytamy w dokumencie przesłanym do Sejmu.

Obcy niczym członek rodziny

Czego dotyczyły naruszenia? W przypadku małych sklepów, głównie powierzania pracy pracownikom i zatrudnionym. W większych placówkach częstszą nieprawidłowością było powierzanie wykonywania tzw. czynności związanych z handlem, innych niż prowadzenie sprzedaży. Inspekcja pracy podkreśla też, że w 2019 r. udało się ograniczyć zjawisko wielokrotnego naruszania zakazu przez tego samego przedsiębiorcę. Według PIP, jest to efekt wcześniejszych, intensywnych działań kontrolnych. - Inspektorzy byli szczególnie skuteczni w przypadkach, gdy kontroli poddawano kilka sklepów należących do jednego przedsiębiorcy. Wówczas nawet przy niewielkich karach grzywny, ich sumaryczna wartość stanowiła znaczącą dolegliwość dla przedsiębiorcy, co skłaniało do poszanowania prawa - napisano w sprawozdaniu z działalności PIP.

Autorzy raportu twierdzą, że istotnym problemem było "niedostateczne zrozumienie charakteru wyłączeń spod zakazu handlu" dotyczących kryterium tzw. przeważającej działalności. Według PIP, wielu przedsiębiorców nie zrozumiało, że nie wystarczy sprzedaż konkretnych produktów (np. wyrobów tytoniowych, dla których ustawodawca przewidział wyjątek), lecz taki asortyment powinien faktycznie być głównym, a nie pobocznym obszarem działalności. Ponadto konieczne są odpowiednie zmiany w rejestrze REGON i wpisie w KRS.

Inne sporne kwestie dotyczyły korzystania w niedziele z pomocy członków bliskiej rodziny. PIP wskazuje, że przedsiębiorcy interpretują ustawowy wyjątek rozszerzająco i powierzają pracę zarówno członkom dalszej rodziny, jak i osobom obcym. Jednak tutaj praktyka już od dawna jest odmienna nie tylko od treści ustawy, ale nawet od interpretacji kontrolerów. Wyjątek, którego dotyczy sprawa, obejmuje bowiem "placówki handlowe, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek" - nigdzie nie ma mowy o jakiekolwiek pomocy ze strony rodziny.

Inspektorzy skapitulowali natomiast w kwestii próby karania sklepów działających w niedziele jako placówki pocztowe, np. tych zrzeszonych w sieci Żabka. Kontrolerzy od 2018 r. stali na stanowisku, że przedsiębiorcy łamią prawo, jednak sądy przyznawały rację właścicielom sklepów. Jednolita linia orzecznicza przyjęta przes sądy poskutkowała rezygnacją inspektorów z dalszych prób interwencji w tego typu przypadkach. Jednak PIP wciąż sugeruje w sprawozdaniu, że "część przepisów ustawy (...) może funkcjonować niezgodnie z założeniami ustawodawcy". Wskazuje wprost, że chodzi właśnie o placówki pocztowe, a także o przeważającą działalność polegającą na handlu wyrobami tytoniowymi (przedsiębiorcy korzystają z tego wyjątku nawet, gdy papierosy stanowią niewielką część sklepowego asortymentu).

PIP za nowelizacją

Biuro prasowe PIP dotychczas nie odpowiedziało na naszą prośbę o przesłanie podobnych statystyk za pierwsze półrocze 2020 r. Te zapewne nie wyglądają imponująco, a przyczyną jest oczywiście pandemia COVID-19. Gdy koronawirus dotarł do Polski, czynności kontrolne inspektorów pracy związane z przestrzeganiem zakazu handlu w niedziele zostały zawieszone, poza przypadkami bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia pracowników oraz badania śmiertelnych, ciężkich i zbiorowych wypadków przy pracy.

Państwowa Inspekcja Pracy w sprawozdaniu za 2019 r. podtrzymuje główne wnioski sprzed roku, o których pisaliśmy już na portalu wiadomoscihandlowe.pl wielokrotnie. W opinii inspekcji "należałoby rozważyć wprowadzenie stosownych zmian w ustawie, tak aby typowe placówki handlowe, które korzystają z wyłączenia spod zakazu handlu z uwagi na posiadany status placówki pocztowej, czy sklepy sprzedające głównie alkohol i artykuły spożywcze, ale posiadające w swoim asortymencie także wyroby tytoniowe, nie mogły prowadzić handlu w dni objęte zakazem handlu". - Wskazane byłoby także ustawowe dookreślenie kręgu osób, z których nieodpłatnej pomocy mógłby skorzystać przedsiębiorca prowadzący działalność osobiście, we własnym imieniu i na własnych rachunek - dodano.

Dotychczas jedyna próba uregulowania większości powyższych kwestii podjęta została przez obóz Prawa i Sprawiedliwości jesienią 2018 r. Posłowie PiS złożyli wtedy w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o zakazie handlu w niedziele, odbyło się nawet pierwsze czytanie w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Później jednak projekt trafił do sejmowej zamrażarki, z której nie wydostał się aż do końca kadencji Sejmu. Zgodnie z zasadą dyskontynuacji prac legislacyjnych parlamentu, w nowej kadencji projekt musiałby zostać wniesiony do laski marszałkowskiej od nowa, co dotychczas nie nastąpiło.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Kkk 22.07.2020

    Dlaczego butiki i biedronki nie są pocztami. Po co walczyć jak ktoś chce pracować w niedzielę niech wprowadzi usługi pocztowe lub zmieni wpis w cidg. Proste.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także