29.05.2019/16:01

Zwrot towaru do dostawcy nie zawsze jest możliwy

Nierotujące produkty, które zalegają na sklepowej półce, przyprawiają o ból głowy każdego detalistę. Jeżeli uda mu się wynegocjować odpowiedni układ z dostawcą, ten będzie zabierał od niego niesprzedane indeksy. Ale czasami umowa może okazać się nieważna.

Zwracanie towaru dostawcom nie jest niczym nadzwyczajnym. Firmy często idą na ustępstwa wobec detalistów i chcąc pozostać z nimi w dobrych relacjach przyjmują niesprzedany towar, choć żadne przepisy nie nakazują im tego robić. Wynika więc to jedynie z dobrej woli dostawców, oczywiście popartej stosownymi zapisami umowy między kupującym i sprzedającym, która doprecyzowuje szczegóły ewentualnych zwrotów. Istotne jest także, że nie obowiązuje w tym przypadku przepis mówiący o tym, że kupującemu przysługuje możliwość odstąpienia od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni od daty jej zawarcia. To prawo jest zarezerwowane jedynie dla konsumentów, a nie podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, czyli w tym przypadku sklepów detalicznych.

Dostawca nie zapłacił za zwrot

Zawarcie umowy między dostawcą a siecią handlową nie oznacza automatycznie, że detalista może dowolnie oddawać towar, który zalega w jego placówce. W niektórych przypadkach umowę można zakwestionować. Wskazują na to konkretne orzeczenia sądu. Jedno z nich na swoim blogu przytacza Dariusz Mojecki, radca prawny, ekspert w dziedzinie prawa handlowego. Kilka lat temu przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie toczyła się sprawa między siecią handlową a dostawcą w sprawie zwrotu niesprzedanego towaru. Sieć pozwała dostawcę za brak zapłaty za zwrócony asortyment. Jak wynika z uzasadnienia wyroku, obie strony zawarły umowę, z której wynikało, że zwrot towaru jest możliwy, a rozliczenie odbywać się będzie poprzez wystawienie faktur korygujących przez dostawcę. Problem w tym, że w umowie zabrakło zapisów o terminie dokonania zwrotu. Sąd podważył przez to całą klauzulę zwrotową w umowie.

„W ocenie Sądu Apelacyjnego (…) postanowienie to nie może zostać uznane za umowne prawo odstąpienia od umowy. Prawo odstąpienia od umowy może bowiem przysługiwać w ciągu oznaczonego czasu, zaś strony niniejszego sporu warunku takiego nie zastrzegły. Z uwagi na wymóg pewności obrotu prawo odstąpienia od umowy nie może mieć charakteru bezterminowego, zatem postanowienia, wedle których stronom przysługuje bezterminowe prawo odstąpienia od umowy, są nieważne”, czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Detalista musi ponosić ryzyko

Sąd wskazał również, że wspomniany wymóg pewności obrotu jest naruszany w sytuacji, gdy dostawca tkwi w niepewności co do terminu zwrotu towaru i cały czas musi mieć zabezpieczone środki finansowe na zapłacenie za ewentualny zwrot. Takie rozwiązanie, zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie, jest złamaniem ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ze względu na działanie sprzeczne z interesem jednego z przedsiębiorców. W uzasadnieniu wyroku sąd zaznaczył również, że to po stronie sklepu leży konieczność właściwego oszacowania poziomu sprzedaży, krótko mówiąc, właściciel sklepu nie powinien przerzucać ryzyka handlowego na dostawcę.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.