REKLAMAPRIM - KABANOS - BANER GŁÓWNY - (05.07 - 31.08.2019)

(fot. archiwum)

Nierotujące produkty, które zalegają na sklepowej półce, przyprawiają o ból głowy każdego detalistę. Jeżeli uda mu się wynegocjować odpowiedni układ z dostawcą, ten będzie zabierał od niego niesprzedane indeksy. Ale czasami umowa może okazać się nieważna.

REKLAMAKAiN - belka w artykułach (sierpień-wrzesień 2019)

Zwracanie towaru dostawcom nie jest niczym nadzwyczajnym. Firmy często idą na ustępstwa wobec detalistów i chcąc pozostać z nimi w dobrych relacjach przyjmują niesprzedany towar, choć żadne przepisy nie nakazują im tego robić. Wynika więc to jedynie z dobrej woli dostawców, oczywiście popartej stosownymi zapisami umowy między kupującym i sprzedającym, która doprecyzowuje szczegóły ewentualnych zwrotów. Istotne jest także, że nie obowiązuje w tym przypadku przepis mówiący o tym, że kupującemu przysługuje możliwość odstąpienia od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni od daty jej zawarcia. To prawo jest zarezerwowane jedynie dla konsumentów, a nie podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, czyli w tym przypadku sklepów detalicznych.

Dostawca nie zapłacił za zwrot

Zawarcie umowy między dostawcą a siecią handlową nie oznacza automatycznie, że detalista może dowolnie oddawać towar, który zalega w jego placówce. W niektórych przypadkach umowę można zakwestionować. Wskazują na to konkretne orzeczenia sądu. Jedno z nich na swoim blogu przytacza Dariusz Mojecki, radca prawny, ekspert w dziedzinie prawa handlowego. Kilka lat temu przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie toczyła się sprawa między siecią handlową a dostawcą w sprawie zwrotu niesprzedanego towaru. Sieć pozwała dostawcę za brak zapłaty za zwrócony asortyment. Jak wynika z uzasadnienia wyroku, obie strony zawarły umowę, z której wynikało, że zwrot towaru jest możliwy, a rozliczenie odbywać się będzie poprzez wystawienie faktur korygujących przez dostawcę. Problem w tym, że w umowie zabrakło zapisów o terminie dokonania zwrotu. Sąd podważył przez to całą klauzulę zwrotową w umowie.

„W ocenie Sądu Apelacyjnego (…) postanowienie to nie może zostać uznane za umowne prawo odstąpienia od umowy. Prawo odstąpienia od umowy może bowiem przysługiwać w ciągu oznaczonego czasu, zaś strony niniejszego sporu warunku takiego nie zastrzegły. Z uwagi na wymóg pewności obrotu prawo odstąpienia od umowy nie może mieć charakteru bezterminowego, zatem postanowienia, wedle których stronom przysługuje bezterminowe prawo odstąpienia od umowy, są nieważne”, czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Detalista musi ponosić ryzyko

Sąd wskazał również, że wspomniany wymóg pewności obrotu jest naruszany w sytuacji, gdy dostawca tkwi w niepewności co do terminu zwrotu towaru i cały czas musi mieć zabezpieczone środki finansowe na zapłacenie za ewentualny zwrot. Takie rozwiązanie, zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie, jest złamaniem ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ze względu na działanie sprzeczne z interesem jednego z przedsiębiorców. W uzasadnieniu wyroku sąd zaznaczył również, że to po stronie sklepu leży konieczność właściwego oszacowania poziomu sprzedaży, krótko mówiąc, właściciel sklepu nie powinien przerzucać ryzyka handlowego na dostawcę.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 1

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony