15.01.2021/15:25

Tylko 15 proc. Polaków uważa, że kasjerzy powinni zostać zaszczepieni przeciwko COVID-19 zaraz po medykach

Jak wyglądałaby kolejność szczepień, gdyby decydował o niej przeciętny Kowalski? Odpowiedź na to pytanie dają wyniki badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland. I trzeba przyznać, że dla niektórych grup zawodowych są to wyniki zaskakujące. 

Około 41 proc. Polaków uważa, że w drugiej kolejności po pracownikach służby zdrowia przeciw COVID-19 powinni być szczepieni seniorzy. Prawie 31 proc. respondentów wymienia tu nauczycieli, ponad 23 proc. – osoby poniżej 60. roku życia z chorobami współistniejącymi, z kolei nieco powyżej 21 proc. ankietowanych wskazuje przedstawicieli służb mundurowych. Zdaniem co piątego Polaka po medykach szczepionka powinna zostać zaaplikowana pracownikom żłobków i przedszkoli. Kasjerów i sprzedawców, o których rządzący ustalając ten harmonogram zupełnie zapomnieli wskazało natomiast ponad 15 proc. badanych.

Krzysztof Zych, główny analityk UCE RESEARCH, dostrzega w deklaracjach badanych dużą racjonalność, empatię i solidarność społeczną w trudnych czasach. – Przede wszystkim zostały wskazane osoby, które są potencjalnie najbardziej narażone na zakażenie. Wysoko w zestawieniu są też ci, którzy na co dzień pozostają blisko innych ludzi, w tym najmłodszych dzieci – mówi. W opinii dr Łukasza Molla z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, uzyskane wyniki dowodzą, że Polacy przyswoili reguły hierarchizacji zawodów, które odzwierciedlają wprowadzane obostrzenia. – Świadczy o tym to, że np. przedszkolanki znalazły się na dalszym miejscu niż nauczyciele. To jest odzwierciedleniem faktu, że przedszkola i żłobki pozostawały w ostatnich tygodniach otwarte, a szkoły przeszły na tryb edukacji zdalnej – argumentuje.

Polityków jako drugich w kolejce do szczepień wskazało ponad 9 proc. badanych, a urzędników – niespełna 7 proc., przy czym grupy te znalazły się wyżej w zestawieniu niż bardziej zagrożeni od nich przedstawiciele innych zawodów, np. fryzjerzy, kosmetyczki czy trenerzy. W ocenie Krzysztofa Zycha to, że politycy, którzy zwykle cieszą się niskim zaufaniem społecznym, zdobyli tutaj wysoką pozycję może wynikać z faktu, że tworzą oni prawo, które pomaga walczyć ze skutkami pandemii, oczywiście abstrahując od tego, jak są oceniane ich decyzje.

Na samym końcu kolejki do szczepień badani umieścili trenerów siłowni i klubów fitness, wybitnych aktorów oraz inne osoby zasłużone dla kraju – każda z tych grup otrzymała mniej niż 1 proc. wskazań. Nieco wyżej od nich znaleźli się przedsiębiorcy, prawnicy, a także znani sportowcy, których wynik oscylował w granicach 1 proc. Tuż przed nimi ankietowani wymienili kosmetyczki i kelnerów (prawie 2 proc. wskazań), fryzjerów i studentów (nieco ponad 2 proc.), taksówkarzy i pracowników przewozu osób (niespełna 3 proc.), jak również kierowców komunikacji miejskiej (powyżej 4 proc.). 

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 08-11.01.2021 r. na reprezentatywnej próbie 1008 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Ankietowanym zadano pytanie wielokrotnego wyboru. Mogli zaznaczyć maksymalnie pięć odpowiedzi.

Szczepienia - wyniki badań (materiały prasowe)

 



 

 

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Ewan 17.01.2021

    Wiadomo! Tacy ludzie jak pracownicy handlu nie licza sie ! Nawet klienci uwazaja ze skoro sklepy otwarte to oni nie choruja na covid - prawda? Bo sklepy sa caly czas otwarte .

  • totalnie zmeczony ale wciąż myślący 16.01.2021

    No jasne co tam kasjerzy i pracownicy handlu? Są mało wartościowi i szkoda dla nich szczepionek. Co innego celebryci, sędziowie czy politycy. Ooo to nadzwyczajne kasty!

  • inga 16.01.2021

    tylko potem kwik , ze mało kas otwartych

  • jarock 15.01.2021

    ... z pewnością przed celebrytami !!!

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także