12.01.2021/13:21

Adam Ringer, GCN: wciąż czekamy na wsparcie ze strony rządu

Przedłużenie obostrzeń do końca stycznia uderza najbardziej w branże HoReCa oraz centra handlowe. O problemach, z którymi mierzy się branża gastronomiczna porozmawialiśmy z Adamem Ringerem, właścicielem sieci kawiarni Green Caffe Nero, która przed wybuchem pandemii była w prawdziwym rozkwicie. W Warszawie działa teraz 47 kawiarni z 70 lokali, ale to wcale nie oznacza, że te funkcjonujące przynoszą zyski. 

- W ograniczonym stopniu funkcjonujemy już od marca zeszłego roku. Nasze obroty spadły o blisko 70 proc. Możemy serwować kawę tylko na wynos, ale to nie jest w stanie sprawić, że biznes będzie rentowny. Kawiarnie to zawsze było miejsce spotkań – mówi Adam Ringer.

Sieć Green Caffee Nero próbowała skorzystać z pomocy rządowej. Nie jest to jednak takie proste.

- W poprzednim lockdownie skorzystaliśmy z dopłat dla pracowników na postojowym. Tracza 6.0 jest dedykowana tym branżom, które ucierpiały najbardziej w wyniku obostrzeń związanych z pandemią, ale ona jest skonstruowana w taki sposób, że nie będziemy w stanie z niej skorzystać. Nie dotyczy ona pomocy dla pracowników, którzy są studentami. Blisko 70 procent naszych pracowników to właśnie studenci, którzy utrzymują się z pracy w kawiarniach, żeby móc opłacać studia – wyjaśnia prezes Adam Ringer.

Adam Ringer działa w Radzie Związku Pracodawców Hoteli, Restauracji i Cateringu (ZP HoReCa) i uczesticzy w spotkaniach z przedstawicielami rządu.

- W zeszłym tygodniu mieliśmy spotkanie z wiceminister rozwoju Olgą Semeniuk, na naszym poprzednim spotkaniu zwróciłem jej uwagę, że zapomniano o studentach, którzy w gastronomii są trzonem pracowników. Wiceminister stwardziła, że jest to niedopatrzenie. Jednak teraz usłyszałem już, że Ministerstwo Finansów wykreśliło tę formę pomocy, ponieważ jest zbyt droga – mówi Ringer.

Właściciel sieci kawiarni podkreśla, że do tej pory nie otrzymał tak właściwie żadnej realnej pomocy. Green Caffe Nero to spore przedsiębiorstwo, a te muszą ubiegać się o pomoc na innych zasadach. Nie otrzymują jej automatycznie. Koszty samej działalnością są niebagatelne. Sieć była zmuszona zatrudnić ekspertów, którzy przygotowują szereg dokumentów, aby móc otrzymać środki jeszcze za lockdown marcowy.

- Cóż było robić, zaciągnęliśmy komercyjny kredyt w banku. Wyjście z tej sytuacji zajmie nam lata. Na początku mieliśmy małe długi, teraz mamy coraz większe. Mamy też podpisane umowy na cztery nowe lokale, które jesteśmy zobowiązani zrealizować – to jest dla nas inwestycja na poziomie 5 mln zł. Oczywiście największym obciążeniem są dla nas czynsze, to jest taki sam koszt jak personel. Rząd zamknął centra handlowe, ale nie zakazał działalności wszystkim. My możemy być otwarci i serować na wynos, ale kto kupi kawę skoro nikogo w tym centrum handlowym nie ma? – dodaje Ringer.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Hcj 13.01.2021

    A ja czekam aż zrozumiesz ze na miejscu twojej plajty powstanie inny czyjś biznes. Nie widzę powodu dla którego musielibyśmy my podatnicy ciebie dotowac.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.