26.08.2020/09:28

Apteki odrobią straty na jesieni


Gdy wybuchła pandemia, Polacy rzucili się do aptek. W okresie lockdownu sprzedaż gwałtownie wyhamowała. Rynek aptekarski z nadzieją czeka na jesień – podaje dziennik „Rzeczpospolita”.

Na koniec 2020 r. sprzedaż krajowego rynku aptecznego wyniesie 37,2 mld zł, czyli tyle, co rok temu, natomiast szacowana wartość refundacji sięgnie 9,4 mld zł, co oznacza niespełna 1-proc. spadek względem 2019 r. – prognozuje firma doradczo-badawcza PEX PharmaSequence. Narastająca w trakcie pierwszego półrocza sprzedaż na rynku aptecznym sięgnęła 18,8 mld zł (+2,9 proc. względem analogicznego okresu ubiegłego roku).

W lipcu średnia cena detaliczna leku wyniosła 22,8 zł, a przeciętna marża aptek przekroczyła 24 proc. Generalnie marże na sprzedaży maleją systematycznie od dziewięciu lat. Wprawdzie ostatni okres związany ze spadającą liczbą placówek na rynku zahamował w pewnym stopniu ten trend, ale w długim okresie jest on bardzo wyraźny i wpływa negatywnie na rentowność aptek.

Obrót statystycznej placówki wyniósł w lipcu 217 tys. zł i był to wzrost o niespełna 1 proc. względem analogicznego okresu 2019 r. W porównaniu z poprzednim miesiącem wartość sprzedaży zwiększyła się we wszystkich analizowanych segmentach, ale w stosunku do analogicznego okresu 2019 r. – we wszystkich zanotowano spadek. Z danych za 16 dni sierpnia wynika, że rynek skurczył się o 7,5 proc. względem 2019 r., a spadek względem pierwszych 16 dni lipca był jeszcze większy i wyniósł prawie 11 proc.
Niebagatelny wpływ na sytuację rynku aptecznego ma Covid-19 – zauważa „Rzeczpospolita”.

„Oswajamy się z pandemią, a za progiem „multidemia", czyli połączenie efektów sezonu przeziębień, typowego dla jesieni i zimy, oraz Covid-19, jak się okazało – „bezsezonowego" – komentuje Jarek Frąckowiak, prezes spółki PEX PharmaSequence. Czy czeka nas druga fala zachorowań?

„Tak, o ile zgodzimy się, że pierwsza się skończyła, a tak przecież nie jest. Objawy infekcji i Covid-19 są podobne, a na grypę czy schorzenia grypopodobne zapadać może wiele tysięcy osób. O jedno lub dwa „zera" więcej niż w statystykach zapadalności w porównaniu z chorymi na koronawirusa. To jest i będzie wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia, objawy są podobne” – podkreśla Frąckowiak.

Rynek farmaceutyczny jest napędzany sprzedażą leków na receptę, OTC (bez recepty), suplementów, wyrobów medycznych, kosmetyków i innych produktów.
„Jeżeli (w przypadku produktów przeciwprzeziębieniowych i/lub wspierających odporność na przeziębienie) zmagazynowane w trakcie pierwszej fali Covidu produkty nie posłużą do „obsługi" multidemii, to sprzedaż na rynku aptecznym wzrośnie” – przewiduje ekspert. 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także