25.05.2018/12:47

Czy asystent głosowy Amazona może Ci kupić złotego mercedesa bez Twojej wiedzy?

Historia, która się przydarzyła pewnej mieszkance Portland, korzystającej z urządzenia Amazon Echo, może ostudzić entuzjazm zwolenników zakupów głosowych. Co prawda w tym przypadku nie chodziło o zakupy, tylko o udostępnienie prywatnej rozmowy osobie trzeciej, ale wadliwe działanie urządzenia mogło równie dobrze skończyć się zamówieniem niechcianego produktu.

Urządzenia wykorzystujące system rozpoznawania mowy Alexa, takie jak Amazon Echo, funkcjonują już w dziesiątkach milionów gospodarstw domowych w wielu krajach świata (w Polsce urządzenia są jeszcze mało popularne, ponieważ Alexa nie rozpoznaje języka polskiego). Podstawową ich funkcją jest asystowanie użytkownikom w zakupach. Głosowe składanie zamówień jest bardzo wygodne i stało się tak popularne, że kręgach fachowych funkcjonuje już termin „handel głosowy” (voice commerce).

Historia Danielle, mieszkanki Portland w USA, pokazuje jednak, że w następstwie szeregu omyłek asystent głosowy może zrobić coś, czego użytkownik wcale sobie nie życzył. W tym wypadku urządzenie nagrało prywatną rozmowę Danielle i przesłało ją jej znajomego, który także korzysta z urządzenia Echo. Jak jednak wynika z wyjaśnień Amazona, opublikowanych przez portal technologiczny The Verge, seria błędów mogła doprowadzić do omyłkowego złożenia zamówienia, a w konsekwencji – sporych kłopotów użytkownika systemu.

Danielle ujawniła w lokalnej telewizji Kiro 7, że Echo nagrało jej prywatną rozmowę z mężem, a następnie wysłało ją do pracownika zatrudnionego w firmie męża. Przedstawiciel firmy Amazon przyznał, że sytuacja miała miejsce, zapewnił jednak, że urządzenie nie szpiegowało swojej użytkowniczki. Nastąpiła po prostu seria niewiarygodnych, ale jednak możliwych pomyłek.

Małżonkowie rozmawiali gdzieś w pobliżu głośnika Echo i w pewnym momencie urządzenie zostało wzbudzone słowem brzmiącym jak „Alexa” – to komenda, która uruchamia asystenta głosowego. Następnie w rozmowie pojawił się zwrot „wyślij wiadomość”. Urządzenie zapytało „Do kogo?” Rozmówcy nie usłyszeli pytania, ale w ich konwersacji padło nazwisko jednego z pracowników, który był na liście kontaktów męża Danielle. Echo upewniło się: „[nazwisko] zgadza się?” (w oryginale: [name], right?). Tuż potem w rozmowie pojawiło się słowo „zgadza się”, zatem Echo wysłało zarejestrowaną rozmowę pod wskazany adres.

Gdyby sekwencja błędnie zrozumianych komunikatów brzmiała np. „Alexa”–„buy”–„golden”–„mercedes”, użytkownik mógłby się bardzo zdziwić, odbierając następnego dnia złotego mercedesa, którego nie zamawiał.

Źródło: theverge.com

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.