14.02.2017/09:27

Detaliści będą powszechnie wprowadzać elektroniczne etykiety cenowe?

Zwiększenie zysków

– Elektroniczne etykiety cenowe przynoszą znacznie więcej korzyści, niż tylko oszczędność. To doskonałe narzędzie strategii marketingowej. Pozwala bowiem dynamicznie reagować na zachowanie konkurencji lub konsumentów. W zależności od sytuacji, można szybko zorganizować wyprzedaż określonego towaru, np. tracących na świeżości bananów w przeddzień święta kalendarzowego. Sprzedawca zmienia cenę produktu, poprzez odpowiedni system komputerowy. Klienci w sklepie słyszą komunikat o nowej promocji i po chwili zaczynają reagować na wprowadzoną ofertę – tłumaczy Viktor Riemer.

Jak informuje Sebastian Starzyński, w naszym kraju jedna z placówek Tesco testuje przedstawianie cen w formie cyfrowej. Elektroniczne etykiety stosuje jeszcze kilka sklepów stacjonarnych, ale tylko w przypadku części asortymentu. Występuje on np. w strefach promocyjnych, gdzie oferty rabatowe są często zmieniane. Według eksperta, popularne w Europie Zachodniej, narzędzie strategii marketingowej może nie przyjąć się w Polsce na większą skalę. W perspektywie kilku lat, jednym z możliwych scenariuszy jest zainwestowanie przez sieci handlowe w bardziej nowoczesne udogodnienie, tj. system rzeczywistości rozszerzonej. Jeśli to nastąpi, klienci, znajdujący się w punkcie sprzedaży, będą widzieli ceny produktów i promocje, np. dzięki specjalnym okularom lub szkłom kontaktowym. 

– Firmy, stosujące cyfrowe rozwiązania, osiągają większe zyski, gdyż dostępność ich usług jest lepsza. To dotyczy też sieci handlowych, ponieważ część ich klientów jest otwarta na nowości i chce robić zakupy w wygodniejszy sposób. Na rynku pojawiają się kolejne narzędzia sprzedażowe. Dla przykładu, obecnie pracujemy nad systemem monitorowania półek sklepowych w celu szybkiego uzupełniania kończących się towarów. Jeżeli ta metoda uzyska pozytywne wyniki w naszych testach, to w br. wesprze stacjonarny handel. Skorzystają na tym konsumenci, ze względu na mniejsze braki produktów, oraz sieci, z uwagi na wzrost sprzedaży artykułów – zapowiada Sebastian Starzyński.

Z kolei, Viktor Riemer wymienia bardzo popularne w krajach Europy Zachodniej, interaktywne ekrany z reklamami i inspiracjami dla klientów. W Polsce stosuje je w swoich placówkach m.in. Carrefour. Są one umieszczane półtora metra nad głowami klientów. Dla sieci handlowej to darmowe miejsce reklamy jej usług, a dla producentów artykułów, np. spożywczych, sposób na kontakt z klientem w sklepie. W związku z tym, że ponad 75% decyzji zakupowych podejmowanych jest w punkcie sprzedaży, rośnie znaczenie aktywności promocyjnych na tzw. „ostatniej prostej do koszyka konsumenta”.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.