15.03.2021/08:04

Dyrektor zarządzający Żabki: Demokratyzujemy franczyzę. Jesteśmy w stanie otwierać sklepy praktycznie wszędzie

Żabka uruchamia coraz więcej sklepów w małych miejscowościach. Sieć chce przyciągać nowych franczyzobiorców praktycznie z każdej grupy wiekowej i o zróżnicowanych życiorysach. Zarazem Żabka rezygnuje z tzw. multifranczyzobiorczości, czyli wariantu, w którym jeden franczyzobiorca zarządzałby więcej niż jednym sklepem.

O strategii i działaniach sieci mówił podczas spotkania zorganizowanego w pierwszym tygodniu marca przez warszawską SGH Adam Manikowski, dyrektor zarządzający w spółce Żabka Polska. - Cały czas jest miejsce na małe sklepy, cały czas jest miejsce na nowe Żabki - przekonywał. - Kiedyś Żabka była kojarzona tylko z centrami dużych miast, teraz doskonale funkcjonujemy w miejscowościach poniżej 5 tys. mieszkańców - dodał.

Jak podkreślił, sylwetka przeciętnego franczyzobiorcy wraz z rozwojem sieci (w samym ubiegłym roku przybyło ok. 1000 Żabek) zmienia się. - Kiedyś to były głównie kobiety z doświadczeniem handlu. Teraz franczyzobiorcą jest ktoś, kto niekoniecznie ma doświadczenie w handlu, ale jest kilka lat po studiach, prowadził w dużej mierze wcześniej jakiś własny biznes - stwierdził Manikowski.

- Ten duży rozstrzał pokazuje, do jakiego momentu doszliśmy, jeśli chodzi o demokratyzację franczyzy. Nie ma jednego, specyficznego archetypu franczyzobiorcy w Żabce. Naszym celem jest sprawienie, żeby franczyza była jak najbardziej dostępna dla wszystkich, bo wiemy, że to pozwoli nam się dalej rozwijać, a im większy rozwój danej sieci franczyzowej, tym większa konkurencyjność poszczególnych jej punktów - zauważył przedstawiciel Żabki.

Adam Manikowski wskazał, że franczyzobiorcami Żabki zostają osoby świeżo po studiach, emeryci, a nawet osoby, które skończyły służbę wojskową lub są emerytowanymi policjantami. Jak zapewnił, mniej niż 10 proc. sklepów Żabka w ciągu roku od otwarcia nie osiąga zakładanego poziomu przychodu, a sieć rekompensuje to wówczas poprzez tzw. przychód minimalny. - A gdy spojrzymy na dane z całego rynku o małych i średnich przedsiębiorstwach, zauważymy, że w ciągu roku bankrutuje 30 proc. z nich - podkreślił.

Dyrektor zarządzający Żabka Polska zapewnił, że reprezentowana przez niego firma jest w ej chwili "najbardziej zaanwansowaną technologicznie siecią handlową w Polsce". - Nasz franczyzobiorca większość operacji sklepowych może prowadzić przez ekran telefonu, widzieć w czasie rzeczywistym sprzedaż, sprzedaż po kategoriach, ilość klientów, otwartych kas, paragonów. Może spojrzeć w dostępność towaru, zobaczyć, jaki produkt sprzedaje się szybciej, jaki wolniej, co zamówić... - wymieniał Adam Manikowski.

Pytany o kluczowe trendy, które w trakcie pandemii zyskały na znaczeniu i miały wpływ na biznes handlowy, w tym franczyzę, Manikowski wymienił m.in. przyspieszenie digitalizacji oraz większy nacisk na aspekt odpowiedzialności społecznej biznesu.

- Bezzaprzeczalnie cały trend e-commerce'owy mocno przyspieszył. Jesteśmy na poziomie, na którym myśleliśmy, że będziemy dopiero za kilka lat. Trend ten spowodował, że wiele firm handlowych, które planowały zrobić coś w dłuższym okresie czasu w e-commerce, musiało bardzo mocno przyspieszyć. To też pokazało, że firmy, które nie są elastyczne, tracą. Dzięki analizie i zmianie priorytetów, byliśmy w stanie dosłownie w ciągu kilku miesięcy wprowadzić usługę click&collect do 7 tys. sklepów i rozwijać usługę dostarczania do domu. - powiedział Manikowski.

I dodał: - Dzięki analizie i zmianie priorytetów, byliśmy w stanie dosłownie w ciągu kilku miesięcy wprowadzić usługę click&collect do 7 tys. sklepów i rozwijać usługę dostarczania do domu.

Zdaniem przedstawiciela Żabki, obecność przedsiębiorcy w dużej, rozpoznawalnej sieci handlowej, może dawać poczucie bezpieczeństwa w trakcie pandemii. - Żabka była w stanie wesprzeć naszych franczyzobiorców m.in. materiałami związanymi z dezynfekcją, pleksi, maseczkami. To coś, co trudno byłoby osiągnąć niezależnym (nieusieciowionym - red.) przedsiębiorcom - dodał.

Zapewnił też, że sieć podczas głębokiego, pierwszego lockdownu, zdecydowała się na niecodzienne rozwiązania dla tych franczyzobiorców, których placówki najmocniej ucierpiały ze względu na domową kwartantannę praktycznie wszystkich Polaków. Dotyczyło to sklepów działających w lokalizacjach traffikowych, np. na rynkach miast, gdzie z dnia na dzień przestali pojawiać się klienci.

Ciąg dalszy artykułu - na drugiej stronie.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także