02.11.2019/14:44

Eliminacja drobniaków rozmienia się na drobne. Polacy ich nie chcą, ale rząd je zostawi

Polacy ich nie chcą, ale rząd na razie nie planuje wycofywać ich z obiegu. Monety o najniższych nominałach nie znikną z naszych portfeli, ale być może w życie wejdzie ustawa o zaokrągleniu kwot płatności gotówkowych.

Monety o najniższym nominale, tzw. miedziaki, to dla wielu z nas problem. Jest ich dużo, są ciężkie, zajmują miejsce w portfelu i nie da się nimi zapłacić za zakupy. Dlatego od kilku lat powraca pomysł wycofania jedno- i dwugroszówek.

W II kwartale 2019 roku jedno-, dwu- i pięciogroszówki stanowiły 67,5 proc. wszystkich monet na polskim rynku, których w sumie było 12,5 miliarda. Same jedno- i dwugroszówki stanowią 54,7 proc. wszystkich monet. Pieniądze o najniższych nominałach często się gubią, są odkładane w zapomniane  miejsca, czy wyrzucane. Dlatego trzeba je uzupełniać, a zniszczone monety wymieniać na nowe, co generuje niepotrzebne koszty.
Jak wynika z badania przeprowadzonego dla Wirtualnej Polski przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna, większość Polaków popiera pomysł wycofania groszówek z obiegu. Tymczasem według danych NBP liczba monet o najniższych nominałach zwiększa się w tempie szybszym od innych nominałów.

Rzeczywisty koszt wyprodukowania jednej monety jest tajemnicą, której bank centralny nie może zdradzić. Według szacunków wyprodukowanie jednego grosza może kosztować nawet pięć groszy. Wiedza o nieopłacalności produkcji niskich nominałów wpływa na opinię Polaków o ich likwidacji – 70 proc. ankietowanych opowiada się za usunięciem groszówek z obiegu, a tylko 17 proc. jest przeciw.

Z początkiem października z najmniejszych nominałów zrezygnowała Ukraina. Monety o wartości 1,2 i 5 kopiejek można wymienić na większe nominały lub zachować na pamiątkę, bo nie stanowią dużej wartości. Narodowy Bank Ukrainy liczy, że operacja da prawie 100 mln UAH oszczędności. Podobną decyzję podjęła Belgia, w której od grudnia znikną jedno- i dwucentówki, bilon będzie zaczynał się od 5 eurocentów. Sprzedawcy będą musieli zaokrąglić ceny. Jednak nie dotyczy to e-handlu, bo przy płaceniu kartą lub przelewem za zakupy internetowe nadal będą obowiązywały szczegółowe ceny. Najdrobniejszych monet nie mają u siebie także Czesi, Duńczycy, Holendrzy, Rosjanie czy Szwedzi.

Tymczasem z informacji wiceministra finansów Leszka Skiby przekazanej w odpowiedzi na interpelację Pawła Pudłowskiego z PO-KO wynika, że resort finansów nie pracuje nad wycofaniem drobnych nominałów. Chce za to zaokrąglić kwoty, które płacone są gotówką. W ten sposób, zdaniem resortu, jedno- i dwugroszówki same „odejdą do lamusa”, bo przy zaokrągleniu cen np. do 5 lub 10 groszy nie będą już w handlu potrzebne.

Skiba przypomniał także, że bank centralny już w 2014 r. ograniczył koszty emisji monet o najniższej wartości nominalnej. Wszystko dzięki zmianie stopu, z którego te monety były produkowane - z mosiądzu manganowego na stal powlekaną mosiądzem.
 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.