21.10.2013/17:54

Eurocash wspiera sklepy

Trwa największa w historii tradycyjnego handlu ogólnopolska kampania reklamowa, mająca na celu zwiększenie wśród klientów sklepów spożywczych świadomości nazw sieci franczyzowych. Akcja firmy Eurocash Franczyza, z budżetem wynoszącym około 15 mln zł, zakłada co najmniej trzykrotny kontakt z klientów z reklamą tygodniowo.

Motywem przewodnim kampanii reklamowej w telewizji, radiu, prasie, na banerach, materiałach POS i w Internecie jest uświadomienie klientom, że blisko, po sąsiedzku, w sklepach franczyzowych dużo się dzieje, że mają atrakcyjne ceny, że warto zapamiętać ich nazwy i częściej je odwiedzać. Większa rozpoznawalność szyldów sklepów, będących członkami wszystkich sześciu spożywczych sieci, których operatorem jest Eurocash Franczyza (ABC, Delikatesy Centrum, Euro Sklep, Gama, Groszek, Lewiatan), zniweluje (albo przynajmniej wyraźnie zmniejszy) dystans, jaki dzieli je pod tym względem od najbardziej popularnych marek dyskontowych, jak Biedronka czy Lidl. – Klienci dowiedzą się, że nie tylko w zagranicznych supermarketach, ale również w polskich mniejszych sklepach, znajdą ciekawe animacje, konkursy z wartościowymi nagrodami, degustacje, a do tego większy komfort robienia zakupów, często szerszy asortyment, a nawet porównywalne ceny wielu produktów. No i zaoszczędzą mnóstwo czasu oraz pieniędzy na dojazd – mówi Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash. Zwraca uwagę, że podjęcie działań na taką skalę i w ogóle sfinansowanie tej całej inwestycji było możliwe tylko dzięki połączeniu potencjałów wszystkich sieci franczyzowych, które znalazły się w Grupie Eurocash. Niezależnie od tej centralnie organizowanej akcji, wszystkie sieci będą – jak zawsze – prowadzić własne działania reklamowe, wydawać gazetki, robić promocje itd.

Pora zmienić sposób myślenia

Ogólnopolska kampania reklamowa sieci, składających się w sumie z ponad 11 000 sklepów, jest wyrazem wejścia na wyższy poziom rozwoju tej znaczącej już części handlu tradycyjnego. Będąc pokazem sprawności nowoczesnego modelu franczyzy, ma też zachęcić niezdecydowanych kupców do przystąpienia do którejś z reklamowanych sieci. Eurocash wybrał tę drogę konsolidacji rozproszonego jeszcze handlu detalicznego, jaka już dawno funkcjonuje w krajach zachodniej Europy. Powszechna jest tam integracja handlu hurtowego z detalicznym, m.in. właśnie w formie franczyzy. W Polsce spotyka się to jeszcze często z pewnymi oporami, które mają korzenie, można powiedzieć, historyczne. Grupy zakupowe, przekształcające się potem w sieci franczyzowe, powstały jako organizacje broniące detalistów przed narzucaniem im niekorzystnych warunków handlowych przez firmy hurtowe i przez producentów. Pedro Martinho uważa, że lepiej da się wykorzystać potencjał zorganizowanej części handlu tradycyjnego, jeśli nastąpi zmiana mentalności detalistów, ich nastawienia. Jeżeli zaakceptują fakt, że ich sieci franczyzowe i Eurocash, obecny właściciel, mają ten sam interes, którym jest umocnienie sklepów należących do tych sieci i podniesienie ich konkurencyjności.

Czują odpowiedzialność

Eurocash, będąc największym partnerem hurtowym handlu tradycyjnego, czuje się odpowiedzialny również za utrzymanie przy życiu małych sklepów, które raczej nie mają przyszłości, jeśli chciałyby funkcjonować nadal jako zwykłe placówki ogólnospożywcze. – Sklepem spożywczym jest zarówno ładnie urządzony Lewiatan, jak i Biedronka czy Carrefour Express, ale jest nim również placówka licząca 60 mkw. Tylko że ma ona gorsze oświetlenie, gorsze ceny, węższy asortyment, nie przyjmuje kart płatniczych itd. – i nigdy nie dorówna nowoczesnym konkurentom. Małe sklepy mają szansę, gdy się wyspecjalizują, a nie będą kurczowo trzymać się formuły uniwersalności. Pracujemy nad modelem franczyzy dla drobnego detalu, ale na dopracowanie projektu potrzebujemy jeszcze dwóch, trzech lat, bo mówimy o bardzo skomplikowanym zadaniu, wymagającym kompleksowych rozwiązań, innej logistyki, wyposażenia, asortymentu – zdradza Martinho. Jeśli chodzi o większe sklepy, Eurocash ma już opracowane modele franczyzowe, choć tu też występują duże potrzeby inwestycyjne związane z modernizacją placówek. – Będziemy wspierać takie działania detalistów, np. poprzez ułatwienie dostępu do kredytów – zapowiada nasz rozmówca. I, choć nie jest to nieraz popularne w tych środowiskach kupieckich, które są zadowolone ze swojego stanu posiadania, namawia detalistów, żeby nie poprzestawali na jednym sklepie. Chodzi o dywersyfikację ryzyka w przypadkach, kiedy np. placówka straci znaczną część obrotów, bo po sąsiedzku otworzy się supermarket, czy przebudowa drogi odetnie klientom dojazd. Więcej sklepów w ręku jednego detalisty to też większa szansa na wymianę pokoleń. Przejęcie pojedynczej placówki jest bowiem dla młodych ludzi mało atrakcyjne, co innego małe przedsiębiorstwo handlowe. – Ktoś musi mieć wizję, jak będzie wyglądał handel w Polsce za 10 lat… – kończy Pedro Martinho.

23_WH129

(PK)

Wiadomości Handlowe, Nr 10 (129) Październik 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.