16.11.2016/06:27

Felieton: Kto z marką wojuje, ten od marki (własnej) ginie

Lidl wydawał się być bezgranicznie przekonany do ponadprzeciętnej lojalności klientów wobec jego marek własnych. Tymczasem ci sprofanowali je, przepakowując zawartość do swoich pojemników i rzucając kasjerkom porozdzierane, często brudne opakowania, niczym zdobyte w boju skalpy. Zachowanie konsumentów jest podobne do tego, co sama ofiara ich pazerności robi względem producentów marek własnych. Wydaje się być lojalna wobec tego czy innego dostawcy, ale gdy jakaś inna firma obniży jej cenę choćby o grosz – bez wahania porzuca dotychczasowego partnera, kierując się żądzą zysku. W przypadku produktów private labels (przynajmniej tych z segmentu ekonomicznego) liczy się przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, cena. Z kolei marki (te prawdziwe) dają konsumentowi zdecydowanie więcej – wartość, tradycję, tożsamość, przesłanie, świadomość przynależności do elitarnej grupy użytkowników. Lidl naiwnie uwierzył, że z markami Pilos, Pikok czy Lord Nelson też tak jest. Złośliwi powiedzą: „Kto z marką wojuje, ten od marki (własnej) ginie…”.

Komentarz: Grzegorz Szafraniec, redaktor naczelny magazynu Wiadomości Handlowe

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Polak 19.11.2016

    W punkt, panie redaktorze. Działają mi na nerwy te ich Pikoki!

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.