08.06.2020/11:53

Filip Puchalski, członek zarządu Anwim, sieć Moya: Wpływ pandemii na stacje będzie odczuwalny, ale nie zmieni strategii

Wiele firm z branży paliwowej jeszcze przez wiele miesięcy będzie odrabiało straty i próbowało wyjść na prostą. Myślę, że jeśli jesienią nie będzie nawrotu koronawirusa, to na przełomie roku powinniśmy wracać do normalnych sprzedaży, czyli do poziomu sprzed pandemii. Perspektywa dla branży jeśli chodzi o stacje czy segment detaliczny jest o tyle korzystna, że ostatnie tygodnie to okres zadowalający w aspekcie marż - zauważa w rozmowie z serwisem wiadomoscihandlowe.pl Filip Puchalski, dyrektor ds. operacyjnych sieci stacji paliw Moya, członek zarządu Anwim S.A.

Co tak naprawdę wydarzyło się w ciągu tych ostatnich dwóch miesięcy na rynku stacji paliw? Czy pandemia zmieniła ten rynek?

Najtrudniejsze były pierwsze tygodnie po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie pandemii. Funkcjonowaliśmy wtedy w poczuciu ogólnego niepokoju i wielkiej niewiadomej co do kierunku, w którym sytuacja się rozwinie. Po pierwsze, nie byliśmy w stanie przewidzieć skali zjawiska – nie wiedzieliśmy jakie będą obostrzenia w związku z epidemią i jak szybko wirus będzie się rozprzestrzeniał w Polsce. Po drugie, trudno było wywnioskować, jak do sytuacji podejdzie społeczeństwo – czy i w jakim stopniu ryzyko zakażenia wpłynie na decyzje i zwyczaje konsumenckie, czy klienci będą chcieli korzystać z usług oferowanych przez stacje paliw. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że branża paliwowa to jeden z filarów gospodarki, ale mieliśmy także poważne obawy o konsekwencje spowolnienia dla naszego sektora. Zakładaliśmy, że spadki mogą być znaczące. Na początku obserwowaliśmy dużą panikę wśród konsumentów i ostre wyhamowanie sprzedaży paliw.
Co ważne, wszystkie rządowe obostrzenia zostały przez nas natychmiastowo wdrożone.

Wprowadziliśmy szereg procedur w celu zachowania bezpieczeństwa, m.in. zwiększyliśmy reżim sanitarny, ograniczyliśmy bezpośredni kontakt sprzedawców z klientami oraz sprzedaż gastronomii. Z konceptów Caffe MOYA wyłączyliśmy ofertę produktów świeżych takich, jak kanapki i zapiekanki, zostaliśmy przy kawie i hot-dogach. Na stacjach bardzo szybko wdrożyliśmy nowe zasady dotyczące higieny, wprowadziliśmy bardzo szczegółowe harmonogramy częstych dezynfekcji wszystkich obszarów i przedmiotów na stacji, z którymi kontakt ma klient, czyli klamek, toalet, pin-padów, lad kasowych, dystrybutorów. Wyznaczyliśmy strefy bezpieczne dla klienta, odgrodziliśmy kasy i lady żółtymi taśmami i tablicami z pleksi. Sprzedaż odbywała się według dokładnie określonych zasad – wszystko po to, by zapewnić maksymalne bezpieczeństwo zarówno klientom, jak i naszym pracownikom.

Pod kątem operacyjnym było to dla nas duże wyzwanie, nie tylko jako firmy, ale dla całej branży z powodu konieczności szybkiej adaptacji do nowych warunków. Zmian było dużo, trzeba było je szybko wprowadzać, ale dzięki efektywnej współpracy każdego z zespołów poradziliśmy sobie z tym wyzwaniem. Po pierwszych tygodniach niepewności w pełni dostosowaliśmy nasze stacje do nowych realiów. Sytuacja zaczęła się stabilizować, klienci czuli się bezpiecznie dokonując zakupów na naszych stacjach i zaczęli nas częściej odwiedzać, ale na początku spadki sprzedaży paliw były naprawdę dotkliwe.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.