12.05.2020/10:13

Galerie handlowe nie chcą negocjować i zostaną puste – ostrzega właściciel 30 restauracji

- Galerie handlowe chcą od nas 100 proc. czynszu płaconego w czasach, gdy było w nich pełno ludzi. To jest science fiction - mówi  w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Bartosz Karski, przedsiębiorca z Wrocławia.

Bartosz Karski to właściciel 30 restauracji w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Wrocławiu, Lubinie, Radomiu, Kielcach i Warszawie, działających pod szyldem Kuchnia Marche, Lepione, Pasibus i Express Oriental. Wszystkie są zlokalizowane w centrach handlowych i zatrudniają ok. 700 osób.

Jak donosi „GW”, w końcu marca Karski napisał dramatyczny list do „Wyborczej”,w którym  prosił o pomoc w nagłośnieniu sytuacji takich firm jak jego.  „Nasz rząd w pierwszej kolejności postanowił pomóc ludziom zatrudnionym na umowach cywilnoprawnych, czy też wszystkim zatrudnionym na umowy-zlecenia. I bardzo dobrze. Nam proponuje 40 proc. dofinansowania do pensji pracowników. A skąd ja mam wziąć resztę?” – napisał w liście. Gazeta postanowiła przeprowadzić z nim rozmowę.

Przedsiębiorca przyznał, że choć złożył dwa wnioski o pomoc finansową, to na razie od dwóch tygodni czeka na odpowiedź i żadnej pomocy nie otrzymał. W wyniku poluzowania restrykcji otwarte zostało ok. 85 proc. restauracji z jedzeniem na wynos. - Jednak punkt, który miał wcześniej 12-13 tys. utargu, w pierwszym dniu po otwarciu galerii nahandlował 600 zł. A przypomnę, że możemy tylko sprzedawać na wynos i jeszcze klienci nie mogą tego, co kupią, zjeść na terenie galerii. Trudno więc powiedzieć, że sytuacja jest normalna – komentuje sytuację w rozmowie z „GW”.

Jak zaznacza, właściciele galerii handlowych kompletnie nie rozumieją sytuacji przedsiębiorców, mimo, że podobne kłopoty mają także inne sklepy i punkty usługowe. - Żądają od nas 100 proc. czynszu, tak jakby nic się nie wydarzyło. Mam wrażenie, że chcą w ten sposób pokryć swoje straty związane z tym, że sklepy odzieżowe nie otwierają się i wiele z nich chce się z galerii wycofać. I to jest nasza największa bolączka – tłumaczy. - Wychodzę z założenia, że w rozmowach na temat dalszego naszego działania w galeriach nie ma wygranych i przegranych, bo i tak wszyscy wyjdziemy z tej sytuacji poobijani. Natomiast galerie nie chcą negocjować. Jak tak dalej pójdzie, zostaną puste, a przynajmniej bez food courtów – ostrzega przed rozwojem sytuacji.

Cała rozmowa dostępna w serwisie wyborcza.pl

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Krokus 14.11.2020

    Wszystkim zabrać i Rafałowi dać !

  • Paweł 13.05.2020

    Dodam jeszcze, że gdy byliśmy jeszcze przed pandemią podpisałem 2 nowe umowy najmu. Wynajmujący dziś nie uwzględniają zmian wywołanych przez covid i wymagają niezmienionych kwot. Straszą sądem. Piszę w nocy, zgadnij dlaczego?

  • Alex 12.05.2020

    @Pawle, a nie myślałeś aby przenieść biznes do sieci? Zamiast wydawać fortunę na czynsz, lepiej zainwestować w rozwój e-sklepu. W e-branży odzieżowej jest jeszcze sporo do ugrania.

  • Paweł 12.05.2020

    Prowadzę sklepy odzieżowe. Mam umowy u kilku wynajmujących. Póki co jestem zastraszany 777 i gwarancjami. Oni nie rozumieją, że jak nie zmienią nastawienia to za chwile nawet komornik nie będzie miał czego mi zabrać. Będę nędzarzem, bo umowy w galeriach mnie zrujnują. Pracownicy z pewnością znajdą pracę gdzie indziej, choć ci z najdłuższym okresem wypowiedzenia zajadą mnie dodatkowo w PIP. O zobowiązaniach wobec kontrahentów nie wspomnę. Galerie puste, praktycznie nie ma tendencji zakupowych. A wszystko jeszcze niedawno działało, żadnych opóźnień, żadnych zaległości. Teraz jestem sam...

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.