27.10.2020/09:05

Gastronomia znów na kwarantannie. Zadłużenie restauratorów rośnie

Wraz ze wzrostem liczby zachorowań w ostatnich tygodniach rząd wprowadza kolejne obostrzenia w działalności przedsiębiorców. Tym razem restrykcje, wstępnie przez dwa tygodnie, dotykają m.in. branżę gastronomiczną, która krótko cieszyła się większą swobodą prowadzenia biznesu. Nie pozostanie to bez wpływu na i tak nienajlepszą kondycję jej finansów. Zadłużenie restauratorów systematycznie rośnie, w pierwszy lockdown weszli z 647 mln zł zaległości, teraz mają o ponad 48 mln zł więcej – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK.

– W ostatnich miesiącach we wszystkich rodzajach działalności usługowej związanej z wyżywieniem doskonale widać narastające problemy, a także ścisłą zależność branży od narzucanych gospodarce obostrzeń. Restrykcje prowadzą bezpośrednio do problemów objawiających się rosnącą liczbą likwidowanych i zawieszanych firm. Najwięcej takich sytuacji miało miejsce w marcu i kwietniu, a następnie w sierpniu i wrześniu. Nowe ograniczenia z pewnością także przyniosą tego typu konsekwencje – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Według wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska na początku roku działało około 70 tys. placówek gastronomicznych stałych i sezonowych, a w ciągu dziewięciu miesięcy działalność zawiesiło 4,3 tys. podmiotów szeroko rozumianego sektora gastronomicznego.

Z danych GUS wynika, że we wrześniu największy wzrost liczby podmiotów z zawieszoną działalnością w porównaniu do poprzedniego miesiąca odnotowano w sekcji zakwaterowanie i gastronomia (41,5 proc.). Według urzędu jest to jedyna kategoria, w której we wrześniu liczba podmiotów wyrejestrowanych z bazy REGON przekroczyła liczbę nowych wpisów.

– Okres wakacyjny był dla wielu usługodawców okazją do wytchnienia. Wydawało się, że koronawirus jest w odwrocie, a część Polaków rekompensowała sobie miesiące izolacji i ograniczeń. Branża gastronomiczna, podobnie jak np. turystyka, starała się odrabiać zaległości – mówi Sławomir Grzelczak. – Niestety rosnąca liczba zachorowań, wynikające z tego obostrzenia, ale i większa dbałość konsumentów o własne zdrowie, ponownie wpędziły branżę w kłopoty – dodaje.

Kipiące zaległości

Dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK pokazują, że kwota zaległości i liczba firm gastronomicznych z przeterminowanymi zobowiązaniami stale rośnie. W tym roku między marcem a wrześniem przybyło 198 zadłużonych przedsiębiorstw (do 10 028), czyli więcej niż w ciągu wcześniejszych 12 miesięcy (132 firmy). Systematycznie w górę pnie się także kwota: z 567,6 mln zł w marcu 2019 r., do 647,4 mln zł w marcu 2020 r. i 695,6 mln zł we wrześniu.

Przyrost zadłużenia od początku kryzysu wywołanego pandemią (marzec – wrzesień) wyniósł 7,5 proc. (wobec 3,7 proc. dla ogółu firm), ale widać, że dynamika zmian przebiegała różnie w zależności od rodzaju prowadzonej działalności gastronomicznej. Powszechne przechodzenie na pracę zdalną, a także ograniczenia dotyczące organizacji imprez masowych (wydarzenia kulturalne, sportowe, ale też uroczystości rodzinne, wesela, itp.) spowodowały, że najbardziej zwiększało się zadłużenie ruchomych punktów gastronomicznych (14,3 proc.) i firm cateringowych (14,5 proc.).

Jak wynika z danych BIG InfoMonitor i BIK, rekordzistą branży gastronomicznej jest przedsiębiorca z woj. mazowieckiego, który ma na koncie aż 43,6 mln zł zaległości kredytowych. Druga i trzecia firma w zestawienieniu mają znacznie niższe, ale nadal bardzo poważne zobowiązania tego rodzaju (17 mln i 14,6 mln zł). W przypadku zaległości pozakredytowych najbardziej zadłużony przedsiębiorca ma 10,8 mln zł zobowiązań.

– Przedstawicielom szeroko pojętego sektora usługowego jeszcze przed nowymi obostrzeniami trudno było myśleć z optymizmem o przyszłości. Jak wynika z wrześniowego badania dla BIG InfoMonitor, 29 proc. spośród mikro, małych i średnich firm szacowało zdolność przetrwania kolejnej fali kryzysu na okres od jednego do trzech miesięcy. Maksimum pół roku dawało sobie 16 proc.– zauważa Sławomir Grzelczak.

– Wprowadzone w minioną sobotę obostrzenia z pewnością nie poprawią więc minorowych nastrojów branży gastronomicznej. Konieczność funkcjonowania jedynie w formule dostaw i odbiorów osobistych odbije się na kondycji finansowej przedsiębiorców, szczególnie tych, którym kilka miesięcy temu nie udało się skutecznie dostosować do takiego sposobu działania – dodaje.
 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także