16.02.2021/14:08

Grupa Specjał notuje mocny wzrost sprzedaży. W planach duże inwestycje w rozwój sieci sklepów i logistykę [WYWIAD]

- Na koniec grudnia 2020 r. mieliśmy już w ramach naszych sieci franczyzowych Nasz Sklep, Livio, Rabat Detal ponad 9760 sklepów. Pierwotnie chcieliśmy osiągnąć poziom 10 000 sklepów do końca 2021 roku, w ubiegłym roku nastąpiła jednak korekta w górę do 10 500, a teraz dokonaliśmy kolejnego podwyższenia naszego celu w planie trzyletnim (2019-2021), który zakłada, że nasze sieci franczyzowe urosną w tym roku do 11 500 sklepów – mówi w rozmowie z nami Krzysztof Tokarz, prezes zarządu Grupy Kapitałowej Specjał.

 

Jaki był dla Grupy Specjał rok 2020?

Pomimo pandemii w 2020 r. osiągnęliśmy  bardzo dobre wyniki, a narastająco po 24 miesiącach jesteśmy w punkt, w planie trzy letnim (plan zakładał roczny wzrost o 25 proc. przez trzy kolejne lata 2019/20/21 - redakcja). W latach 2019-2020 osiągnęliśmy skumulowany wzrost sprzedaży około 60 proc.

Na 2021 r. mamy bardzo ambitne plany nie tylko sprzedażowe, ale również inwestycyjne w ludzi i narzędzia, które pozwolą nam zrobić wzrost o kolejne 25 proc. zgodnie z naszym planem trzyletnim chcemy m.in. zatrudnić dodatkowych 36 przedstawicieli handlowych, ale też rozbudować nasze magazyny. Obecnie we wszystkich działach obsługujących hurt i franczyzę dotrudnimy 365 osób, w samym detalu będziemy mieli siły sprzedaży w liczbie około 400 ludzi, przedstawicieli handlowych i koordynatorów.

Pierwsza połowa 2021 roku będzie zapewne równie trudna jak rok 2020, jeśli nie trudniejsza. Jak Pan widzi przyszły rok, jeśli chodzi o rynek, w kontekście tego co się dzieje w kwestii zdrowia, gospodarki, konsumenta, na którego wszystko co się dzieje wpływa dość negatywnie, bo zwiększają się obawy o zdrowie, pracę, a to przekłada się na wydatki.

Pandemia wzmocniła rynek małych i średnich polskich sklepów. Ponieważ podczas pierwszej fali były bardzo duże ograniczenia jeśli chodzi o sklepy wielkopowierzchniowe i dyskonty, w związku z czym klienci zauważyli, że małe sklepy spożywcze, które są obok nich są świetnym miejscem zakupów. Klienci zauważyli te sklepy i zaczęli do nich wchodzić, zwiększyły się ich obroty, przybyło klientów i jest to bardzo dobra prognoza na przyszłość.

Można powiedzieć, że paradoksalnie polskie sklepy zyskały na tej sytuacji. Jak będzie się zachowywał rynek długoterminowo, myślę, że jeśli klienci już zauważyli nasze sklepy, to tak po prostu nie odejdą. Oczywiście potrzeba większych zakupów sprawi, że klient pójdzie od czasu do czasu do dużego sklepu. Natomiast te zakupy w mniejszych sklepach, w których wcześniej kupował tylko pieczywo i mleko, będzie robił teraz szerzej, bo różnice cenowe wcale nie są takie duże. Jest to zazwyczaj ok. 2-5 proc.

Klienci mocno kalkulują i jeśli mają zrobić średniej wielkości zakupy gdzieś dalej, to doliczą sobie koszty paliwa i czas stracony na dojazd okaże się, że nie warto jechać do Biedronki, czy Lidla, ale opłaca się je zrobić na miejscu w Delikatesach Premium, sklepach Rabatu, czy w Livio. Czyli idziemy w dobrym kierunku.

Ciąg dalszy wywiadu - na kolejnej stronie

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.