24.07.2017/14:40

Handel w Polsce u progu transformacji. Sieci handlowe same będą produkować żywność

Kolejni detaliści i hurtownicy obecni w Polsce decydują się na samodzielne produkowanie żywności. Własne zakłady produkcyjne posiadają już Dino, liczne spółdzielnie Społem, a od niedawna również Jeronimo Martins (Biedronka) i Grupa Eurocash. Pod tym względem polski rynek zaczyna powoli przypominać rynki z krajów Europy Zachodniej. Wciąż jednak znajdujemy się dopiero na początku procesu pionowej konsolidacji łańcucha żywnościowego.

Przypomnijmy, jak informowaliśmy w czerwcu na portalu wiadomoscihandlowe.pl, Grupa Eurocash uruchomiła z partnerem biznesowym swój pierwszy zakład, w którym produkowane jest sushi. Hurtownik jest także blisko finalizacji drugiego projektu, który dostarczy do sklepów przekąski i produkty na wynos. Wcześniej, w ubiegłym roku, Biedronka uruchomiła w naszym kraju własną fabrykę zup gotowych do spożycia.

To, co w Polsce dopiero raczkuje, na zachód od naszego kraju jest czymś zupełnie normalnym. Własne fabryki w innych państwach posiadają m.in. Grupa Muszkieterów (aż 60 zakładów we Francji!), Lidl, czy Aldi. Można się spodziewać, że sytuacja w Polsce będzie zmierzała w identycznym kierunku.

Jak zauważa w komentarzu dla portalu wiadomoscihandlowe.pl Andrzej Wojciechowicz, prezes FMCG Business Consulting, transformacja modelu biznesowego sieci handlowych i dystrybutorów nie powinna być zaskoczeniem, jednak wiąże się ona z licznymi zagrożeniami i ryzykiem niepowodzenia.

- Wysoko konkurencyjny rynek wymusza na jego graczach ciągłe poszukiwanie atrakcyjnej oferty produktowej oraz optymalizacji i usprawniania łańcucha dostaw dla podniesienia efektywności operacyjnej. Walka cenowa, którą firmy detaliczne prowadzą od lat, przełożyła się w ostatecznym rozrachunku na producentów - tłumaczy Wojciechowicz.

Ekspert podkreśla, że rosnące koszty produkcji i eskalacja presji na obniżenie cen sprzedaży doprowadziła wielu producentów do granicy zyskowności. W trosce o utrzymanie produkcji szukano oszczędności w procesie technologicznym lub recepturach produktów, co często przekładało się na utratę jakości i w efekcie utratę kontraktów.

- Rynek nie znosi próżni a detaliści permanentnie poszukują dodatkowych źródeł budowania marży. To może skłaniać sieci do uruchomienia prostych procesów produkcyjnych. Jeżeli nawet w całym rachunku wyników na dziś nie są to istotne pozycje, to jednak dostarczają wartości dodanej - nie ma wątpliwości Wojciechowicz.

Prezes FMCG Business Consulting zauważa, że w sytuacji, gdy dystrybutor żywności staje się jednocześnie jej producentem, wpływ na przepływ gotówkowy nie jest już tak korzystny, jak w przypadku producenta zewnętrznego. Konieczność finansowania kosztów bieżących produkcji pogarsza bowiem ten wynik.

- Uzyskanie dłuższych terminów na surowce nie rekompensuje zapotrzebowania na gotówkę dla pokrycia pozostałych kosztów, takich jak na przykład wynagrodzenia personelu produkcyjnego lub kosztów dzierżawy powierzchni produkcyjnych. Po stronie sprzedaży detalicznej kredyt kupiecki równy jest zeru, co również przekłada się na konieczność dodatkowego finansowania zapasu towarowego w sklepach - wylicza ekspert.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.