10.04.2013/18:56

Hurtownicy wypełnili lukę po Rabacie Service

W marcu br. sąd ogłosił upadłość likwidacyjną spółki Bomi. Oznacza to ostateczne bankructwo grupy kapitałowej, która jeszcze przed kilku laty zapowiadała gotowość konkurowania z takimi potęgami detalicznymi i dystrybucyjnymi, jak Emperia czy Eurocash. Jako że rynek nie znosi próżni, lukę po Bomi błyskawicznie zagospodarowali konkurenci.

Ostateczny upadek Bomi, a wcześniej jej najważniejszej spółki zależnej, jaką był Rabat Service, ma oczywiście znaczenie dla rynku ogólnopolskiego, jednak w szczególności mógł okazać się bolesny dla Pomorza. Zniknął bowiem duży dostawca, obsługujący wiele sklepów i sieci handlowych działających w tym regionie. Z większych hurtowników detalistom pozostali do dyspozycji tylko Eurocash i funkcjonująca w ramach Grupy MPT hurtownia Matthias. Bardzo szybko jednak, bo już jesienią ub.r., Pomorzem zainteresowały się trzy duże firmy dystrybucyjne, posiadające swe siedziby w odległych częściach Polski i pretendujące do miana wicelidera rynku (liderem jest Eurocash). Mowa o Specjale i Bać­‑Polu z Rzeszowa oraz o wielkopolskim Marolu.

Już we wrześniu ub.r. Bać­‑Pol wynajął w Gdańsku Kowalach około 5000 mkw. powierzchni magazynowej i biurowej w parku logistycznym 7R Logistic. W listopadzie Specjał podpisał umowę na wynajem w gdańskim Prologis Parku prawie 4500 mkw. powierzchni handlowo­‑biurowej i szybko uruchomił tam własny oddział. W połowie tego samego miesiąca zarejestrowana została spółka Marol Pomorze, która wynajęła od syndyka masy upadłościowej Rabatu Service magazyny w Pruszczu Gdańskim.

Ryzyko istnieje

Pomorze to region szczególny. Poza zamieszkałym przez ponad 700 000 osób Trójmiastem zagęszczenie ludności jest stosunkowo niewielkie, a liczba sklepów, w porównaniu do innych regionów kraju, niższa. Sporo placówek żyje z letniego boomu turystycznego, ale i tu pojawia się coraz więcej przeszkód. Przykładem może być tak znana nadmorska miejskość, jak Stegna na Mierzei Wiślanej. Infrastruktura handlowa nie zmieniała się tam od lat, zaś działająca od jakiegoś czasu całodobowa Biedronka odebrała miejscowym detalistom w sezonie letnim nawet połowę obrotów. Tak więc dystrybutorzy mogą napotkać przeszkodę w postaci niezbyt chłonnego rynku. Mimo ryzyka, wszyscy trzej nowi pomorscy dystrybucyjni gracze pozostają optymistami.

Być lepszym od konkurenta

Marol sięgnął po wsparcie Marka Theusa, który został powołany na stanowisko prezesa spółki Marol Pomorze, zostając jej udziałowcem. Wsparcie tak doświadczonej osoby, jaką jest na tym terenie współtwórca dawnej potęgi Rabatu Pomorze, może okazać się decydujące dla sukcesu przedsięwzięcia wielkopolskiej firmy. Konkurenci zastanawiają się jednak, czy korzystanie z obiektów w Pruszczu Gdańskim nie będzie dla spółki zbyt kosztowne na tym etapie jej działalności, zaś oferta obejmująca około 6000 produktów nie okaże się zbyt skromna.

Grupa Kapitałowa Specjał zaoferowała w swoim oddziale już około 8000 SKU i zapowiada szybkie poszerzanie palety produktów, jak również dostosowywanie jej do lokalnych potrzeb. To element ogólnopolskiej strategii firmy, która wprowadza do sprzedaży coraz liczniejszą grupę indeksów nabiałowych. – Przed inwestycją na Pomorzu bardzo dokładnie przyjrzeliśmy się lokalnemu rynkowi. Wiedzieliśmy, że są nim zainteresowani tacy nasi konkurenci, jak Bać­‑Pol czy Marol. Wiadomo było także, że jest to rynek zupełnie inny niż te, na których działaliśmy dotychczas. Z mniejszą liczbą sklepów, za to większych i nowocześniejszych. Znając te wszystkie uwarunkowania, podjęliśmy decyzję o inwestycji i jesteśmy zadowoleni. Pomorski oddział Specjału wkrótce osiągnie pełną rentowność – mówi Krzysztof Tokarz, prezes GK Specjał.

Ostra walka o klientów nieunikniona

Szef Bać­‑Polu Leszek Bać ostrożniej wypowiada się o sytuacji pomorskiego oddziału swojej firmy. Przyznaje, że lokalni partnerzy detaliczni muszą mieć czas na zapoznanie się z ofertą Bać­‑Polu i przekonanie się o jej zaletach. Postrzega jednak lokalny rynek jako bardzo rozwojowy. – Na Podkarpaciu, które oczywiście charakteryzuje się o wiele większą liczbą placówek handlowych niż Pomorze, działa bardzo wielu dużych dystrybutorów: my, Specjał, Frukt, Famix czy przemyski Piotruś Pan, nie mówiąc już o mniejszych podmiotach – i dla wszystkich jest miejsce. Dlaczego tutaj miałoby być inaczej? Rzeszów liczy przecież tylko nieco ponad 300 000 mieszkańców, a samo Trójmiasto ma ich przeszło dwa razy tyle – podkreśla Leszek Bać.

Odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście na pomorskim rynku znajdzie się miejsce dla wszystkich, poznamy najwcześniej za kilka miesięcy. Nie ulega jednak wątpliwości, że szykuje się tu bardzo ostra walka konkurencyjna, której efekt jest trudny do przewidzenia. Tym bardziej że dotychczasowi gracze – czy to Eurocash czy Matthias – także łatwo nie oddadzą pola. Mogą natomiast na tym wygrać pomorscy detaliści, a w konsekwencji również klienci.


Witold Nartowski

Wiadomości Handlowe, Nr 4 (124) Kwiecień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.