25.04.2017/12:26

Jak ograniczyć straty w sklepie spożywczym?

Na każdym etapie prowadzenia działalności handlowej zdarzają się straty spowodowane kradzieżami lub przeterminowaniem się produktów. Jak zminimalizować prawdopodobieństwo ich wystąpienia? Konieczne są konsekwencja i stosowanie odpowiednich procedur. Wsparciem dla detalistów mogą być też nowe technologie.

Nieuczciwi pracownicy i klienci, braki w wyposażeniu, niedostateczny poziom wiedzy, a nawet czyste zbiegi okoliczności powodują, że detaliści tracą pieniądze i czas. Jeżeli się nie egzekwuje pewnych reguł dotyczących ubytków i braków towarowych, to można zapomnieć o obniżeniu poziomu strat. A jest o co walczyć, bo idą one w setki tysięcy złotych, nawet jeśli detalista nie do końca jest tego świadomy.

Zamawianie

W każdym niemal sklepie można zobaczyć tzw. półkowniki, czyli produkty, które trudno sprzedać. To często efekt nie do końca przemyślanych zamówień składanych chociażby pod wpływem czaru przedstawicieli handlowych. Nie dość, że artykuły stają się przeterminowane, co oznacza konieczność ich przecenienia lub utylizacji, to na dodatek blokują miejsce dla wyrobów, na które mógłby znaleźć się klient, a więc pozwoliłyby zarobić detaliście. Strata jest więc podwójna. Rozwiązaniem jest wprowadzenie ograniczeń dotyczących zamówień składanych bezpośrednio w sklepie. Produkty powinno się kontraktować w oparciu o rotację oraz aktualny stan zapasów w sali sprzedaży i w magazynie, a także uwzględniać sezonowe zmiany w ofercie, związane np. ze świętami czy lokalnymi wydarzeniami. – Jeśli przedstawicielowi handlowemu zależy na jakimś produkcie, staramy się przede wszystkim wynegocjować jak najlepszą cenę. Gdy towar zalega na półce, prosimy o rozwiązanie promocyjne, np. pozwalające na zorganizowanie wyprzedaży – mówi Joanna Kowalska, kierowniczka sklepu Lewiatan w Szpetalu Górnym (woj. kujawsko-pomorskie).

Transport

Jeśli dostawy realizowane są z własnego centrum dystrybucji, należy zadbać o właściwe przygotowanie towaru do transportu. W grę wchodzi foliowanie palet (utrudnia kradzież w trakcie przewożenia) i wydawanie kierowcom listów przewozowych z numerem plomby (ogranicza pokusę otwierania ładunku podczas transportu). Można też skorzystać z usług monitoringu GPS/GSM i radiowego. – Stałe nadzorowanie kierowców i przewożonych ładunków ogranicza ryzyko nadużyć. Usługa monitoringu obejmuje m.in. kontrolowanie zużycia paliwa i jego gwałtownych ubytków oraz powiadamianie o wybranych zdarzeniach związanych z użytkowaniem pojazdu, takich jak otwarcie przestrzeni transportowej. Nie bez znaczenia jest też możliwość odzyskania pojazdu i przewożonego nim towaru w razie kradzieży – argumentuje Dariusz Kwakszys z firmy Gannet Guard Systems. Zaznacza, że system można zastosować zarówno w samochodach osobowych, jak i dostawczych czy ciężarowych, a w przypadku chłodni jedną z dostępnych funkcji jest monitorowanie temperatur. – Przydaje się z trzech powodów. Po pierwsze: zmiana temperatury może sugerować, że nastąpiło nieautoryzowane wejście do chłodni. Po drugie: jeśli dojdzie do usterki agregatów chłodniczych podczas wielogodzinnego transportu, jest szansa na szybką reakcję zapobiegającą rozmrożeniu się towaru. Po trzecie: to ratunek przed sytuacją, gdy kierowca, w poszukiwaniu premii za oszczędności, wyłącza w trakcie jazdy chłodzenie przestrzeni ładunkowej, by uruchomić je dopiero przed celem podróży – wymienia Kwakszys.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Romek2 26.04.2017

    A ten monitoring radiowy, którym szczyci się Gannet to mit, zachęcam do przeczytania - http://motofilm.pl/2017/03/zabezpieczyles-samochod-lepiej-zajrzyj-do-regulaminu/

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.