06.11.2020/16:56

Kolejny lockdown galerii handlowych to nokaut dla wielu najemców

Anna Malcharek, dyrektor zarządzająca w Gemini Holding, firmy do której nalezą trzy centra handlowe Gemini Park (w Bielsko-Białej, Tarnowie i Tychach) ocenia, że zarówno dla wynajmujących, borykających się z  konsekwencjami pierwszego lockdownu, jak i dla wielu najemców, którzy próbują wychodzić z kryzysu, decyzja o ponownym zamknięciu gospodarki może być prawdziwym nokautem.

- To potężny cios w cały rynek centrów handlowych, który jest mocno nadwyrężony wiosennym lockdown'em i ostatnimi ograniczeniami. To radykalny i przedwczesny krok. Niestety tak znaczące ograniczenie zostaje dziś wprowadzone pomimo apeli o dialog i konsultacje, jakie płynęły ze strony ekonomistów i samej branży. Pominięto także najważniejszy aspekt, który podkreślaliśmy nieustannie w próbach komunikacji z rządem. Centra handlowe od wielu tygodni są doskonale przygotowane do bezpiecznej obsługi klientów – tłumaczy Anna Malcharek.

W związku z decyzją rządu centra Gemini Park prowadzą właśnie konsultacje z najemcami, ustalane są listy sklepów, które będą czynne. Firma czeka także na ostateczną treść rozporządzenia, które wiele wyjaśni i doprecyzuje, bo pytań i wątpliwości jest wiele.

Szefowa Gemini Holding podkreśla, że konsekwencje decyzji rządu o ograniczeniu działalności centrów handlowych, a następnie ewentualnym lockdownie mogą być katastrofalne. - Przede wszystkim tytaniczna praca najemców i wynajmujących nad odbudowaniem obrotów i footfallu, jaką włożono w ostatnich miesiącach, dziś idzie na marne. Jak pokazują dane PRCH, już wcześniejsze ograniczenia spowodowały w galeriach odpływ blisko 40 proc. klientów, lockdown przyniesie prawdziwe tąpnięcie.  Oznacza to, że ze skutkami koronakryzysu będziemy musieli zmagać się długofalowo i to w wielu wymiarach. Poważnie zagrożony jest rynek pracy, jaki tworzą centra handlowe, zwłaszcza w takich segmentach jak gastronomia, fitness czy rozrywka, ale także usług i mody. Zagrożone są także miejsca prace tworzone przez samych właścicieli galerii oraz miejsca pracy w firmach, z którymi centra handlowe współpracują – wyjaśnia Anna Malcharek.

I dodaje: - Jeśli ograniczenia będą się utrzymywać przez dłuższy czas, pracę mogą stracić tysiące ludzi, także na niewielkich, lokalnych rynkach pracy. Ten aspekt rządzący powinni też brać pod uwagę. Konieczne jest także szersze spojrzenie. Handel mocno dziś waży w PKB. Tak znaczące jego ograniczenie, zwłaszcza przed sezonem świątecznym, będzie miało ogromny wpływ na obecną sytuację gospodarczą, a w konsekwencji także na to, jak szybko wyjdziemy z kryzysu ekonomicznego. Konsumpcja potrzebuje dziś bodźców, nie hamulców. Straty spowodowane tą decyzją, są dziś trudne do oszacowania.

Wprowadzone na początku października nowe ograniczenia, w tym m.in. godziny dla seniorów czy limity w sklepach, przyczyniły się do zmniejszenia zarówno liczby klientów, jak i częstotliwości wizyt w centrach handlowych. Także ostatnie decyzje dotyczące zgromadzeń czy zakazu przebywania w galerii osób poniżej 16 r. życia pogłębiły ten trend. Dane PRCH pokazują, że footfall kształtuje się dziś na poziomie 60 proc. ubiegłorocznego. Jednocześnie zmieniły się zachowania konsumentów. - Klienci odwiedzają dziś galerie, aby zaspokoić najważniejsze potrzeby zakupowe. Długi shopping, jaki znaliśmy, zastąpił fast shopping, czyli szybkie, zaplanowane zakupy, bardzo konkretnych rzeczy. Jeśli już odwiedzamy galerie, zwykle z myślą o jednym lub kilku sklepach. W efekcie czas, jaki spędza klient w galerii spada znacząco – wskazuje Anna Malcharek.

 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także