11.03.2020/10:27

Koronawirus u jednego pracownika oznacza dla Wedla całkowite wstrzymanie produkcji [WIDEO]

Maciej Herman, dyrektor zarządzający Lotte Wedel na Kongresie Słodycze i Przekąski 2020 zdradził, jak firma przygotowuje się na epidemię koronawirusa, jakie wdrożono procedury i czego najbardziej się obawia.

Maciej Herman jednoznacznie określił, czego najbardziej boją się władze firmy. Już kilka tygodni wcześniej powołano sztab kryzysowy. Najczarniejszy scenariusz? Wykrycie koronawirusa u pracownika fabryki Lotte Wedel. Według procedur nałożonych przez japońską centralę w takim wypadku fabrykę trzeba natychmiast zamknąć. – Procedury, które dla nas jako pracodawcy zostały wprowadzone, są dość drastyczne i powiem szczerze, że na razie nie wyobrażamy sobie takiej sytuacji. Lotte, czyli nasz właściciel, zarządził, że jeśli jakiś pracownik będzie miał koronawirusa, to zamyka się fabrykę. Tylko że oni mają w Japonii kilkanaście fabryk, a my w Polsce – jedną. Także w naszym przypadku oznaczałoby to wstrzymanie produkcji i sprzedaży oraz zastopowanie całego przedsiębiorstwa – przyznał.

- Mamy już wdrożone procedury. Wszystkie tematy związane z higieną są tutaj oczywiście najważniejsze, ale także nie wpuszczamy już gości ani do firmy, ani do fabryki. Staramy się też nie organizować spotkań firmowych, z ludźmi z terenu kontaktujemy się zdalnie. Mamy przygotowaną listę kluczowych pracowników, którzy są absolutnie niezbędni i o nich chcemy szczególnie dbać, dlatego są wysyłani do pracy z domu – opisał procedury wprowadzone w firmie.

Jeśli chodzi o sprzedaż produktów, jest ona na tyle specyficzna, że trudno przewidzieć zachowania konsumentów w obliczu np. ograniczeń w poruszaniu się. Słodycze nie są artykułami pierwszej potrzeby, najczęściej kupowane są impulsowo, czyli ich zakup zależy od częstotliwości wizyt w sklepach. Im rzadziej klienci odwiedzają sklepy, tym rzadziej kupują słodycze. Także kupując online klienci rzadziej wrzucają do koszyków słodycze, bo robiąc przemyślane zakupy, starają się ograniczać produkty, które uznają za niezdrowe. Szef Lotte Wedel opowiadał o sytuacji w Japonii, gdzie w ubiegłym tygodniu zamknięto szkoły. Skutkiem tego był wzrost sprzedaży dużych opakowań słodyczy, które można jeść w domu przez dłuższy czas.

Lotte Wedel prowadzi także sieć pijalni czekolady. I tutaj widać wyraźny wpływ koronawirusa. Część obiektów znajduje się w centrach handlowych, które klienci coraz rzadziej odwiedzają. W biznes uderza więc zakaz handlu w niedzielę, zmniejszenie zainteresowania klientów galeriami handlowymi i zakupami w hipermarketach oraz strach przed koronawirusem i kontaktem z innymi ludźmi.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Mikas 13.03.2020

    A Przedstawiciele nadal chodza po sklepach a i tak nikt czekolad zamawiac nie bedzie.

  • D. 11.03.2020

    Robi sie troche niewesolo... Slodycze to pol biedy, ale producenci lekow, sprzetu medycznego, podstawowych artykulow spozywczych...

  • Radek 11.03.2020

    (komentarz niezgodny z regulaminem forum)

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.