23.03.2016/17:00

Kupony rabatowe – to wciąż działa

Moda na kupony rabatowe przywędrowała do nas z Ameryki. Choć większość Polaków poluje na rabaty w internecie, to wciąż nie brakuje takich, którzy uzbrojeni w nożyczki co tydzień wertują w poszukiwaniu kuponów gazetki promocyjne i kolorowe magazyny.

Nie przyzwyczailiśmy się do papierowych kuponów z rabatami na różne towary, bowiem przez lata dostanie czegokolwiek było już nagrodą samą w sobie. Jednak za oceanem szaleństwo wycinania promocyjnych blankietów trwa nieprzerwanie od ponad 100 lat. Lokalne gazety, a są ich tysiące, żyją z tego typu reklam. Szczególnie w swych weekendowych wydaniach drukują specjalne dodatki, które składają się jedynie z takich właśnie kuponów do okolicznych sklepów spożywczych, przemysłowych i zakładów usługowych. Handel w ten sposób przyciąga do siebie kupujących. Wycinanie kuponów (coupon clipping) jest w Stanach Zjednoczonych niemal narodowym sportem – panie noszą ze sobą na zakupy specjalne portfele z wieloma przegródkami, gdzie pieczołowicie składają i segregują wycięte z gazet i ulotek zniżki. Nikogo nie dziwi widok klienta z grubym plikiem kolorowych karteczek przy kasie w supermarkecie. Obniżki opiewają zazwyczaj na 10, a nawet 20 proc. ceny wyjściowej, więc korzyści potrafią być naprawdę imponujące.

Zakupy za darmo

Każdego roku drukuje się w Stanach około 330 miliardów kuponów promocyjnych, Amerykanie realizują zaledwie 1 procent z nich, ale oszczędności, jakie to im przynosi, sięgają niemal 5 mld dol. rocznie. Jedna trzecia takich zakupów dotyczy produktów spożywczych, a liderem w drukowaniu kuponów od lat jest sieć Walmart.

Jakiś czas temu furorę robiła telewizyjna seria „Łowcy promocji”. Pokazywano tam prawdziwych mistrzów wykorzystywania kuponów. Planowanie zakupów zamieniało się wówczas niemal w skomplikowaną grę strategiczną – do wózków trafiały produkty za setki, a nawet tysiące dolarów, a przy kasie najlepszym udawało się wyjść… na zero. I to jedynie dzięki odpowiedniej liczbie i odpowiednim rodzajom kuponów. Od kilku lat zdecydowanie wzrasta liczba promocji oferowanych przez internet, które można wykorzystać w e-sklepie danej marki lub ściągnąć na smartfona i zeskanować przy kasie podczas zakupów. Statystyki wykazują, że już co trzecia transakcja „kuponowa” odbywa się z wykorzystaniem sieci, a rekordy popularności przeżywają portale, gdzie są gromadzone oferty z setek sklepów w jednym miejscu.

Wycinanka po polsku

Papierowe kupony są u nas zdecydowanie mniej popularne. Polacy niemal od razu „przesiedli się” na okazje rabatowe publikowane w internecie, choć oczywiście pierwotna forma także się pojawia. Tak było chociażby przed finałami mistrzostw Europy w piłce nożnej, jakie rozgrywano w Polsce i na Ukrainie. Tesco przygotowało, ważny przez 2 tygodnie, kupon, dzięki któremu można było kupić taniej wybrane akcesoria kibica lub, innym razem, przybory szkolne. Wystarczyło pokazać kupon kasjerowi w sklepie. Swoje kupony drukowały także drogerie Rossmann, czasem także hipermarkety Auchan – ale, jak powiedziała nam Dorota Patejko, rzecznik tej sieci, to sporadyczne, własne inicjatywy poszczególnych sklepów, które lokalnie drukują swoje gazetki promocyjne.

Najmocniej rozwinęła tę formę działania sieć Tesco. Tu jednak wycinanie kuponów to nie wszystko, trzeba jeszcze być członkiem programu lojalnościowego i posiadaczem karty Clubcard. Kupony są drukowane w „Tesco Magazynie”. Posiadacze karty, a ma ją już 6 mln Polaków, mogą wykorzystywać je do zniżkowych zakupów.

Od sierpnia ubiegłego roku posiadacze karty Tesco Clubcard mogą założyć internetowe konto Clubcard, a także skorzystać z nowej aplikacji mobilnej – powiedział Michał Sikora, rzecznik prasowy Tesco. – Dzięki tym zmianom klient może w każdej chwili sprawdzić przygotowane dla niego oferty, wydrukować swoje bony i kupony lub po prostu skorzystać z nich, wyświetlając je na swoim smartfonie.

Wzorem krajów zachodnich Polacy polubili także internetowe zniżki. Powstało wiele portali, które pośredniczą w sieciowych zakupach – jeden z większych, serwis kodyrabatowe.pl, w ciągu roku obsłużył 3,6 mln osób, które zrobiły zakupy za ponad 200 mln zł. Najchętniej korzystamy w ten sposób ze zniżek na odzież, elektronikę i kosmetyki.

Autor: Wojciech Chełchowski

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.