19.10.2016/15:05

Mercedes-Benz uczy bezpiecznej jazdy

Do czego zdolne są samochody dostawcze, można się było przekonać podczas zorganizowanego przez Mercedesa plenerowego kursu bezpiecznej jazdy „Safety on Tour 4x4”.

Znam miejsca, w które można się dostać tylko śmigłowcem albo… dostawczakiem z napędem na cztery koła – mówi Tomasz Kuchar, czołowy polski kierowca rajdowy. Przesadza? Tak, ale tylko trochę, bo współczesne auta dostawcze, wyposażone w napęd na obie osie, zachowują się jak terenówki.

To niemożliwe, on tam nie wjedzie

Na co stać Sprintera, Vito i Citana – gdy za kierownicą siedzi świadomy, wyszkolony kierowca – demonstrowali w toruńskiej Motoarenie instruktorzy z Akademii Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara (on sam również). Można się było od nich dowiedzieć, jak działają systemy bezpieczeństwa w samochodach Mercedesa, a także jak z nich korzystać. Prawdą jest bowiem, że elektronika coraz lepiej dba o kierowców, ale trzeba wiedzieć, jak jej w tym nie przeszkadzać.

Na początku kursu uczestnicy nie wierzyli, że standardowy Mercedes-Benz Sprinter (wzmocniony tylko terenowymi oponami) może pokonać grząską, off-roadową trasę, z niemal pionowymi podjazdami i zjazdami. Nie wierzyli, dopóki sami jej nie przejechali za kierownicą. Oczywiście pod okiem instruktora, który, siedząc obok, na bieżąco korygował błędy i podpowiadał, co można, a czego nie wolno robić. Uczestnicy mogli się więc dowiedzieć, że na stromych podjazdach w grząskim terenie ważne jest – o czym do bólu przypominali eksperci – równomierne dodawanie gazu. Bez nagłych zrywów, bo jeśli kierowca wciska pedał gazu zbyt gwałtownie, koła buksują i auto łatwo może się zakopać albo ześlizgnąć. Natomiast przy zjeździe zazwyczaj nie powinno się dodawać gazu i należy w miarę możliwości oszczędnie korzystać z hamulca.

Im mocniej, tym lepiej

Z kolei na przykładzie Mercedesa Vito instruktorzy starali się pokazać, jak należy reagować na przeszkodę (np. pieszego, który nagle wtargnął na drogę). Wśród wielu kierowców panuje bowiem przekonanie, że mocne hamowanie przed przeszkodą to błąd, który pozbawia kierowcę możliwości manewrowania. Tymczasem wciśnięcie hamulca „do oporu” jest tym, co kierowca powinien zrobić – im mocniej, tym lepiej. Natomiast o to, żeby koła się nie zblokowały, zadba za niego system ABS. Od tego przecież jest. Ćwiczenie pokazało, że auto, mimo bardzo ostrego hamowania, nie traci całkiem zdolności manewrowych.

Najmniejszy dostawczak Mercedesa, Citan, posłużył natomiast do pokazania, jak zachowywać się w poślizgu. Uczestnicy jeździli slalomem, a instruktorzy korygowali ich błędy: dodawanie gazu, hamowanie i skręcanie – wykonywane w nieodpowiednim momencie. Ćwiczenie trwało zbyt krótko, żeby pozwoliło pozbyć się złych przyzwyczajeń i nauczyć poprawnej jazdy. Ale przynajmniej uświadomiło uczestnikom, że do umiejętności kierowcy rajdowego jeszcze sporo im brakuje. A to już bardzo cenna wiedza…

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.