30.09.2020/18:04

Nowe ograniczenia w gastronomii nie spełnią swojego zadania. Branża ma wiele wątpliwości

Rząd wprowadził nowe restrykcje dla gastronomii w tzw. strefach czerwonych, czyli miejscach najbardziej dotkniętych koronawirusem. W zamyśle ministerstwa zdrowia ma to ograniczyć imprezy w lokalach, ale jak mówią przedstawiciele branży gastronomicznej, takie zalecenie wydaje się nieskuteczne z założenia, a może nawet przynieść odwrotny skutek – czytamy w serwisie businessinsider.com.pl.

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że od teraz w czerwonych strefach działalność lokali gastronomicznych, restauracji, pubów i barów zostanie ograniczone do godziny 22.00. Jak wyjaśnił, wraz z końcem sezonu letniego likwidowane są ogródki w lokalach, które zapewniały większy poziom bezpieczeństwa i zmniejszały ryzyko zakażeń. - Ponieważ imprezy będą się przenosiły do lokali, chcemy, żeby to odbywało się w ograniczonym czasie, do godziny 22.00 - tłumaczył Niedzielski.

Decyzja ta wzbudziła wiele wątpliwości, m.in. ze względu na fakt, że o ile można by zrozumieć zakaz organizowania typowych imprez z muzyką i alkoholem, to już działalność zwykłych restauracji o godzinie 23.00 nie różni się od tego, co dzieje się w nich w ciągu dnia. Zakaz ten jednak pozbawi lokale części klientów i dochodów.

Co prawda, obecnie strefy czerwone w Polsce są tylko dwie, ale nie można wykluczyć, że liczba ta szybko wzrośnie wraz z rozwojem pandemii w Polsce. Ostatnio bowiem notowane są kolejne dni z rekordową liczbą nowych zakażeń.

Jak branża ocenia w tym świetle nowe obostrzenia? „Restrykcje polegające na ograniczeniu działania barów i restauracji jedynie w zakresie godzin ich otwarcia, wydają się nieskuteczne już na poziomie logiki” - mówi w rozmowie z businessinsider.com.pl Alan Dudkiewicz, ekspert Business Centre Club ds. prawa żywnościowego.

„Bez ograniczeń w zakresie liczby osób, które będą mogły w jednym czasie przebywać w lokalu, w praktyce nie tylko pozbawia się przedsiębiorcę dochodu, ale także nie zmniejsza ryzyka zakażeń w godzinach otwarcia” - wskazuje Dudkiewicz. Jak dodaje, wydaje się, że "głównym celem w ograniczaniu zgromadzeń powinno być umożliwienie zachowania dystansu społecznego".

„Zaproponowane rozwiązanie nie gwarantuje osiągnięcia tego celu, co najwyżej generując zmniejszenie przychodów samych lokali”- dodaje ekspert.
 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także