20.10.2020/17:31

Nowe podatki groźniejsze niż pandemia, czyli branża rozmawia o cukrze i „małpkach”

Brak konsultacji z producentami i handlem, szybkie tempo wprowadzania zmian prawnych oraz stawki opłat nieadekwatne do siły nabywczej konsumentów, a także bierność na apele przedstawicieli rynku – to najważniejsze wnioski, które płyną z dyskusji, toczących się na zeszłotygodniowym Kongresie Alkohole i Napoje 2020, zorganizowanym przez Wydawnictwo Gospodarcze oraz redakcję „Wiadomości Handlowych”.

Tegoroczne wydarzenie zdominowane było przede wszystkim przez dyskusje, dotyczące zmian prawnych na rynku alkoholi i napojów, które wprowadza ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych postaw konsumentów. To tzw. podatek cukrowy oraz opłata od sprzedaży alkoholu w butelkach poniżej 300 mililitrów.

Prelegenci podjęli ten temat już podczas debaty otwierającej wydarzenie zatytułowanej „Alkohole i Napoje 2025. Kierunki rozwoju rynku”. Witold Włodarczyk, prezes zarządu Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy podkreślał, że choć pandemia koronawirusa spowodowała spadek sprzedaży wyrobów spirytusowych w okresie od stycznia do sierpnia tego roku względem poprzedniego o 8 proc., to jednak większym problemem pozostają kwestie prawne.

– Pod względem sprzedaży w ostatnich miesiącach nie jest dobrze, ale nie ma tragedii. Dużo trudniejsza jest sytuacja w kontekście prawa. Paradoksalnie to nie koronawirus robi nam największe szkody, a błędne decyzje rządzących, chociażby nowe regulacje związane z tzw. ustawą cukrową – powiedział Włodarczyk. Dodał, że ta ustawa to kolejny przykład dyskryminacji branży spirytusowej, obok kwestii związanych z akcyzą oraz reklamą alkoholu.

– Dziwnie się składa, że najmniejsza sprzedawana w Polsce pojemność piwa to 330 ml. Ustawa mówi o opłacie od sprzedaży butelek poniżej 300 ml. To nie jest przypadek, mamy tu do czynienia z lobbingiem oraz dyskryminacją branży spirytusowej. Będziemy starali się podważyć tę ustawę, najlepsi prawnicy podkreślają, że to bubel prawny, brakuje do niej przepisów wykonawczych – mówił Włodarczyk i stwierdził, że ustawa nie powinna wchodzić w życie od 1 stycznia. Podkreślił, że pomysłu z branżą nie konsultowano, a najlepszym rozwiązaniem byłby „okrągły stół”, w skład którego weszłaby strona rządowa oraz przedstawiciele branży alkoholowej i napojowej.

Na problem nagłych zmian przepisów uwagę zwracał także Andrzej Szumowski, prezes stowarzyszenia Polska Wódka, wiceprezes zarządu Wyborowa Pernod Ricard. Pytany o to, w jaki sposób branża może poradzić sobie ze skutkami pandemii wskazywał przede wszystkim na potrzebę spokoju i przewidywalności działania ze strony rządowej.

– Same działania podejmowane przez branżę niewiele dadzą. Pewne jest jednak, że jeśli będziemy zaskakiwani podwyżkami podatku akcyzowego, albo innymi podatkami, których nie nazywa się nawet podatkami, to nie ma dzisiaj silnych w żadnej branży, aby przewidzieć, w którym kierunku będzie zmierzał rynek – podkreślił Szumowski.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • yzy 21.10.2020

    Co do zasady jestem przeciwny podatkom, ale dla "małpek" jak najbardziej. Po pierwsze, to promowanie patologii - małpka na śniadanie w drodze do pracy. Po drugie, niech branża spirytusowa zrobi coś wreszcie z problemem opakowań - śmieci i zorganizuje zbiórkę tych buteleczek, system kaucyjny albo cokolwiek. Wszędzie gdzie się nie obejrzeć, pod każdym sklepem, w każdym rowie i na każdym trawniku leżą małpki - ten kto produkuje powinien płacić za zbiórkę.

  • roses 21.10.2020

    a dlaczego ten podatek to taki nieporówno? jedni dostaną, a drudzy nie?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także