18.01.2019/09:49

NSZZ Solidarność zawiadamia prokuraturę w sprawie referendum w Biedronce [TYLKO U NAS]

W środę, 16 stycznia, NSZZ Solidarność złożyło do prokuratury rejonowej we Wrześni zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Biedronkę - powiedział w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Piotr Adamczak, szef NSZZ "Solidarność" w Biedronce.

Chodzi o sprawę referendum, które miało wystartować 15 stycznia. Jak tłumaczy Adamczak, Biedronka nie dostarczyła do związku kompletnej listy pracowników, ale wyłącznie ich numery identyfikacyjne, co ma przeczyć przepisom ustawy o rozwiązywaniu sporów zawodowych.

Związek postanowił skierować sprawę do prokuratury, by ta rozpatrzyła, czy Biedronka nie utrudnia przeprowadzenia referendum. Jak skomentował Piotr Adamczak, związkowcy spodziewają się decyzji prokuratury co do wszczęcia postępowania w przyszłym tygodniu.

Niezależnie od konsekwencji złożenia zawiadomienia, w przyszłym tygodniu ma ostatecznie ruszyć referendum strajkowe. Przypomnijmy, pierwotnym terminem rozpoczęcia referendum był 15 stycznia.

Jak zapowiedział Adamczak, w proces zbierania podpisów zaangażują się przedstawiciele także i innych związków zawodowych, mimo że to NSZZ Solidarność jest formalnym organizatorem referendum. Ponadto brak listy pracowników z ich imionami i nazwiskami nie powinien być problemem, bo związek "ma przygotowany plan B". Jak skomentował przewodniczący związku, pracownicy przy oddawaniu głosów będą podpisywali listę, co ma gwarantować, że głosy będą ważne.

Podpisy będą zbierane m.in. przed placówkami Biedronki czy przed centrami logistycznymi. Przypomnijmy, jak informowaliśmy 16 stycznia, sieć zabroniła swoim przeprowadzania referendum na terenie sklepów, umieszczania ogłoszeń o głosowaniu oraz dystrybuowania materiałów o referendum. Władze sieci skierowały w tej sprawie do sklepów specjalne pismo w którym zobowiązano kierownictwo do m.in. nie przekazywania listy pracowników danej placówki czy zakazało przechowywania urn do głosowania.

Aby referendum strajkowe było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 50 proc. pracowników zakładu pracy. Jeśli związkowcom uda się nakłonić tylu pracowników do oddania głosu, wystarczy, że za przeprowadzeniem strajku opowie się zwykła większość głosujących. W Biedronce pracuje obecnie ok. 65 tys. osób.

Piotr Adamczak w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl jako potencjalną datę przeprowadzenia strajku wskazuje połowę maja 2019 r.

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Barbara 20.01.2019

    Jestem pracownią Biedronki i prawda jest taka, że związki same nie potrafią dokładnie przedstawić o co chcą walczyć. U nas na sklepie żaden pracownik z ich bełkotu na fb nie wywnioskował nic. Poprawa warunków pracy, ale że jak fotele z futerkiem czy podgrzewane kibelki. Żadnych konkretów. Jedyne co robią to za kasę którą dostają od członków balować i nic konstruktywnego nie robić. Hotel w Gdańsku picie i imprezowanie. Postulaty jak ich to dziecko w podstawówce stworzy.

  • Lewy do prawego 19.01.2019

    Tak naprawdę to zagrywka PR .Wszystkie orzeczenia sądów i wyroki Trybunału mówią, że nie ma obowiązku ujawniać wzwiązku z RODO .Ten sam zwiazek nie ujawnia losty członków pracodawcy ( całej z utajonymi członkami) właśnie z tego samego powodu.

  • anisia 18.01.2019

    na sklepach jest naprawdę fatalnie biorąc pod uwagę wszystkie te obiawiazki.. sama przestałam tam chodzic bo nic nie potrafię znaleźć... na centrum wcale nie jest lepiej... pracuje tam 9 lat i nie potrafię pojąć tego haosu

  • Bakbar 18.01.2019

    JMD staje się ofiarą własnego sukcesu, od wielu wielu lat pompuje setki milionów rocznie w ceny (bardzo często poniżej cen zakupu) bądź rozdaje towar przy akcjach typu 100zł i coś tam za grosz zwiększając tym samym bardzo skutecznie ilość klienta per sklep i tym samym ilość towaru, która przechodzi przez sklep. Od lat daje to dwucyfrowe wzrosty. Równolegle oczywiście nie zwiększając zatrudnienia per sklep. Dwa stanowiska na sklep: 3 000 zł x 2 = 6 000 x 12 = 72 000 x 2 900 sklepów = 208 800 000 rocznie (dwieście milionów!). Czyli musieliby albo zrezygnować z połowy budżetu cenowego albo wyraźnie podnieść ceny w sklepach albo pogorszyć wynik finansowy. Wszystkie te elementy nie wpisują się w ich strategię.Wystarczy podzielić ich przychody przez liczbę pracowników i wyjdzie ile osób przewala 1 mln towaru. Spektakularne obłożenie pracą. Nie dziwi frustracja kadry skoro dzień w dzień na sklepy wjeżdżają takie hałdy towaru.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.