12.07.2017/07:28

Od środy obowiązuje ustawa o przewadze kontraktowej

Zdaniem prezesa Starzyńskiego, postępowania będą częściej wszczynane z urzędu. Mogą być też podparte donosami, gdyż dostawcy nie będą chcieli wchodzić w jawny spór z siecią. Jeśli prowadzą współpracę z danym odbiorcą, nie zechcą oficjalnie występować przeciwko niemu. Zachowując anonimowość, nie popsują sobie relacji biznesowych. Jednocześnie, dzięki zaleceniom pokontrolnym, ich sytuacja ma szansę realnie się poprawić. W związku z tym, że sieci mają setki dostawców, takie sytuacje są bardzo prawdopodobne. W opinii eksperta, to jest właśnie silna strona tej ustawy. Oczywiście część podmiotów, z których zrezygnowała dana sieć, będzie starała się wykorzystać nowe przepisy do zemsty lub w celu odzyskania części pieniędzy. Wcześniej też to się zdarzało, ale teraz wystarczy wniosek do UOKIK-u. Zatem spraw sądowych będzie na pewno więcej.

Zbyt duże obciążenie?

– Za łamanie nowych przepisów UOKiK może nałożyć karę w maksymalnej wysokości do 3% obrotu przedsiębiorcy osiągniętego w roku poprzedzającym. To bardzo wysoka sankcja, zwłaszcza przy rentownościach rzadko przekraczających owe 3%, zarówno w handlu, jak i w przetwórstwie. Wskutek tego firmy, które dotknąłby ów maksymalny wymiar grzywny, utraciłyby w pełni swoje roczne zarobki, pracując za darmo. Kilka takich spraw doprowadzi do tego, że z Polski zacznie uciekać kapitał. Przypomnę, że nie mamy go w nadmiarze. Pozostaje nadzieja, że najwyższa kara nie będzie często wymierzana. Mniejsze są wystarczająco bolesne. W związku z tym, firmy powinny robić wszystko, aby ich unikać – zapewnia dr Faliński. 

Prezes platformy TakeTask zakłada, że gigantyczna kara raczej nie będzie stosowana w pełnej wysokości. Niemniej, wprowadzenie niegroźnej sankcji byłoby nieskuteczne, bo nie zmuszałoby sieci do zmiany ich działania. Jeżeli twórcom ustawy faktycznie chodzi o ochronę mniejszych dostawców, to wtedy regulacja będzie miała pozytywny wpływ na cały rynek. Dzięki niej, sieci zostaną niejako zmuszone do unowocześnienia swoich struktur. Jeśli natomiast celem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest zwiększenie wpływów budżetowych, to zyskał do tego idealne narzędzie, ale niestety ze szkodą dla rynku.

– Z kar trudno jest podreperować budżet państwa. Dla niego nawet drastyczne 3% rocznego obrotu przedsiębiorcy to jest śladowa ilość w morzu potrzeb. Ale firmy mocno odczułyby sankcje. Dlatego nabywcy zabezpieczą się przed nimi, ograniczając skład swoich dostawców i redukując go do grona wielkich firm. Sięgną też po import rzeczywisty oraz symulowany, czyli kreowanych pośredników przy granicy. Przychód z tych ostatnich transakcji trudno będzie traktować w kategoriach fiskalnych. Oczywiście, w wyniku wprowadzenia nowej ustawy pewne nieuczciwe praktyki znikną z rynku, ale będzie to bardzo wiele kosztowało polski sektor żywności – podsumowuje dr Faliński.

źródło: MondayNews

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.